Agnieszka Woźniak-Starak została kilka lat temu pozwana za wypowiedź na temat działalności pana Grzegorza, który w jednym z wywiadów zachęcał Polaków do jedzenie mięsa z egzotycznych zwierząt, m.in. zebr, kangurów czy krokodyli. Mężczyznę bardzo zabolały słowa prezenterki i skierował sprawę do sądu. 

Agnieszka Woźniak-Starak przegrała sprawę w sądzie

Dziennikarka ostatecznie przegrała proces, dlatego musiała opublikować w sieci przeprosiny wobec mężczyzny. 42-latka na swoim oficjalnym profilu na Instagramie zdradziła także kulisy całej sprawy, która wydarzyła się ponad dwa lata temu. 

- Zdenerwowałam się trochę, nie ukrywam, bo w czasach, gdy kolejne gatunki dzikich zwierząt znikają z powierzchni naszej planety, ktoś chce sztucznie tworzyć taką modę jeszcze w naszej szerokości geograficznej, gdzie te zwierzęta nie występują, jest bez sensu.

Gospodyni "Dzień dobry TVN" szczerze przyznała, że poniosły ją wówczas emocje, ale to wszystko ze względu na miłość, jaką darzy wszystkie zwierzęta. 

Znacie mój stosunek do zwierząt. Poniosło mnie. W krótkich żołnierskich słowach napisałam na Instagramie, co myślę o panu Grzegorzu. Pan Grzegorz również się zdenerwował i poszedł do sądu. 

Mam nadzieję, że nie będziecie jeść steków z pytona- dodała na koniec. 

ZOBACZ TAKŻE: Agnieszka Woźniak-Starak w pierwszym wywiadzie od śmierci męża. Opowiedziała o żałobie i utracie ciąży