Agnieszka z Mikołajem Krawczykiem przygarnęli trzeciego psa w lipcu tego roku. Znaleziono go przy autostradzie, miał poważnie zranioną łapę, został wyleczony w klinice weterynaryjnej „Ada”
w Przemyślu. Agnieszka często ją odwiedza.

- Pracują tam wspaniali ludzie, ratują też dzikie zwierzęta - opowiada „Gali”. - Psa nazwaliśmy Bajzel. Przewrócił dom do góry nogami, gryzł wszystko, musieliśmy chować przed nim płyty, piloty, właściwie dzięki niemu zapanował porządek - śmieje się aktorka.

Mimo chorej łapy biega szybciej niż pozostałe dwa psy, najbardziej lubi ścigać się z Tosią, którą Agnieszka adoptowała w ramach programu TVP „Przygarnij mnie”. W domu jest jeszcze Leon, znalazła go rok temu przy stacji benzynowej. Wcześniej były tylko koty.

Lenny jest najstarszy, Agnieszka kupiła go 14 lat temu na wystawie… psów. Zobaczyła zmaltretowane kocię w pudełku i postanowiła je uratować. Drugi był Mikołaja, trzeciego przygarnęli za pośrednictwem fundacji „Kocia Łapka”. Każdego psa, który pojawiał się w domu, koty od razu sobie podporządkowały. Traktują wszystkich jak własny dwór, łącznie z Agnieszką i Mikołajem. Leon i Tosia szybko zrozumiały, gdzie jest ich miejsce, Bajzel próbował się kotom odszczekiwać. Ale tylko jeden dzień – gdy dostał łapą po nosie, natychmiast umilkł.

Agnieszka wspiera nie tylko akcje adopcyjne. Jest ambasadorką akcji „Ratuj bociany razem z nami”, wymyśliła i zorganizowała dwie kampanie „One czują tak jak my”: przeciwko eksperymentom na zwierzętach oraz lobby myśliwskiemu.

- Chcę wykorzystywać swoją popularność do szczytnych celów, a nie tylko do stawania na ściance - mówi.