W zestawieniu książkowych bestsellerów wszech czasów jej powieści znalazły się na trzecim miejscu, zaraz po Biblii i dziełach Szekspira. Agatha Christie sprawiła, że kryminał zaczął być traktowany jako poważny gatunek literacki. Krytycy nazywali ją górnolotnie „pierwszą damą literackiego zabijania” albo „księżną śmierci”, chociaż sama miała bardzo racjonalne podejście do swojej twórczości. Mówiła, że pisze, bo w ten sposób zarabia na życie. „Wena? Co to takiego?”, żartowała w wywiadzie radiowym. „Ja jestem po prostu jak maszynka do mięsa: przechodzą przeze mnie różne historie, które z sobą łączę, by coś z tego było”, mówiła. W ciągu całej kariery takich historii o mordercach i ofiarach „połączyła” aż 90, powołując do życia aż siedem tysięcy postaci. Była uwielbiana nie tylko przez czytelników, lecz także wielkich tego świata. Pisarz Vladimir Nabokov wspominał o niej w „Lolicie”, a królowa Elżbieta II zaprosiła ją do pałacu Buckingham na kolację. Współczesne gwiazdy też nie wyobrażają sobie literatury bez niej. Reżyser Woody Allen regularnie spędza wakacje nad lekturą „Dziesięciu Murzynków”. I choć przez wiele lat zarzucano jej „chropowaty, ciężki styl”, dziś roczne dochody spółki posiadającej prawa autorskie do jej dzieł wynoszą około trzech miliardów funtów, a ona sama jest uznawana za pionierkę literatury kryminalnej.

Droga do sukcesu

Choć interesowała się literaturą, w dzieciństwie rozważała karierę matematyczki. Coś jej z tej fascynacji liczbami zostało, bo w swoich powieściach udowadniała, że dobra zagadka jest jak działanie z jedną niewiadomą – wystarczy mały błąd, by wszystko się rozsypało. Oprócz miłości do logiki i arytmetyki mała Agatha kochała sztukę: grała na pianinie i interesowała się poezją. W wieku 11 lat opublikowała na łamach londyńskiej gazety pierwszy wiersz, z czasem jej poezję zaczął drukować prestiżowy magazyn literacki „The Poetry Review”. Matka dostrzegła jej talent i zaniosła kilka jej opowiadań do zaprzyjaźnionego pisarza, Edena Phillpottsa. Ten zachwycił się tym, co przeczytał, i zachęcił Agathę, by dalej tworzyła W 1914 roku Christie wyszła za mąż za oficera Archibalda i rozpoczęła pracę w aptece Czerwonego Krzyża. Znajomość działania cyjanku potasu, który tam sprzedawała, okazała się niezwykle przydatna w jej karierze literackiej. Użyła tej substancji jako trucizny do zabicia ofiar w aż 44 powieściach. Jej droga do sukcesu nie była usłana różami. Debiutancka „Tajemnicza historia w Styles”, którą Christie napisała w połowie pierwszej wojny światowej, na początku była wydawana w cotygodniowych odcinkach w magazynie „The Times”. Choć to pierwsza powieść, w której pojawia się kultowy dziś detektyw Herkules Poirot, wydawcy początkowo nie docenili wartkiej fabuły i jeden po drugim odprawiali pisarkę z kwitkiem. Literacki sukces przyniosła jej opublikowana w 1922 roku powieść „Tajemniczy przeciwnik”. Cztery lata później książka „Zabójstwo Rogera Ackroyda” uplasowała się na piątym miejscu na liście 100 najlepszych powieści kryminalnych według Stowarzyszenia Pisarzy Literatury Kryminalnej. Jest uważana za klasykę gatunku i jedną z najlepszych książek pisarki. Christie była już słynną autorką kryminałów, gdy zmagała się z problemami osobistymi i depresją. Najpierw mocno przeżyła śmierć matki, później zdradę męża. Gdy zostawił ją dla koleżanki z klubu golfowego, Agatha zniknęła bez śladu na kilka dni. 3 grudnia 1926 roku wyjechała samochodem ze swojej posiadłości w hrabstwie Berkshire. Jakiś czas później, 16 kilometrów od jej domu, u stóp stromego urwiska, policja znalazła auto, a w nim torbę z ubraniami i nieważne prawo jazdy. Przechodnie donosili o kobiecie niespełna rozumu proszącej o pomoc w znalezieniu drogi, mówiono też o tajemniczej autostopowiczce zatrzymującej ruch. Rodzi- na pisarki wyznaczyła 100 funtów nagrody za potwierdzone informacje na temat jej pobytu. Prasa pisała o „wielkim polowaniu na Christie”. Budziło to sensacje wśród opinii publicznej do tego stopnia, że ciągle zgłaszał się ktoś, kto „ma informacje na temat Christie”. Jeden z jasnowidzów twierdził, że znalazł puder pisarki i dzięki temu miał wizję – zwłoki Christie leżące w piwnicy domu z bali, gdzieś na północy Anglii. Trop ten okazał się oczywiście fałszywy.

