Spotykamy się na festiwalu filmowym w Cannes. Lubisz tu przyjeżdżać?

Czy lubię? Uwielbiam! Tu jest tak doskonałe towarzystwo, mam na myśli ambasadorki L’Oréal Paris. To naprawdę bardzo ekskluzywne grono i jestem dumna, że do niego należę. Jeśli spojrzysz na listę gwiazd, to naprawdę robi wrażenie. Powinnaś zobaczyć pokój, w którym eksperci L’Oréal Paris przygotowują ambasadorki do wyjścia na czerwony dywan. Z jednej strony Julianne Moore, z drugiej Jane Fonda, Laetitia Casta, Liya Kebede, Freida Pinto. Mamy ze sobą świetny kontakt. Od razu, nawet jeśli dopiero się poznałyśmy, rozmawiamy ze sobą jak przyjaciółki. Trochę tak jak sportowcy na olimpiadzie. Wszyscy mamy wspólny background. Niczego nie trzeba tłumaczyć. To jakieś niezwykłe porozumienie – czujemy się, jakbyśmy znały się od lat. Więc wokół słychać rozmowy o dzieciach, narzeczonych, przepisach kulinarnych, no i oczywiście kosmetykach.

A jaki jest Twój ulubiony kosmetyk?

Błyszczyk Shine Caresse. Nie mogę się bez niego obyć. Nawet teraz mam go w torebce. I naprawdę czuję się z nim bezpiecznie. Ostatnio spotkał mnie ten przywilej, że mogłam zwiedzić laboratoria L’Oréal w Paryżu. Tam pracuje tyle wspaniałych kobiet. To niesamowite uczucie, kiedy widzisz te wszystkie kobiety, które robią dla ciebie szminkę. Cały czas wypróbowują na sobie produkty, malują się. Jak to kobiety, jak ty i ja, które uwielbiają bawić się, cieszyć makijażem. I kiedy je tam spotkałam, powiedziałam im: „Dziewczyny! To naprawdę genialny produkt! Mam ochotę was za to wszystkie wyściskać”.

Kilka tygodni temu byłaś w Polsce z okazji Dnia Kobiet obchodzonego z L’Oréal Paris pod hasłem „Ponieważ jesteś tego warta”. Słyszałam, że potrafisz powiedzieć to po polsku.

Tak, potra fię, chociaż łamię sobie przy tym język. (śmiech)

A co to hasło znaczy dla Ciebie?

Dla mnie to jest bardzo osobiste. Wczoraj byłam warta tego, żeby dobrze się bawić wieczorem. Pozwoliłam sobie na to, mimo że padał deszcz, było okropnie zimno i miałam na sobie 12-centymetrowe szpilki, a moja suknia ważyła 25 kilo.

Nie wyglądała na taką ciężką.

Wierz mi, była. (śmiech)

Ale w sumie jesteś przecież byłą sportsmenką, mistrzynią lekkoatletyki. Twój rekord w biegu na 100 metrów to niewiele ponad 12 sekund.

No tak, ale teraz jestem na emeryturze sportowej. Zasłużyłam sobie. Uprawiam zupełnie inny trening. Bardziej rozciągający. Mniej wyczynowy.

Nie tęsknisz za zawodami, za rywalizacją?

Czasem tęsknię. Ale teraz ten rodzaj adrenaliny daje mi aktorstwo. Nawet dziś nagrywałam taśmę, żeby wysłać ją do Los Angeles, bo zaproponowano mi udział w castingu.

Wróćmy do Twojego pobytu w Polsce. Jak Ci się u nas podobało?

Kocham Polskę! Powiem Ci szczerze, że sama byłam zaskoczona tym, jak spodobała mi się Warszawa. Byłam zachwycona tym miastem. Jest tam niesamowita energia. Po powrocie do Stanów obejrzałam cały „Dekalog”  Kieślowskiego. Chciałam sobie przypomnieć ten klimat, tę atmosferę. Jest tylko kilka miejsc na świecie, które zrobiły na mnie takie wrażenie. I Polska jest właśnie jednym z nich. Podczas mojego pobytu byliśmy też w Krakowie. Zwiedzaliśmy Wawel, widziałam grobowiec królowej Jadwigi. I wiesz, to niesamowite, mam identyczny pro l jak ten na płaskorzeźbie. Serio! Polska ma taką bogatą historię. No i jedzenie. Do tej pory, jak sobie przypomnę te specjały, to robię się głodna. Na przykład tatar i rytuał jego przygotowania na oczach gości restauracji. Coś wspaniałego! Już za tym tęsknię.

No to kiedy znów przyjeżdżasz do Polski?

No właśnie? Kiedy? Czekam tylko na zaproszenie.