Przez ostatnie lata media pisały o Tobie: “Celebrytka”, “Tancerka”, “Kochanka”, “Bożenka z Klanu”, “Aktorka”. Tak naprawdę, które z tych określeń najlepiej Cię opisuje?

Przedstawiam siebie jako aktorkę i tancerkę, i tak chciałabym być nazywana, bo są to dwa zawody, które głównie wykonuję, a także dwie pasje, bez których nie wyobrażam sobie życia.

Kim jest dla Ciebie artysta?

Artysta to ktoś, kto coś tworzy. Tworzy z pasji i z serca. Dla mnie artysta jest tym pełniejszy, im więcej sztuk potrafi łączyć w jedno. Każdy artysta ma motyw przewodni. Może to być malarstwo, taniec, fotografia, śpiew, aktorstwo itd., ale jak wiele więcej może stworzyć tańczący bądź śpiewający aktor! Artysta jest też postacią niezwykle kreatywną i potrzebuje przestrzeni do tego, aby się spełniać i realizować swoje pomysły.

Przez cztery edycje tańczyłaś w “Tańcu z Gwiazdami”, w którym zyskałaś miano jednej z największych gwiazd. Po dwóch latach postanowiłaś odejść z programu. Czy rezygnacja z tak popularnego show jest spowodowana tylko i wyłącznie chęcią zmian...? Nie wierzę! 

Napisałam ostatnio na blogu tekst pod tytułem „W głowie się nie mieści”. Niektórym w głowie się nie mieści, że potrzebuję nowych wyzwań, takich, które będą mnie każdego poranka stawiać na równe nogi, niektórym w głowie się nie mieści, że po prostu chcę zmiany, aby móc dalej się rozwijać… Większość woli siedzieć w wygodnym i bezpiecznym miejscu, a ja chcę dalej, mocniej, bardziej, tam gdzie niebezpiecznie, ale też ekscytująco.

Rozważasz powrót? 

Nie chcę teraz wydawać opinii, bo nie wiem, jak będzie. Na pewno uwielbiam ten program i ludzi, którzy przy nim pracują. Zebrałam tam ogrom doświadczenia oraz mogłam się spełniać, więc kto wie... Nie jestem w stanie jednak przewidzieć przyszłości. Nie wiem do końca, co będzie ze mną za kolejne kilka miesięcy, ale wiem, jakie mam cele na najbliższy czas i na tym się koncentruję.

Z którym z partnerów z “Tańca z Gwiazdami” zbudowałaś najtrwalszą relację i kontakt pozostał Wam do dziś?

Z każdym z nich ta relacja była zupełnie inna. Znajomość z Nikodemem jest najświeższa, więc najłatwiej ją utrzymywać, ale chyba taką najfajniejszą, przyjacielską, mam z Łukaszem. To z nim wymieniam świąteczne życzenia. On kibicuje mi w moich projektach, a ja jemu. Byliśmy drużyną i tak zostało. 

Od 17 (!) lat grasz w “Klanie”. Czy tę przygodę również zamierzasz zakończyć? 

Gram i nie znikam z tego serialu, bo to praca, z którą mogę łączyć inne projekty. Równolegle z "Klanem" brałam udział w "Tańcu z Gwiazdami", a teraz będę tańczyć na parkietach sportowych i robić różne inne swoje projekty, a nie ukrywam - jest ich kilka.

Twoim zdaniem w show-biznesie jest miejsce na przyjaźń? 

Myślę, że jest na to miejsce z ludźmi, którzy pozostają sobą - mimo zawodów, jakie wykonują i popularności, która często się z tym wiąże. Mam kilka bliższych mi osób, ale najprawdziwsze wsparcie mam zawsze w rodzinie.

Zarówno na swoim blogu, jak i Instagramie gołym okiem zauważalna jest Twoja miłość do mody. Jaki styl jest Tobie najbliższy?

Jestem zwyczajną dziewczyną, która często wybiega z domu w dresie, ale ma dni, kiedy chce wyglądać pięknie i kobieco. Nie przeglądam najnowszych trendów, nie przywiązuję dużej wagi do ubrań i nie skupiam się na wyglądzie zewnętrznym, dla mnie bardziej liczy się wnętrze. Ale jestem także po prostu kobietą, więc to naturalne, że chcę czuć się dobrze w tym, w co się ubieram. To co na siebie zakładam może czasem definiować mój dzień. Styl zależy od humoru, od zadań, które mam na dany dzień. Mój jest kierowany serduchem. Jednego dnia stawiam na bardzo kobiecy glamour, a kolejnego na sportowy casual. Zmienność to chyba najlepsza definicja.

