Adam Driver należy dziś do czołówki hollywoodzkich aktorów. Jego początki w branży nie były jednak łatwe. Fani „Gwiezdnych wojen” nie od razu zaakceptowali Adama Drivera jako Kylo Rena. Po premierze „Przebudzenia mocy” pisano, że grał jak wkurzony nastolatek i momentami ocierał się o śmieszność. Reżyser J.J. Abrams tłumaczył, że wybrał Adama, bo ma w sobie tajemnicę, a jego aktorstwo to genialne połączenie zła i niewinności. Po kolejnych dwóch częściach nikt już nie wyobrażał sobie kogoś innego w tej roli. W ubiegłym roku Driver zachwycił nie tylko w „Gwiezdnych wojnach: Skywalker. Odrodzenie”, lecz także w kameralnej „Historii małżeńskiej” o rozpadzie związku.

Grająca z nim Scarlett Johansson powiedziała: - Dzięki Adamowi praca na planie była bardziej znośna, niż się spodziewałam po lekturze scenariusza. W filmie jest 10-minutowa scena, w której na siebie wrzeszczymy. Kręciliśmy ją przez dwa dni. Gdybym nie miała tak wspierającego partnera jak on, nie dałabym rady. 

Adam Driver: aktor z innej galaktyki

Choć Adam Driver sprawia wrażenie nieprzystępnego, koleżanki z planu świetnie czują się w jego towarzystwie. Tak było też podczas zdjęć do serialu „Dziewczyny”. Jego twórczyni Lena Dunham wspomina: - Gdy przyszedł na casting, pomyślałyśmy, że ten koleś to straszny dziwoląg. Potem, gdy odbierała Złoty Glob, dziękowała Adamowi i oznajmiła: - Sprawił, że nie czułam się jak postać z kreskówki, tylko jak osoba, która potrafi wyrażać emocje. Grali parę, Driver wcielił się w chłopaka, który wszystkim działa na nerwy, internauci nazwali go neandertalczykiem z gołą klatą.

- Nie wiem, jak innych facetów, ale mnie ten serial sporo nauczył, był mocnym manifestem młodych kobiet. Bardzo sobie cenię to, że koleżanki z planu traktowały mnie jak swoją dobrą kumpelkę - powiedział. „Dziewczyny” przyniosły mu popularność, ale nie dał się zaszufladkować. - Nigdy nie marzyłem, by wcielić się w Hamleta czy Batmana. Moje ambicje były związane z dobrymi reżyserami, dla mistrzów jestem gotów na wszystko, mogę utyć, schudnąć czy nauczyć się jeździć na łyżwach - deklaruje. Przed zdjęciami do „Ciszy” Martina Scorsese, gdzie grał misjonarza, schudł 23 kilogramy i spędził miesiąc w zakonie z klauzulą milczenia, przez ten czas nie powiedział ani jednego słowa. A potem pojawił się w filmie „Truposze nie umierają”  Jima Jarmusha. Adam uważa, że tylko dzięki różnorodnym rolom można stać się dobrym aktorem.

Adam Driver: miał być komandosem, został aktorem

Nic nie wskazywało na to, że Driver osiągnie sukces w tym zawodzie. W liceum miał słabe oceny, najbardziej lubił włóczyć się z kolegami i podpalać śmietniki. Chciał studiować aktorstwo w słynnej Juilliard School w Nowym Jorku, ale się nie dostał. Po zamachach z 11 września 2001 roku postanowił wstąpić do armii. - Miałem 18 lat i uznałem, że chcę walczyć o swój kraj - tłumaczy. Zaciągnął się do marines, elitarnej jednostki komandosów. - Armia pionizuje, mordercze szkolenia wybiły mi z głowy wszelkie rozterki egzystencjalne. Na tym etapie życia potrzebowałem tego - wspomina. Miał zostać wysłany do Iraku, ale podczas ćwiczeń przewrócił się na rowerze górskim i doznał poważnej kontuzji mostka. Po dwóch latach służby został zwolniony do cywila, przyznaje, że to go psychicznie załamało.

Postanowił jeszcze raz spróbować szczęścia w Juilliard School, tym razem go przyjęto. Pozornie nie miał zadatków na gwiazdora. Jeden z dziennikarzy napisał, że Driver wygląda jak ożywiony portret dorosłego, narysowany przez dziecko. Ma nie tylko nieproporcjonalną twarz, lecz także sylwetkę, mimo wzrostu 190 cm jego ręce i nogi wydają się za długie. A jednak fascynuje. Mówi, że służba w armii przydała mu się w aktorstwie, bo nauczyła go dyscypliny i pracy zespołowej. Jednak na planie rzadko bywa zadowolony, uważa, że każdą scenę mógł zgrać lepiej.

- Aktorstwo ma jedną zaletę: inspiruje. Cała reszta to bzdura i grzanie się w cieple ułudy. Zabójczą rzeczą w mojej pracy jest nadawanie wszystkiemu zbyt dużego znaczenia. Czasem siedzę w domu i zastanawiam się, czy to w ogóle ma sens? Motywuje mnie jedynie przerażenie, że nie widzę dla siebie innego miejsca, w którym mógłbym zabrać głos - twierdzi. Popularność go męczy, woli obserwować, niż być obserwowanym. Niechętnie rozmawia o prywatności.

Adam Driver: żona

Adam Driver w Juilliard School poznał aktorkę Joanne Tucker. - Czytała wiele książek i była bardzo opanowana - mówi o niej. Od sześciu lat są małżeństwem, w 2016 roku urodził się im syn, co Adam potwierdził dopiero niedawno. - Żona to dla mnie największa bohaterka. Sprawia, że mimo hollywoodzkiego szaleństwa pozostaję normalnym człowiekiem. Ktoś taki w życiu to ważniejsze niż kariera i sukces - mówi.