On ma 23 lata i stoi na paryskim lotnisku z bukietem róż. Na polecenie producenta ma przywitać 20-letnią austriacką aktorkę, z którą zagra w filmie. „Był za młody, za ładny, przesadnie wystylizowany. Nawet te róże były zbyt czerwone. Zobaczyłam chłopaka bez wyrazu”, opowiada    później Romy Schneider. „Wyglądałem i czułem się jak idiota”, wspomina Alain Delon. Nie jest to miłość od pierwszego wejrzenia. Ani od pierwszej rozmowy, bo on nie mówi po angielsku, a ona nie zna słowa po francusku. 

Romy po roli austriackiej cesarzowej Sissi jest gwiazdą, Alain dopiero zaczyna. Na planie podchodzą do siebie z dystansem do chwili, gdy stwierdzają, że są w sobie zakochani. Romans nie podoba się rodzicom Romy, statecznym Austriakom: Delon jest chłopakiem z małego miasteczka, bez wykształcenia i, jak twierdzą, bez perspektyw. 

Jego wujek ma masarnię, namawia 17-letniego Alaina, żeby tam pracował. Chłopak chce uciec z prowincji, na ochotnika wstępuje więc do wojska i jedzie na wojnę w Indochinach. „Tam podczas jednej tylko nocy nauczyłem się, do czego człowiek jest zdolny, żeby ocalić własną skórę”, opowiada. Po pięciu latach wraca do cywila. Jedzie z kumplem do Cannes na festiwal filmowy, gdzie amerykański łowca talentów proponuje mu kontrakt w Hollywood. Delon odmawia, bo nie zna angielskiego. Dziś wszyscy mówią: na szczęście. Utknąłby tam w banalnych rólkach francuskich amantów. W dyskotece poznaje Brigitte Bardot, która przedstawia go francuskiemu reżyserowi Yves’owi Allégretowi. Ten od razu daje mu główną rolę w filmie „Kiedy wmiesza się kobieta”. Na planie prosi: „Nie graj. Jedyne, czego od ciebie chcę, to żebyś pozostał naturalny. Mów i ruszaj się tak, jak to robisz na co dzień”. Delon wspomina, że już od pierwszego ujęcia doznał olśnienia: to jego żywioł
i powołanie. Wie, że chce być aktorem. 

 

Film z Romy jest trzecim w jego karierze, która gwałtownie przyspiesza. Alain ma niezwykłą intuicję, na planie dba o każdy szczegół. Każe przestawiać mikrofony i reflektory, w filmie Luchino Viscontiego „Lampart” sam wybiera polana do kominka. „Powiedzieć o mnie perfekcjonista to za mało. Jestem maniakiem. Mam to pewnie po matce, która cały dzień spędzała na sprzątaniu”. Tworzy nowy typ bohatera: melancholika z kpiącym uśmieszkiem, romantycznego twardziela. Nawet jeśli zabija, widzowie mu kibicują. I żałują, kiedy ginie, a wiele filmów z Delonem tak się kończy. „Zarzucają mi, że ciągle gram drani. To nie moja wina. Wszyscy chcą mnie oglądać w płaszczu z podniesionym kołnierzem, z pistoletem w dłoni i piękną kobietą w ramionach”, tłumaczy. 

Tymczasem Romy siedzi sama w domu, francuscy reżyserzy nie mają dla niej propozycji. Żeby nie rozstawać się z ukochanym, statystuje w jego filmach. Potem staje się też statystką w życiu. Delon ją zdradza, w końcu, po pięciu latach związku, pisze 15-stronicowy list, w którym tłumaczy, dlaczego odchodzi. Przekazuje go… przez przyjaciela. Romy próbuje popełnić samobójstwo. Alain jest już z aktorką Nathalie Canovas, która po ślubie zmienia nazwisko na Delon, rodzi się ich syn Anthony. Gdy dostaje scenariusz filmu „Basen”, dzwoni do Romy z propozycją, żeby zagrali razem. Nie mieli kontaktu od pięciu lat, mija dziesięć od dnia, gdy pierwszy raz zobaczyli się na lotnisku. On znowu czeka z bukietem kwiatów, ona, żeby uniknąć plotek, przylatuje z mężem. „Byliśmy wzruszeni i onieśmieleni. Kręciliśmy latem, w Saint Tropez, światło było wspaniałe, a Romy w nim subtelna i rozgorączkowana. Przekonaliśmy się, że czas nie zniszczył tej szczególnej więzi, która nas łączy”, mówi Alain. Zostają przyjaciółmi. Gdy w 1982 r. aktorka umiera na zawał serca, Delon pierwszy przyjeżdża do jej mieszkania. Romy dwa razy wychodzi za mąż, ale pod koniec życia jest sama. Rok przed śmiercią traci syna ze związku z Harrym Meyenem: 14-latek przechodzi przez wysokie ogrodzenie, rozcina sobie tętnicę udową i wykrwawia się, zanim nadchodzi pomoc. Alain organizuje pogrzeb chłopca. „Po tym wszystkim Romy zaczęła pić. Robiłem, co mogłem, ale nie byłem w stanie jej pomóc. Zmarła z rozpaczy”, opowiada.
Zdjęcia Delona nad trumną jej syna stają się tematem dnia, dlatego podczas pogrzebu Romy aktor zostaje w domu. Mówi, że była pierwszą i największą miłością jego życia, do dziś zawsze nosi przy sobie jej zdjęcia. 

