Gdy tylko Alexander skończył zdjęcia do „Tarzana: Legendy”, pojechał do ojca. Stellan jest znakomitym kucharzem. „Przez cztery dni leżałem na kanapie, a on serwował mi grillowaną mozzarellę, makarony, wino... byłem w raju!”, opowiada. Aby zaprezentować w filmie umięśnione ciało, nie tylko ostro trenował, lecz także był na restrykcyjnej diecie. Nie mógł jeść cukru, produktów mącznych i mlecznych ani pić alkoholu. „Przez siedem miesięcy wpychałem w siebie głównie piersi kurczaka z brokułami. Gdy trener odpuścił mi jeden dzień, zabrał do włoskiej restauracji i pozwolił zamówić spaghetti, pizzę oraz tiramisu, z radości omal się nie rozpłakałem”, wspomina.

Stellan Skarskard uznawany jest w Szwecji za dobro narodowe. Jego czterej synowie też są aktorami, nie namawiał ich ani nie zniechęcał do tego zawodu. „To ich życie, więc nie daję im rad i w żaden sposób nie pomagam. Zresztą nie chcą pomocy i bardzo dobrze, bo wtedy sukcesy zawdzięczaliby mnie, a nie sobie. Starałem się tylko wychowywać ich tak, by byli porządnymi ludźmi i potrafili sprostać życiowym wyzwaniom. Uczyłem ich punktualności, bo zawsze warto znaleźć się w odpowiednim miejscu we właściwym czasie. Mnie się to parę razy udało”, mówi. Bardzo lubi grać z synami, już z każdym z nich pokazał się na ekranie.

Jako 13-latek Alex zagrał w szwedzkim serialu. Fanki godzinami koczowały przed jego domem, popularność go przytłoczyła, uznał, że nie chce być aktorem. „Desperacko usiłowałem znaleźć sobie inną pasję, ale geny okazały się silniejsze”, śmieje się. Kiedy miał 19 lat, wstąpił na ochotnika do marynarki, półtora roku spędził na jednym z archipelagów jako specjalista od zwalczania terroryzmu. „Pochodzę z pacyfistycznej rodziny, nie zamierzałem iść na wojnę, ale chciałem się sprawdzić. Nie żałuję tamtego czasu, choć nie było łatwo. Poznałem sporo fajnych facetów, jednak wojskowa aura jest jak dla mnie za bardzo przesycona testosteronem” mówi.

Gdy wyszedł do cywila, wyjechał z kolegą na studia teatralne do Leeds, chcieli zakosztować brytyjskiego stylu życia. Przyznaje, że więcej imprezował, niż się uczył, i po jednym semestrze zrezygnował. Jednak Uniwersytet w Leeds w 2011 roku przyznał mu tytuł doktora honoris causa… Doceniono go przede wszystkim za rolę Erica Northmana w „Czystej krwi”, ten wampir wiking dzięki Alexandrowi stał się jedną z najbardziej interesujących postaci serialu. „Wampiry są w modzie, chyba dlatego, że dziś, kiedy trudno nadążyć za zmieniającym się światem, reprezentują coś stałego. Eric się nie zmienia, niezależnie od czasów, w których żyje. Poza tym te stworzenia pasują do ludzkich marzeń o nieśmiertelności”, powiedział w Warszawie, gdy przyjechał na promocję „Czystej krwi”. W Stanach wypominano mu, że w serialu za często się rozbierał. „Jestem Skandynawem, uwielbiam być nagi, to w pewnym sensie oznacza wolność. Amerykanie są hipokrytami. Gdy tylko zobaczą na ekranie kawałek gołego tyłka, wpadają w panikę, ale nie mają nic przeciwko hiperrealistycznej brutalności w kinie, telewizji czy grach komputerowych”, mówi.

Po tym sukcesie musiał bardzo się starać, żeby go nie zaszufladkowano: „Wszyscy chcieli, żebym grał role w typie Erica, czyli twardego samca alfa. Są fajne, jednak trzeba szukać równowagi”. Do Hollywood trafił przypadkiem, odwiedził tam ojca, agent Stellana zapytał go, czy chciałby pójść na casting. „Pomyślałem, że będzie co opowiadać kolegom, gdy wrócę do Szwecji. Wszedłem, a tam siedział Ben Stiller! Dostałem angaż do jego komedii „Zoolander” i dwa tygodnie później jechałem jeepem przez Broadway!”, wspomina. Film o Tarzanie na pewno szerzej otworzy mu drzwi do sławy. Na wszelki wypadek Alex nosi naszyjnik z dwiema kotwicami, które w Szwecji symbolizują nadzieję.

Sporo kręci w rodzinnym kraju, gdzie pięć razy dostał tytuł najbardziej seksownego mężczyzny. Ma wielkie powodzenie u kobiet, romansował m.in. z Amandą Seyfried, Kate Bosworth, Ellen Page i Alicią Vikander. Namiętnie całował się też z Lady Gagą, z którą bardzo się lubią, w jej teledysku „Paparazzi”. Od półtora roku spotyka się z modelką i prezenterką Alexą Chung. Długo udawało im się utrzymać związek w tajemnicy, dopiero niedawno potwierdzili, że są razem.

W wolnych chwilach aktor kibicuje swojej ulubionej drużynie piłkarskiej Hammarby, tej samej od lat Stara się oglądać wszystkie jej mecze, codziennie rano tuż po przebudzeniu sprawdza najnowsze informacje ze szwedzkiej ligi. „To nieuleczalne, jak ukąszenie wampira”, śmieje się. Angażuje się też charytatywnie, dwa lata temu wziął udział w wyprawie na biegun południowy zorganizowanej przez księcia Harry’ego dla 12 żołnierzy rannych podczas wojen. Przemierzyli 330 km. „Harry to niezwykle sympatyczny człowiek.

Przebywaliśmy pięć tygodni na Antarktydzie, przy temperaturze -40 stopni. W tak ekstremalnych warunkach trzeba współpracować, szybko zapomina się, kto jest księciem, kto żołnierzem, a kto aktorem”. Alexander ma 1,94 m wzrostu i wcale nie jest najwyższy w rodzinie. Rekord (1,96 m) należy do Samuela, który jako nastolatek zagrał w jednym filmie, ale dziś jest lekarzem podobnie jak jego mama. Stellan (1,91 m) i My Skarsgard byli małżeństwem przez 32 lata, po rozwodzie pozostali przyjaciółmi, mieszkają w sąsiednich budynkach, żeby dzieci, kiedy przyjadą do Sztokholmu, miały blisko do rodziców. Choć wszyscy są bardzo zapracowani, Stellan pilnuje, by przynajmniej raz na trzy miesiące cała rodzina – była i obecna żona oraz ośmioro dzieci – spotkała się przy stole. On oczywiście gotuje.