W kolejnej odsłonie podróży gwiazd do Kolumbii i Gwatemali bohaterowie "Ameryka Express" przekonali się, jak ekstremalna bywa ta przygoda. Niektórym z nich pierwszy raz przyszło spędzać noc w miejscach dalekich od spełniania standardów sanitarnych. Dodatkowo w wyścigu brali udział Różal i jego przyjaciel, którzy - choć mieli pożegnać się z programem w ostatnim odcinku - na mocy nowych zasad zostali przywróceni do gry.

"Ameryka Express 2020": Ekstremalna noc, bieg po immunitet

Prawdziwy szok podczas tego etapu wyścigu przeżyła Grażyna Wolszczak, która wraz z synem Filipem znalazła się w wyjątkowo ubogim domu. Po chwili dołączyły do niej także Patrycja i Żaneta.

Ja tu nie zasnę, tu jest taki syf. Po prostu się tutaj nie położę - powiedziała Markowska na widok opuszczonego baraku, który niestety był czyimś domem

Nie miałam jeszcze takiego kryzysu. Zobaczyłam ludzi w strasznych warunkach. Kompletnie mnie to rozwaliło. Wiem, że ludzie mieszkają w takich warunkach, ale kiedy się z tym stykam... Nie do końca wiem, o co na świecie chodzi - mówiła.

Szczęściarzami okazali się Paweł Deląg i jego przyjaciel Darek, którzy noc spędzili w zdecydowanie lepszych warunkach niż reszta ekipy.

Do starcia o amulet stanęli bracia Collins oraz duet modelek. To właśnie te dwie pary radzą sobie chyba najlepiej i zdaje się, że mają duże szanse na zwycięstwo w programie. Amulet trafił w ręce Karoliny i Marty. Następnym etapem wyścigu była już walka o immunitet, czyli coś, o czym wszyscy marzyli - nocleg w komfortowych warunkach. Po drodze do mety pary miały za zadanie wziąć udział w jak największej liczbie parad. Tradycją stało się już, że Paweł Deląg chwalił się swoim statusem znanego aktora w Polsce i rozdawał autografy wśród nie mających pojęcia kim jest "lokalsów".

Konkurencję tę wygrały niezniszczalne Karolina i Marta, które zaliczyły aż pięć parad. Dziewczyny postanowiły jednak, że oddadzą swój immunitet Grażynie i FIlipowi. Jak podkreśliła Daria Ładocha, coś takiego zdarzyło się pierwszy raz w historii programu.