Aleksandra Gajewska to jedna z najmłodszych i najbardziej aktywnych polskich posłanek IX kadencji Sejmu. Do polskiego parlamentu Gajewska dostała się z ramienia Koalicji Obywatelskiej w okręgu warszawskim, otrzymując ponad 10 tys. głosów. Z wielką polityką związana jest już od ponad dziesięciu lat. W 2010 roku mając zaledwie 21 lat została wybrana po raz pierwszy do Rady Miasta Stołecznego Warszawy (reelekcja w 2014 i 2018). Aktualnie Aleksandra Gajewska jest mocno zaangażowana w kampanię wyborczą Rafała Trzaskowskiego, który ubiega się o urząd głowy państwa. 

Igor Szulim: Co dla Pani oznacza słowo "wolność"?

Aleksandra Gajewska: To nasze konstytucyjne prawo. Biorąc pod uwagę niektóre decyzje obecnego rządu, odnoszę wrażenie, że traktują ją jako przywilej dla wybranych. Wolność ma przecież wiele wymiarów. Osobista, społeczna, polityczna… Patrząc na całość tego pojęcia, mogę z pełnym przekonaniem stwierdzić, że jestem za wolnością w ujęciu od i do. Czyli zapewniajmy ludziom wolność od przymusu i dajmy im wolność do decydowania o sobie i swoich sprawach.

Reprezentuje Pani młode pokolenie polityków w polskim Sejmie, które wychowywało się w wolnej Polsce. Czy mimo przywileju dorastania w demokratycznym kraju odczuwała Pani kiedykolwiek, że Pani wolność była w jakimś stopniu zagrożona?

Niestety niejednokrotnie… Nie odnajduję się w świecie, w którym ktoś narzuca innym swoją wolę, poglądy. Jestem poważnie zaniepokojona próbą ograniczania praw różnych grup społecznych. Ciągle mamy do czynienia z nagonkami na lekarzy-rezydentów, nauczycieli, feministki, osoby ze środowisk LGBT+, osoby walczące o legalną i bezpieczną aborcję, o prawa kobiet, a także o kwestie klimatyczne. A to tylko kilka przykładów. Każda z tych osób, chce mieć równe prawa, godnie zarabiać, czuć się bezpiecznie. Chcą poczuć czym jest prawdziwą wolność. Nie czuję się bezpiecznie, gdy prawa jednostki nie są respektowane.

Drugi rozdział Konstytucji RP mówi m. in. o wolnościach oraz prawach człowieka i obywatela. W ostatnim czasie także na tej płaszczyźnie jesteśmy my, Polacy wystawiani na olbrzymią próbę - kobietom chce się zakazać prawa do aborcji, a nowy kodeks wyborczy nie gwarantuje przeprowadzenia rzetelnych wyborów. Czy z niepokojem patrzy Pani na to, jak obecna władza ingeruje w wolność obywateli?

Z ogromnym! Także ostatnie działania rządu w czasie pandemii pokazały, że władza lekką ręką ogranicza wolności i swobody obywatelskie. Ta władza uważa, że kto nie jest z nami, jest przeciwko nam. Ta władza jest pełna buty i arogancji, lekceważy i poniża potrzebujących – wystarczy przypomnieć protesty osób z niepełnosprawnościami w Sejmie. Gra na najgorszych ludzkich emocjach, tworzy podziały, manipuluje i zwyczajnie kłamie. Chce odebrać kobietom godność, dostęp do opieki okołoporodowej, badań prenatalnych, antykoncepcji awaryjnej, karać edukatorów za zajęcia wychowania seksualnego. A środowiska LGBT+ mają zaś być pozbawione podstawowych praw. Zastanawiam się jak do tego doszło, że w 2020 roku wciąż musimy walczyć i protestować w sprawach elementarnych, a w XVI wieku Polska w Europie uchodziła za "świątynię" tolerancji.

Ostatnie wydarzenia w radiowej Trójce są bardzo niepokojące. Pokazują, że polityka wkracza także w działalność dziennikarzy. Jak ocenia Pani wolność słowa w polskich mediach?

