W tym odcinku bohaterowie programu mieli do przejechania aż 280 kilometrów. Ekscytacja nowym miejscem jednak szybko minęła, bo uczestnicy od samego początku pobytu w Kolumbii musieli wykazywać się umiejętnościami przetrwania. Okoliczności wyścigu nieco się jednak zmieniły, bowiem Bogota to miejska dżungla.

"Ameryka Express 2020": Jak wyglądał pierwszy odcinek w Kolumbii?

Na początek każda z par musiała samodzielnie usmażyć i sprzedać churrosy - przysmak pochodzący z Hiszpanii. Zarobione w ten sposób pieniądze trzeba było rozmienić na drobne monety - wszystkie wybite w tym samym czasie. Tradycyjnie już najmniejszym zaangażowaniem wykazał się Różal, który nadal sprawiał wrażenie najmniej zainteresowanego wyścigiem. Z pewnością nie ułatwiał mu go fakt, iż jego aparycja dla wielu Kolumbijczyków okazała się być  niepokojąca.

Jestem człowiekiem spełnionym w 100 procentach. Mam kobietę wspaniałą, jest fajną babką z pasją, miłością - wyznał zawodnik muay thai podczas programu.

Gra o amulet tym razem odbyła się na jeziorze Fuguene, a uczestnicy poruszając się rowerami wodnymi  poszukiwali ukrytego w beczkach pytania. 10 000 złotych trafiło do Karoliny i Marty.

W mieście Chiquinquira uczestnicy mieli odwiedzić miejscowy przybytek ulubionej przez Kolumbijczyków gry w Tejo i trafić ciężkim dyskiem w punkt na tarczy. Zadanie było kolejną okazją dla Pawła Deląga, by móc popisać się swoimi umiejętnościami. Po dobrej zabawie przyszedł czas na kolejny konflikt braci Collins, którzy nie mogli dogadać się, gdy przyszło o proszenie o pomoc:

Raz tylko prosiłem o jedzenie, gdy byłem z Karoliną w parze, bo chciałem, żeby dziewczyna zjadła. Nigdy więcej nie będę tego robił - zaznaczył Rafał, podczas gdy Greg miał nieco inne zdanie.

Jak się kłócimy to krotko i intensywnie - dodał Rafał.

Potem już wystarczyło znaleźć  transport i zameldować się na mecie w Socorro. Parą, która wygrała immunitet, okazały się Karolina i Marta.