Agata Młynarska od lat związana jest z telewizją i niektórzy widzowie nie wyobrażają sobie nie oglądać jej na ekranie. Jak się jednak okazuje, niewiele brakowało, a jej kariera mogła zakończyć się 10 lat temu. W ostatnim wydaniu "Dzień Dobry TVN" Młynarska, która niedawno skończyła 55 lat wyznała, że już 10 lat temu usłyszała od swojego ówczesnego szefa, że "jest za stara".

Agata Młynarska usłyszała, że jest za stara do telewizji

- Ja po raz pierwszy usłyszałam, że jestem za stara, żeby wykonywać pracę, którą ty wykonujesz, Paulino, czyli prowadzić poranny program telewizyjny, który prowadziłam od wielu, wielu lat, i który współtworzyłam, w wieku 45 lat. Powiedział mi to facet w ciąży gastronomicznej, zaniedbany, bez zęba, nie za ładnie pachnący - widocznie miał dosyć niespokojną noc z powodów politycznych. I pomyślałam sobie: Kurczę, jak to jest możliwe, że ja z ust takiego gościa słyszę coś takiego?! - wyznała Młynarska w rozmowie z Pauliną Krupińską. 

Dziennikarka usłyszała to od wysoko postawionego szefa, a sprzeciw mógł zakończyć jej karierę. 

- Bardzo mną to wstrząsnęło. To dało impuls do tego, żeby po pierwsze nie odpuścić - zabrałam się za siebie jeszcze bardziej. Na początku oczywiście był smutek, łzy, płacz, złość, wściekłość. A potem pomyślałam sobie: tak nie może być, nie będzie mi nikt mówił, kiedy się kończę, a kiedy zaczynam. To musi być na moich warunkach.

Młynarska przyznała, że z tej sytuacji otrząsnęła się dzięki terapii i pracy nad sobą. Postanowiła, że nikt nie będzie jej wmawiał, że to wiek definiuje jej wartość:

- Kiedy zbudowałam poczucie własnej wartości, wiarę w siebie, to pomyślałam sobie: Ty dziadu jeden. Obleśny. Ty dziadu. Ja tu jestem cały czas! Ja stworzyłam tutaj tyle fantastycznych programów, a ty tu jesteś tylko przelotem, jak każdy, który tu jest szefem. A więc to nie może mieć wpływu na moje życie. Musiałam do tego dojrzeć.