Polowanie na...

Kiedy całe miasto szukało pisarki, ona wypoczywała w kurorcie w Yorkshire. W hotelu zameldowała się pod nazwiskiem kochanki męża. Czas spędzała na graniu w brydża i spacerowaniu po okolicy (nie pamiętała tego, to relacja świadków). Rozpoznała ją jednak jedna z kobiet, która dostarczała do hotelu mleko. „Czy to nie ta znana pisarka, której wszyscy szukają? Mają identyczne torebki!”, zapytała na recepcji kuortu. Skontaktowano się wówczas z jej mężem, który przyjechał do hotelu. Zobaczył żonę tuż po wejściu do budynku, na schodach. Ubrana w okazałą suknię, zmierzała na kolację. „Dobry wieczór, Agatho”, powiedział. „Dobry wieczór”, odparła ze spokojem i z uśmiechem. Zapytana, czy pamięta, co się z nią działo przez ostatnie 11 dni, odpowiedziała, że nie ma pojęcia. Do końca życia nie zdradziła tej tajemnicy – poddawano ją nawet hipnozie, próbując ustalić szczegóły, ale bezskutecznie. W 1928 roku rozwiodła się z Archibaldem, dwa lata później wyszła za młodszego o 14 lat profesora archeologii, Maxa E.L. Mallowana. Poznali się w Bagdadzie, gdzie napisała „Morderstwo w Mezopotamii”. Kiedy wrócili do Anglii, Max poprosił ją o rękę. Spędzali czas na wspólnych podróżach ekspedycyjnych, które szczegółowo opisała w pamiętniku „Opowiedzcie, jak tam żyjecie” w 1946 roku. W londyńskim domu miała pokój do pracy i odpoczynku wraz z dużym stołem, prostym krzesłem, maszyną do pisania, fotelem i kanapą. Stał w nim także fortepian Steinwaya. Kochała samochody, więc w 1953 roku kupili z Maxem czarnego humbera imperiala, a w 1971 – mercedesa. Małżeństwo sprzyjało karierze Christie, która w tym samym okresie wydała powieść „Morderstwo na plebanii”. Książka stała się kolejnym klasykiem gatunku i wprowadziła czytelników do świata dociekliwej panny Marple.

Sekretne jabłka

Kochała słodycze – zwłaszcza ciasto czekoladowe i jabłka ze śmietaną (podobno zarysy swoich powieści układała, leżąc w wannie i jedząc jabłka). Nie lubiła cynamonu, dymu z papierosów (próbowała nauczyć się palić, ale bezskutecznie), dżemu pomarańczowego, ostryg, wystygłego jedzenia i zapachu gotowanego mleka. Nie znosiła także dookreślania swoich bohaterów – wizerunki detektywa Poirota na okładkach książek ją złościły. Nie lubiła zwłaszcza filmów o pan- nie Marple z Margaret Rutherford z powodu nawiązywania w nich do intrygi z książek o Poirocie. „Oni są wytworami mojej wyobraźni, zbiorem różnych cech. Nikt nie wie, jak wyglądają naprawdę, ciągle się zmieniają, tak jak zmieniam się ja. Dlaczego komuś wydaje się, że wie o nich więcej niż osoba, dzięki której zaistnieli?”, żaliła się.

