Wczoraj świat obiegła informacja, że Amy Winehouse chciała adoptować 10-letnią dziewczynkę i była w trakcie załatwiania wszelkich formalności, które przerwała jej nagła śmierć. Teraz okazuje się, że to nie była prawda. Rzecznik prasowy artystki zdecydowanie zaprzeczył i stwierdził, że nic takiego nie miało miejsca.

Dziennikarze "Daily Mirror", którzy dotarli do 10-latki mieszkającej na Karaibach, przytaczali słowa dziewczynki, wskazujące na bardzo bliskie relacje między nią a Amy. Ponoć obie już traktowały się jak mama i córka. Jednak znajomy gwiazdy wyznał, że nie można wierzyć dziewczynce, a Amy na pewno nie chciała jej adoptować.

Z pewnością teraz będzie pojawiać się coraz więcej różnego typu plotek. A wciąż nie wiadomo najważniejszego - co było przyczyną śmierci wokalistki. Zeszłotygodniowe wyniki autopsji Amy nie przyniosły jednoznacznej odpowiedzi. Ojciec artystki jest przekonany, że to nie narkotyki doprowadziły do śmierci jego córkę. Wyznał, że nigdy wcześniej nie widział jej takiej szczęśliwej.