Nie jest tajemnicą, że Edyta Górniak od wielu lat zalicza się do grona najlepiej opłacanych gwiazd polskiego show-biznesu. Wysokie stawki za udział w programach telewizyjnych oraz występy na koncertach i festiwalach pozwalają piosenkarce i jej synowi Allanowi Krupie żyć na wysokim poziomie bez zaciągania pożyczek i brania kredytów. W pierwszym odcinku nowego programu "Ameryka da się lubić" autorka hitu "Lime" wyznała, że zadłużanie się bankach wręcz kłóci się z jej filozofią życiową. 

- Uważam, że wolność i komfort życia polega na tym, że nie żyjesz ponad stan. Masz tyle, ile masz rzeczywiście. Nie zapożyczasz się, nie jesteś sługą dla jakiegokolwiek banku - powiedziała wokalistka.

Co ciekawe, Edyta Górniak zmuszona była kiedyś złamać swoje osobiste zasady i wziąć... kredyt na pralkę. Zdarzyło się to w czasie, gdy gwiazda przebywała na stałe w Los Angeles. Okazało się bowiem, że bez zaciągnięcia choć niewielkiego kredytu w banku, nie będzie w stanie tam wynająć wymarzonego mieszkania.

W Stanach jeśli nie masz kredytu, nie jesteś wiarygodny. W Polsce nie biorę kredytu, bo nie chcę. W Ameryce jak go nie bierzesz, to znaczy, że cię nie stać, a jak cię nie stać, to znaczy, że nie masz stałej pracy, czyli nie jesteś zdolny do spłaty mieszkania, które wynajmujesz - wyjaśniła Górniak.

Żeby wynająć piękny apartament, walking distance to my favourite school (na pieszo do mojej ulubionej szkoły - tłum. red.), musiałam wziąć kredyt na pralkę. Musiałam wziąć dlatego, żeby być wiarygodna dla Ameryki - opowiedziała.

Jesteście zaskoczeni podejściem Amerykanów do brania kredytów?

ZOBACZ TEŻ: Edyta Górniak napisała list do antyszczepionkowców: "Ufam, że będzie nas coraz więcej"