Tego nie można przegapić. W Poniedziałek Wielkanocny stacja TTV wyemituje 200. odcinek programu "Gogglebox. Przed telewizorem", który już od ponad sześciu lat niezmiennie cieszy się ogromną sympatią ze strony widzów. Niezapomniane wrażenia - gwarantowane! 

"Gogglebox" świętuje 200. odcinek

Jubileuszowy odcinek programu to dobry czas na podsumowania, ale także okazja do wspólnych wspomnień. Zapytaliśmy uczestników popularnego show, czy pamiętają swoje debiuty w roli telewizyjnych komentatorów. 

Mariusz Kozak

Debiut w programie wspominam bezstresowo. Jako nastolatek marzyłem o występowaniu w telewizji, jednak nie miałem przysłowiowego "parcia na szkło". Wtedy jeszcze "Gogglebox. Przed telewizorem" oraz stacja TTV nie były tak popularne jak teraz, więc kompletnie nie wiedziałem, że ta przygoda będzie trwać tyle lat. Podeszliśmy do tego kompletnie na luzie. Pomyślałem sobie wtedy, że pewnie się nie sprawdzimy i nawet nas nie wyemitują. Z drugiej strony pomyślałem, nawet jak nas pokażą w programie, to kto to ogląda! A tu niespodzianka - to już szósty rok mój i Jacka w "Gogglebox". Właśnie świętujemy 200. odcinek, zdążyliśmy się po drodze rozstać, ale wspólna pasja do komentowania telewizyjnej rzeczywistości pozostała.

Dołączyliśmy do programu w trzecim sezonie. W pierwszym odcinku komentowaliśmy wzruszający występ ojca z córką w programie "Aplauz Aplauz”. Połowa uczestników programu wtedy się popłakała, ja też uroniłem łzę. Pamiętam dokładnie jak byłem ubrany, bo przecież specjalnie do programu kupiłem nowe ciuchy. Tak jak nagranie programu przebiegło bez stresu, tak podczas emisji już stres się pojawił. Z tego zdenerwowania wypiłem pół litra nalewki w ciągu 30 minut. Nie mogłem uwierzyć, że mam taki głos, że tak gestykuluję, no i mój brzuch w telewizji wydawał się większy. 

Jacek Szawioła

Pamiętam dreszczyk emocji i ciekawość programów przez nas oglądanych. Cały czas myślałem, żeby nie powiedzieć czegoś strasznie złośliwego i kontrowersyjnego. Chyba nie wyszło, bo stało się to moim znakiem rozpoznawczym.

Ewa Mrozowska-Kozłowska

Dla mnie początki nie były łatwe. Zdecydowanie wolałam stać po drugiej stronie kamery. Trzeba było się jednak zmierzyć, z tym czego panicznie się bałam. (...) Z Sylwią znałyśmy się, więc było wesoło - winko na rozluźnienie, zabawa, żarciki. Szybko się przyzwyczaiłam, bo raczej uśmiechnięty ze mnie człowiek. Zresztą to ona namawiała mnie do wzięcia udziału w castingu! 

Izabela Zeiske

Byłam bardzo podekscytowana i ciekawa, jak to będzie wyglądało. Oglądając telewizję cały czas spoglądałam w kamerę, czy dobrze wyglądam I pilnowałam, żeby się uśmiechać. Generalnie czułam się jak u starszej cioci na imieninach - byłam grzeczna i spokojna. Moja przyjaciółka, która wraz ze mną oglądała pierwszy odcinek stwierdziła: "Iśka, fajnie, ale to nie Ty, nie jesteś sobą. Ja wiem, że dasz jeszcze czadu”. A potem to już poszło.

Mateusz Borkowski "Big Boy"

Mój debiut w programie to był żywioł. Na planie tak naprawdę nie patrzyłem jak to wyjdzie, jak będzie odebrane przez widzów i czy będzie się komuś moje żarty i styl komentowania podobały. Postawiłem na naturalność i bycie totalnie sobą nie zwracając uwagi na efekt. Pierwszy odcinek oglądałem sam nawet nie mówiąc o tym nikomu. Stres był, ale stwierdziłem, że co ma być to będzie i nie ma co się stresować.

Marta Karpińska

Dokładnie pamiętam ten dzień kiedy zgłosiłam siebie i Patrycję do programu. Niedługo potem zadzwonili do nas z produkcji. Los chciał, że przeszłyśmy pierwszy etap, ale po drugim była cisza i to nas troszkę zdezorientowało - pomyślałyśmy nawet, że to koniec przygody z "Goggleboxem". Ale los lubi być przewrotny i nie wolno tracić nadziei. Telefon w końcu zadzwonił i zostałyśmy powitane w ekipie. Bardzo się ucieszyłyśmy. Następnie na nagraniu ramówki zapoznałyśmy się z całą rodzinką "Gogglebox" i odtąd poczułyśmy się jej częścią.

W pierwszym odcinku z naszym udziałem stresu zasadniczo nie było, ale byłyśmy bardzo ciekawe, jak to wszystko wygląda od "kuchni". Z perspektywy czasu mogę śmiało stwierdzić, źe byłyśmy dość głośne w pierwszych odcinkach.

Katarzyna Gąsienica

Oczywiście, że pamiętamy pierwszy odcinek 9. sezonu! Adrenalina sięgała zenitu, choć do tamtej pory komentowanie z kanapy wydawało nam się dziecinnie proste. Ja byłam 10 kilo chudsza, a Jędrek 15, więc jak widać siedzenie i komentowanie nam służy [śmiech]. Mieliśmy także piękną szarą ścianę za sobą, do której chyba z sentymentu powrócimy. 

Premiera 200. odcinka "Gogglebox. Przed telewizorem" już dziś o godz. 22:00 w TTV. 

ZOBACZ TAKŻE: "Gogglebox. Przed telewizorem": lubiany przez widzów duet odchodzi z programu. "W życiu zmieniają się priorytety"