Dlaczego zabiła

Otoczenie pisarki zarzucało jej zarozumiałość. Pisarz Raymond Chandler mówił, że charakteryzuje ją połączenie wewnętrznej arogancji i zewnętrznej skromności. Była jednak bardzo systematyczna, pisała trzy, a czasem cztery powieści rocznie. Każdy pomysł na książkę skrupulatnie notowała w zeszycie – pod koniec życia miała ich prawie sto. Przy konstruowaniu powieści kierowała się dociekaniem nie kto, ale dlaczego zabił. W ten sposób pozwalała czytelnikom dostrzec zarówno dobre, jak i złe strony postaci. Bohaterowie jej książek szybko zaskarbiali sobie serca czytelników. Herkules Poirot, emerytowany oficer z Belgii, pojawił się w 30 powieściach autorki. Mimo niekonwencjonalnego wyglądu uchodził za dobrego specjalistę, który kierował się logiką i skrupulatną metodologią. Z kolei bohaterka 12 powieści i wielu opowiadań, panna Marple, uwielbiała plotkować, co pomagało jej w rozwiązywaniu zagadek kryminalnych. Pozornie rozkojarzona i nieporadna, charakteryzowała się przenikliwym i trafnym myśleniem oraz praktyczną znajomością psychologii. „Wszyscy zastanawiają się, czy jestem panną Marple. Chciałabym rozwiać te wątpliwości. Otóż nie, nie jestem. Trochę zazdroszczę jej domku na wsi... To wszystko”, mówiła, dementując plotki. Na przełomie lat 30. i 40., po triumfie „Morderstwa w Orient Expressie”, napisała kultowe powieści: „Dziesięciu Murzynków”, „Noc w bibliotece” i antynazistowską w wymowie „N czy M? — piąta kolumna działa”. Pytana o receptę na dobry kryminał, odpowiadała, że nie ośmieliłaby się takiej podać.

Dom Agathy

W 1952 roku Agatha upadła i złamała nadgarstek. Ponieważ nie mogła pisać, jej agent Edmund Cork podarował jej dyktafon. Gdy dyktowała, dialogi stawały się jeszcze żywsze. Reżyserzy teatralni i filmowi szybko je docenili. W sumie napisała 18 sztuk, a adaptacją „Pułapki na myszy” (która jest zresztą wystawiana do dziś) zachwycał się sam Winston Churchill. Po wojnie dobudowała do swojej posiadłości Dom Agathy, czyli miejsce, w którym pisała. W wolnych chwilach uprawiała ogród. Pod koniec życia powoli wycofywała się z życia publicznego, nie udzielała wywiadów. Zależało jej, żeby po śmierci zapewnić zaplecze finansowe mężowi i córce, dlatego napisała dwie książki, „Kurtynę”
i „Uśpione morderstwo”, których rękopisy schowała w sejfie. W umowie z wydawcą zastrzegła, że do momentu jej śmierci nie może opublikować wierszy. W „Tajemnicy Wawrzynów”, ostatniej książce, która ukazała się za życia Christie, wróciła do czasów dzieciństwa, tak jakby symbolicznie chciała pożegnać się z przeszłością. Zmarła 12 stycznia 1976 roku. Jako przyczynę śmierci podano zawał serca. W dniu jej śmierci, na znak żałoby, wszystkie teatry na londyńskim West Endzie przygasiły światła na godzinę.

POLECAMY: KATARZYNA TUBYLEWICZ: szwedzka hipokryzja różni się od polskiej