To, co wydarzyło się w radiowej Trójce, to symboliczny zamach na wolność. Cenzura legendarnej listy przebojów pokazuje, że obecna władza boi się wolności słowa, wolności wyrażania poglądów. Jeśli nie mówi się "głosem Nowogrodzkiej", zostanie się uciszonym, wyciętym. Wszystko, co nie pasuje PiS-owi jest naginane do rzeczywistości, w której żyją i którą kreują. PiS nie uznaje odmienności? - TVP wycina fragmenty z transmisji Eurowizji, w których występuje transpłciowa prezenterka. Prezesowi nie podoba się nagranie Kazika? Ten znika z listy przebojów Trójki. PiS-owi nie po drodze z WOŚP - TVP pikseluje serduszka na kurtkach rozmówców, niczym twarze przestępców. Jak możemy mówić o niezależnej telewizji skoro przez lata jej prezesem był wieloletni polityk Prawa i Sprawiedliwości, Jacek Kurski, a teraz po krótkiej przerwie wrócił do zarządu. Tylko w 2018 roku w TVP pojawiły się 1773 nienawistne wzmianki o Pawle Adamowiczu. Wszyscy pamiętamy jak tragiczny był finał tego szczucia i mowy nienawiści. W lutym na antenach telewizji publicznej najwięcej czasu poświęcono komitetowi wyborczemu Dudy. W sumie zajął on 1 godz. i 13,5 min. Jak sytuacja wyglądała u kontrkandydatów? Małgorzata Kidawa-Błońska – 30 min 33 sek., a Robert Biedroń – 44 sek. W tej sprawie zabrał głos nawet Rzecznik Praw Obywatelskich, Adam Bodnar, mówiąc, że w "kampanii prezydenckiej w telewizji publicznej brakuje pluralizmu, bezstronności, wyważenia i niezależności". Takie działania są wysoce naganne. Nie mogą mieć miejsca w mediach publicznych i informacyjnych. To nie przypadek, że władza zasponsorowała sobie z pieniędzy podatników tubę propagandową w TVP, przeznaczając na ten cel 2 mld złotych. Jednak nie taka jest rola telewizji publicznej, ani informacyjnej – dlatego uważamy, że ta druga powinna zostać zlikwidowana, aby żadnej przyszłej władzy nie przyszło już do głowy wykorzystać ją w celach politycznych.

"Wolność nie jest rzeczą daną na zawsze" - uważa Pani, że te ważne słowa w polskiej historii są wciąż aktualne?

Zdanie aktualne jak nigdy. Zamachy przeprowadzane na wymiar sprawiedliwości i Konstytucję, czy chociażby powołanie przez prezydenta Dudę sędziny Manowskiej na I Prezesa Sądu Najwyższego, są niestety potwierdzeniem, że wolność, jaką znaliśmy do tej pory, może niedługo zmienić swoją definicję. Również słowa prezydenta Austrii - Alexandra Van der Bellena, przytoczone przez Mariana Turskiego w styczniu podczas schodów 75. rocznicy wyzwolenia obozu koncentacyjnego - "Auschwitz nie spadło z nieba" - powinny być codzienną przestrogą. Przestrogą i przypomnieniem, że przyzwolenie na nawet najdrobniejsze wykluczanie, alienowanie czy stygmatyzowanie mniejszości oraz ograniczanie ich wolności, wymaga natychmiastowego potępienia. Nie może być w nas na to zgody! Nie możemy pozostawać obojętni na pogwałcanie wolności. "Bo jeżeli będziesz, to nawet się nie obejrzycie, jak na was, na waszych potomków jakieś Auschwitz nagle spadnie z nieba.”

Kto lub co jest największym zagrożeniem dla wolności w Polsce?

Dziś u władzy są ludzie żądni władzy, despotyczni, dążący do autorytarnych rządów pod płaszczykiem dbania o demokrację. Dbający wyłącznie o interesy swoje, swoich rodzin i partyjnych kolegów. Dlatego trzeba wybierać mądrze, myśleć perspektywicznie. Przyglądać się, czy kandydat chce zmienić wadliwy system, czy zastosować rozwiązania doraźne. PiS niestety zapomina, że demokracja to rządy większości z ujęciem praw mniejszości. Na początku stycznia br., Polska po raz kolejny zanotowała spadek na liście Democracy Index 2019 brytyjskiego tygodnika "The Economist". Jest to ranking, który bierze pod uwagę m.in. swobody obywatelskie, funkcjonowanie rządu czy kulturę polityczną. Wyżej od nas były nawet Węgry… Najbliższe wybory będą szansą na odmianę, zatrzymanie spadkowego trendu i utraty demokratycznych wartości w oczach całego świata. Cieszę się, że naszym kandydatem jest Rafał Trzaskowski. Podczas swojej prezydentury w Warszawie pokazuje, że można rządzić skutecznie, z poszanowaniem obywateli i ich praw. Teraz, w całym kraju, wszystko w naszych rękach.

ZOBACZ TAKŻE: KRZYSZTOF ŚMISZEK: "Polska jest gotowa na prezydenta wywodzącego się ze środowisk LGBT" [WYWIAD]