Po ubrania jakiej marki sięgasz najczęściej?

Polskiej? Uwielbiam By Insomnia na co dzień i na treningi, a na wieczorne wyjścia Viola Piekut jest zawsze niezawodna. 

W sieci pojawiło się wiele nieprzyjemnych komentarzy pod Twoim adresem. Niektórzy komentowali Twoją sylwetkę. Zarzucali Ci, że przytyłaś. Bardzo Cię to zabolało?

Jestem całkiem niezłym źródłem „newsów”, prawda? Jest o czym pisać i mówić. (śmiech) A na poważnie to nieprzyjemne komentarze, owszem, czasem mnie dotykają, ale też NIE definiują. Jestem tylko człowiekiem. To, co dzieje się w Internecie, nie wpływa na moje poczucie własnej wartości, a krytyka tam umieszczona nigdy nie jest konstruktywna, ponieważ jest źle sformułowana. Jednak decydując się na pracę w tym biznesie, godzę się na to, aby być na świeczniku, więc to wszystko jest źródłem siły, którą buduję każdego dnia.

Jaki jest Twój przepis na zdrową sylwetkę? 

Przede wszystkim dużo ruchu. Uwielbiam się zmęczyć robiąc to, co sprawia mi przyjemność, czyli tańcząc. Taniec to sport jak każdy inny, ale jest to też forma rozwoju, rozrywki i sztuki. Polecam każdemu!

Ponadto, aby wrócić do formy, trenuję na siłowni i robię tam "wydolnościówkę", a także zajadam catering, który dostaję każdego dnia. Jestem teraz w kontakcie z dietetyczką sportową, aby ułożyć program pod moje plany na najbliższą przyszłość.

Jak w ogóle radzisz sobie z nienawiścią w sieci? Uodporniłaś się już na komentarze anonimowych napastników?

Nie wiem, co pod artykułami piszą „anonimowi napastnicy”, ponieważ zwyczajnie tego nie czytam. Mam zasadę, której trzymam się od kilku lat, że nawet jeśli trafiam na notkę o mnie, to nie zjeżdżam na komentarze. To by mnie tylko niszczyło, bo grupa osób, która tam pisze, jest zwykle pełna kompleksów. Ja lubię czytać i odpowiadać na komentarze na moim blogu czy na moich kontach społecznościowych. Jest to zupełnie inna publiczność. To ludzie, którzy interesują się tym, co robię i którzy mi kibicują. To jest warte uwagi, bo dla nich tworzę.

 

Wiadomo, że popularność ma dwie strony medalu. Zarówno tę dobrą, jak i złą. W polskim internecie króluje przede wszystkim nienawiść. A czy w życiu codziennym, spotykasz się z równie nieprzychylnymi komentarzami? 

Nigdy nie spotkała mnie żadna nieprzyjemność w relacjach na żywo z nowo poznanymi ludźmi. Najczęściej słyszę wiele miłych słów. Cieszy mnie, gdy ludzie, którzy mogą ze mną porozmawiać i rzeczywiście mnie poznać, mają o mnie bardzo dobre zdanie, ponieważ to jest dla mnie najważniejsze. Opinia, którą kreują media, jest często mocno przekłamana, więc i nie stanowi o mnie jako o prawdziwej Agnieszce Kaczorowskiej

Jakie masz plany na najbliższy czas? 

Nie znikam z telewizora ani świata mediów, tylko nie wezmę udziału w najbliższej edycji "Tańca z Gwiazdami". Tyle. Na pewno zostaje "Klan" i mam nadzieję na różne nowe role. Będę prowadzić koncerty w Polsacie, ponieważ ta rozpoczęta przeze mnie droga również bardzo mi odpowiada. Gram w spektaklu „Kochanie na Kredyt”. No i mam nowe marzenia związane z tańcem… Pragnę całą sobą wrócić na parkiet sportowy, a także tworzyć swoje etiudy taneczno-aktorskie na mój kanał YouTube’a. Mam projekt, który nazywa się DanceWorld by Agnieszka Kaczorowska, w którym zawarte są właśnie te etiudy, a także warsztaty z dziećmi, w których chcę budzić pasję tańca, tak jak ktoś kiedyś obudził ją we mnie.

Z Agnieszką Kaczorowską rozmawiał Damian Duda