 

Podejrzany o śmierć gangstera 

Małżeństwo Delona z Nathalie kończy się po pięciu latach. Jeszcze zanim sąd orzeknie rozwód, Alain mieszka z Mireille Darc, jedną z ulubionych aktorek Francuzów. Mireille z powodu wady serca nie może mieć dzieci, matkuje Anthony’emu. Wspiera też Alaina, gdy wybucha afera Stefana Markovicia. Ten Jugosłowianin, skazywany za gwałty i kradzieże, przez dwa lata jest ochroniarzem aktora, rozstają się, gdy zaczyna flirtować z Nathalie. W październiku 1968 r. na wysypisku śmieci ktoś znajduje jego poćwiartowane zwłoki. Policja dostaje list napisany przez Markovicia kilka dni przed śmiercią: „Jeśli coś mi się stanie, pytajcie o to Delona”. W jego notesie widnieją numery telefonów gwiazd show-biznesu, posłów, członków rządu, wysokich funkcjonariuszy policji oraz ich żon, w tym żony prezydenta Pompidou. Paryż trzęsie się od plotek. Podobno Marković organizował dla panów „gorące wieczory” i robił wtedy zdjęcia. Podobno ktoś negocjował wysokie ceny za ich wykupienie, a ktoś inny postanowił go uciszyć. Delon tygodniami jest przesłuchiwany, przyjaciele się od niego odwracają. Mireille całkowicie mu ufa, choć nie próbuje poznać prawdy. „Nie zadawałam mu pytań. Nigdy”, pisze w autobiografii. Idzie
z Alainem na premierę do opery i przytula się do niego na oczach paryskiej śmietanki, choć ryzykuje własną karierę. Sprawa Markovicia ucicha, ale nigdy nie zostaje wyjaśniona. Po 15 latach spędzonych z Mireille Delon odchodzi do aktorki Anne Parillaud. Zostawia ją, gdy w wieku 52 lat traci głowę dla 31-letniej holenderskiej modelki Rosalie van Breemen. Rodzą im się córka Anouchka i syn Alain-Fabien. Zawodowo najlepsze czasy ma już za sobą. Zaczyna rozmieniać się na drobne, gra w sześciu filmach ze słowem „gliniarz” w tytule, jeden słabszy od drugiego. Jest swoistym fenomenem: uwielbiany dobry aktor, grający u takich reżyserów jak Visconti i Antonioni, zdobywa tylko jedną nagrodę: francuskiego Cezara. Ma jeszcze dwie nominacje do tej statuetki i jedną do Złotego Globu za „Lamparta”. W roku 1995 w Berlinie dostaje Złotego Niedźwiedzia za całokształt – i to wszystko. Bardziej jest doceniany jako biznesmen. Produkuje swoje filmy: „Istnieje towar, który nazywa się Delon, i dlaczego nie miałbym tego wykorzystać?”, kupuje konie wyścigowe, zakłada spółkę lotniczą, tworzy własną linię perfum, a w Azji sprzedaje papierosy o nazwie „Alain Delon”. 

