Adam Levine wyruszył właśnie ze swym zespołem Maroon 5 w trasę koncertową po Stanach Zdjednoczonych. Wczoraj grupa zagrała w Toronto, gdzie doszło do niespodziewanego wypadku.

Nadpobudliwy wokalista, który nie tak dawno przyznał się do tego, że od dziecka choruje na ADHD, ma chyba ze sobą poważny problem. Na wczorajszym koncercie szczególnie dało się to we znaki, kiedy to przez głupotę mógł zabić swoją fankę! Muzyk podczas występu zaczął wymachiwać mikrofonem, który niefortunnie wyskoczył mu z ręki i uderzył w głowę dziewczynę stojącą pod barierkami. 

Przerażony Levine natychmiast do niej podbiegł pytając czy nic jej się nie stało. Z pewnością nabił jej pokaźnego guza, ale to co się później wydarzyło pozwoliło jej szybko o tym zapomnieć. Szczęście w nieszczęściu - muzyk przepraszając za swoje zachowanie wyciągnął dziewczynę na scenę i pozwolił jej w ten sposób spędzić resztę koncertu. 

- Adam przepraszał mnie cały czas, a ja powtarzałam, że nic się nie stało, że wszystko ze mną ok. Byłam najszczęśliwsza na świecie. Adam przytulił mnie na scenie, wziął w dłonie moją twarz, trzymał mnie za ręce... Nigdy bym nie pomyślała, że spotka mnie takie coś! - skomentowała "zaatakowana" przez Levine'a fanka.

Cóż, nie ma co się dziwić. Pewnie niejedna fanka najseksowniejszego na świecie mężczyzny chciałaby się znaleźć na jej miejscu. W końcu czego się nie zrobi dla przeżycia 5 sekund w ramionach boskiego Adama Levine'a?

Zazdrościcie dziewczynie - pomimo guza! - takiego przeżycia?

 

» PRZECZYTAJ TAKŻE: Adam Levine - Ma wielkie serce!