Adriana Kalska i Mikołaj Roznerski to jedna z najgorętszych par w polskim show-biznesie. Aktorzy spotykają się od około ośmiu miesięcy, ale rzadko pojawiają się razem publicznie. Roznerski gościł m.in. na planie show "Twoja Twarz Brzmi Znajomi", w którym występuje aktorka. A na co dzień para spotyka się na planie serialu "M jak Miłość", w którym oboje grają. Miłość z serialu (Roznerski i Kalska grają w nim parę) przeniosła się na grunt prywatny. Choć ich związek nie jest tajemnicą, to jednak ani Adriana, ani Mikołaj zdecydowanie nie chcą komentować swojej znajomości w mediach. Kalska podkreśliła to w wywiadzie, którego udzieliła "Gali". Całą rozmowę z aktorką przeczytasz PONIŻEJ.

Adriana Kalska w "Gali"

GALA:Pani agent powiedział mi,  że do udziału w programie „Twoja Twarz Brzmi Znajomo” w Telewizji Polsat trzeba było Panią namawiać.  Dlaczego? Wielu artystów marzy, by się w nim pojawić.

ADRIANA KALSKA: Trzy lata temu ja też byłam na castingu do tego programu. Ale później nie miałam żadnego odzewu, więc pomyślałam, że widocznie nie poradziłam sobie zbyt dobrze. Można śpiewać ładnie swoim głosem i jednocześnie nie potrafić naśladować barwy znanych wokalistów, a przecież na tym ten program polega. Uznałam, że w takim razie inni okazali się lepsi.

A jednak kilka miesięcy temu otrzymała Pani telefon z propozycją.

Oczywiście to bardzo miłe, że produkcja programu „TTBZ” przypomniała sobie właśnie o mnie. Ale ja  jestem już na innym etapie życia niż trzy lata temu. Musiałam więc sobie gruntownie przemyśleć, co dobrego może dać mi udział w tym show. Miałam pewne obawy, bo musiałam wyjść z własnej strefy komfortu, przełamać w sobie różne granice. Przecież to zupełnie inny rodzaj pracy niż w teatrze czy serialu. Pokazujemy widzom również kulisy programu, powstawanie choreografi i albo charakteryzacji. Ale cieszę się, że mogę tutaj trochę powalczyć ze sobą i swoimi lękami.

No właśnie, Pani skromność i niepewność siebie to rzadkość w show-biznesie.

Z jednej strony jestem introwertyczką i jeśli mam być szczera, nie lubię nawet udzielać wywiadów. (uśmiech) Nie mam potrzeby opowiadania o sobie ani bycia celebrytką. A z drugiej strony uwielbiam wyzwania. To dla mnie ciągła praca nad sobą i rozwój osobisty, bo przecież występy przed publicznością są nieodłączną częścią mojego zawodu. Te przeciwieństwa są dość trudne do wytłumaczenia.

Przed laty śpiewała Pani na weselach. To musiał być niezły trening estradowy!

Tak, ale wtedy nie miałam świadomości, że mi się to kiedyś przyda. Występowanie na weselach wynikało z wielkiej potrzeby śpiewania i było przez pewien czas sposobem na zarabianie pieniędzy. Wszystko działo się naturalnie, bo już w liceum występowałam jako wokalistka. Ktoś mnie zaprosił do zespołu i zaczęło się pojawiać coraz więcej propozycji grania na weselach. Wtedy była to zabawa. A dzisiaj aktorstwo jest dla mnie zawodem. Z wiekiem mam coraz większą świadomość swoich braków. Im więcej się u mnie dzieje zawodowo, tym liczniejsze mam obawy, czy temu podołam.

Wspomniała Pani, że przeszła przemianę. Efekt jednego wydarzenia czy suma doświadczeń?

Punktem zwrotnym były dla mnie chyba 30. urodziny. Z każdym rokiem życia czuję się ze sobą lepiej. Zaczęłam się też lepiej czuć w swoim ciele i bardziej pozytywnie odbierać świat. Słyszę często, że cechuje mnie skromność i niewiara w siebie. Może i tak, myślę jednak, że zrobiłam duży postęp. A chyba sama najbardziej obiektywnie mogę się na ten temat wypowiedzieć.

Albo Pani bliscy. Pochodzi Pani ze Słupska, z rodziny bursztynników. I założę się, że ma bogatą kolekcję biżuterii z jantarem.

Oczywiście lubię bursztyny. Przychodziłam często do zakładu taty, który jest bursztynnikiem. Obserwowałam mamę, która nawlekała korale z bursztynu. Bursztynnikiem jest także mój wujek, był i dziadek... Dzieci zazwyczaj chcą iść w inną stronę niż rodzice, bliscy. Już jako dziewczynka czułam, że raczej nie zwiążę z tym mojej przyszłości zawodowej, choć nigdy nie wiadomo. (uśmiech) Natomiast wierzę w dobroczynne, uzdrawiające moce bursztynów i mam do nich sentyment. Ale biżuterii wcale nie mam dużo.

Często wraca Pani w rodzinne strony?

Rzadko, niestety, bo mam coraz więcej pracy. Trudno mi się wyrwać z Warszawy. Oczywiście tęsknię za całą rodziną i kiedy tylko znajdę wolną chwilę, to do nich z przyjemnością pojadę. Ale pamiętam, że musiałam trochę poczekać na swój moment, nie zawsze miałam pracę w zawodzie. Cieszę się, że teraz dostaję coraz propozycje i mogę się rozwijać. Korzystam z tego.

Casting to najtrudniejsza część zawodu dla introwertyczki?

Nauczyłam się już, że to nieodłączna część tej profesji. Choć wciąż nie należy do moich ulubionych. Teraz wiem, że trzeba iść na casting, a potem o nim zapomnieć, nie czekać na telefon. Jeśli zadzwoni, to traktować go jako niespodziankę. Ważne, by mieć hobby i jakąś odskocznię od zawodu.

A Panią co relaksuje?

Ostatnio zwyczajne domowe życie. Przebywanie z bliskimi osobami, wypady do kina czy ruch na świeżym powietrzu. Poza tym lubię śpiewać... w łazience. I chętnie medytuję, aby się trochę wyciszyć. Jestem normalną dziewczyną, która lubi normalne życie.

Gotuje Pani?

Oj tak. I lubię jeść. Na razie mogę to robić bezkarnie. Mam w pracy dużo stresu i wiele ruchu. Jakiś czas temu ze względów zdrowotnych przeszłam na dietę, staram się zdrowo odżywiać. Ale często pozwalam sobie na słodycze, hamburgery czy frytki.

Wiem, że nie lubi Pani pytań o związek, ale z Mikołajem Roznerskim tworzycie jedną z najgorętszych aktorskich par.

- To nasza prywatna sprawa. Nie mam ochoty na ten temat się wypowiadać.

Irytuje Was zainteresowanie mediów?

- Chyba nikt nie lubi wchodzenia z butami w jego życie prywatne? To nic przyjemnego. Ja dopiero teraz spotykam się z tego typu publikacjami i zainteresowaniem. Coraz więcej gram, więc coraz więcej ludzi się tym interesuje. Ale nadal staram się żyć po swojemu.

W wakacje intensywnie Pani pracowała. Kiedy urlop?

Teraz skupiam się na najbliższym miesiącu. Gram w serialu, występuję w spektaklach i w programie „Twoja Twarz Brzmi Znajomo”. Kiedy pracy będzie mniej, pomyślę o wakacjach. Na razie nic konkretnego nie da się zaplanować.

Z Adrianą Kalską rozmawiała Magdalena Kuszewska