Od miesięcy przecigano się w doniesieniach o autodestrukcyjnych zachowaniach Amy Winehouse. Świat obiegały kolejne zdjęcia młodej wokalistki progrążającej się w nałogach. Jednak mimo to, fani wierzyli, że artystka otrząśnie się, wróci na odwyk i znów będzie na szczycie list przebojów. Ich wizje potwierdzały udane powroty takich gwiazd, jak Britney Spears czy Lindsay Lohan. Jednak mrocznej Amy bliżej było do Janis Joplin czy Kurta Cobaina. 23 lipca dołączyła do mrocznego klubu 27.

Zrozpaczeni fani i świat muzyki wspominają jej głos – charakterystyczny kontralt, porównywany do głosu Arehty Franklin. Jednak Amy była jedyna w swoim rodzaju. Krytycy przyznają, że z takim głosem rodzi się jeden człowiek na kilka milionów. Obejmowała nim pop, jazz, soul oraz r’n’b. Z kolei wyglądem przypominała mroczną Brigitte Bardot. Uwielbiała mocny makijaż z charakterystycznymi kreskami i wysoko upięty i natapirowany kok, z którego spływały długie pukle czarnych włosów. Taką ją zapamiętają wszyscy.

Miłość do muzyki


Amy urodziła się 14 września w Londynie. Swoją przygodę z muzyką rozpoczęła już w wieku 10 lat. Umiała grać na gitarze, a śpiewać profesjonalnie zaczęła mając 16 lat. Zadebiutowała albumem „Frank” w 2003 roku. Większość utworów była zainspirowana muzyką jazzową, a wszystkie piosenki zostały napisane przez samą Amy. W 2006 roku pojawił się drugi album artystki – „Back to Black” i od razu podbił szczyty list przebojów. Płyta przyniosła wokalistce aż 5 nagród Grammy.

Teraz po śmierci artystki krążek „Back to Black” powrócił na listy przebojów. W jeden dzień sprzedało się tyle płyt Amy, że album znalazł się znów na 1. miejscu, a kultowy utwór „Rehab” – na 10.

Miłość do mężczyzny


Wygląda na to, że jej tragiczna śmierć mogłaby się nie zdarzyć tak wcześnie, gdyby Amy nigdy nie spotkała na swojej drodze Blake’a Fieldera-Civila. Para była małżestwem przez 2 lata. Związek był burzliwy, toksyczny i doprowadził Amy do skrajnego załamania i wykończenia. Sam Blake przyznał, że to właśnie przez niego wokalistka uzależniła się od narkotyków. To on podał jej heroinę, nauczył mieszać różnego typu środki odurzające.

Po rozwodzenie pary mówiono, że Amy ma depresję i bulimię. Coraz częściej widziano ją pod wpływem narkotyków i alkoholu. Każdy rozpoczęty odwyk kończył się błyskawicznie. Nie była już nawet w stanie występować na scenie. Podczas koncertu w Belgradzie została wygwizdana przez fanów, bo nie udało się jej zaśpiewać i kikakrotnie schodziła ze sceny. Wtedy też odwołano jej europejską trasę, w tym występ w Polsce.

Od jakiegoś czasu lekarze otrzegali ją, że jeśli nie zmieni trybu życia, nie wróci na odwyk to umrze. Nie posłuchała.