 

Trudno być synem samca alfa

W 2011 r. wydaje książkę „Kobiety mojego życia”. „Chcę oddać hołd tym, które kochałem, które mnie
kochały i którym wszystko zawdzięczam. Bo właśnie dla nich zawsze starałem się być przystojniejszy, lepszy, silniejszy – i wyczytać to w ich oczach. Kobiety były dla mnie najpiękniejszą motywacją”, pisze. Wśród nich wymienia swoją przyjaciółkę Brigitte Bardot, organizują razem wiele akcji na rzecz ochrony zwierząt: „One nie mają żadnych wad, a ludzie często są sadystami”, podkreśla. Ze wszystkich kobiet, które kochał, najbliższa jest mu Mireille Darc: „Przestaliśmy być parą, ale się nie rozstaliśmy”. Czuwa w szpitalu, gdy ona przechodzi poważną operację kardiologiczną, jedzie w nocy do Włoch, kiedy ma wypadek na autostradzie. Jest zdecydowanie lepszym przyjacielem niż partnerem. Twierdzi, że ze wszystkich grzechów, które popełnił, najbardziej podoba mu się pycha: „Pozwoliła mi wiele osiągnąć. U niektórych ludzi jest to wada, ale bez niej skończyłbym jako pomocnik rzeźnika w moim miasteczku”. Kobiety, z którymi się wiąże, często przez niego płaczą, jednak wszystko mu wybaczają. Alain ma trudny charakter i wybujałe ego, ale też wyjątkowy urok. Gdy dobiega czterdziestki, wzdychają do niego trzy pokolenia: jego rówieśniczki, ich matki oraz córki. Największe problemy ma z dwoma mężczyznami swojego życia, synami Anthonym i Alainem-Fabienem. Nie jest łatwo porozumieć się z ojcem gwiazdorem i w dodatku samcem alfa, obaj się buntują, uciekają z domu, wchodzą w konflikt z prawem. 18-letni Anthony zostaje zatrzymany za kierownicą kradzionego samochodu, z bronią zabraną policjantowi. Po wyjściu z więzienia (siedzi 8 miesięcy) projektuje linię skórzanych kurtek, sygnowanych A. Delon. Odnosi wielki sukces, prasa nazywa go najmłodszym prezesem we Francji. Ojciec zabrania mu używania nazwiska, zrywają kontakt. Kurtki, już z inicjałami A.D., szturmem zdobywają Belgię. Dosłownie: Anthony, wioząc je z dużą prędkością, rozbija na granicy budkę celników, radiowóz belgijskiej policji i auto francuskich turystów. Tym razem kończy się na grzywnie. Do więzienia trafia nieco później, gdy przez kilka lat zapomina zgłaszać swoje spore dochody urzędowi skarbowemu. Jego młodszy o 30 lat brat Alain-Fabien jako 17-latek urządza w domu imprezę, pijany bawi się bronią ojca i ciężko rani koleżankę. Zostaje skazany na pięć miesięcy za nieudzielenie jej pomocy. Dwa lata temu,
w wywiadzie dla włoskiej edycji „Vanity Fair” oskarża ojca o przemoc wobec jego matki Rosalie. Opowiada też, że handlował narkotykami, żeby zarobić na życie, bo Delon wyrzekł się go i zostawił bez grosza. Alain wydaje oświadczenie, że chłopak się pogubił, zażenowana prasa francuska milczy. Alain-Fabien wkrótce wyjaśnia, że dziennikarz źle go zrozumiał… Najcieplejsze relacje Delon ma z córką 25-letnią Anouchką: „Nigdy żadnej kobiecie nie mówiłem tyle razy, że ją kocham”. Wszystkie jego dzieci są aktorami, Alain-Fabien pracuje też jako model. 

 

Alain Delon 8 listopada kończy 80 lat. Nie ogląda swoich filmów, bo to łamie mu serce: w większości z nich jest ostatnim żyjącym aktorem. Francuzi mają z nim kłopot, bo wygłasza homofobiczne opinie i popiera nacjonalistyczną partię Marine Le Pen. Kiedy stwierdził, że związki jednopłciowe są wbrew naturze, nawet Anouchka napisała na twitterze: „To jego zdanie, całkowicie sprzeczne z moimi poglądami”. Jednak rodacy, podobnie jak kobiety, wszystko mu wybaczają. Jest legendą, ikoną francuskiego kina, na filmy z jego udziałem sprzedano na świecie 135 milionów biletów. Od 2002 roku, od rozstania
z Rosalie van Breemen, z nikim się nie związał. Mieszka w posiadłości pod Paryżem ze swoimi psami: „One dają mi więcej radości niż ludzie”. Zapytany o miłość mówi: „To najpiękniejsza rzecz w życiu. Bywałem szczęśliwy
w związkach. Jednak mam też drugą naturę, którą jako jedyna dostrzegła u mnie Brigitte Bardot. Jestem samotnym wilkiem, nie sposób mnie oswoić”.