Od nagłej śmierci Krzysztofa Krawczyka, która wstrząsnęła całą Polską, minęły już prawie dwa miesiące. W minioną niedzielę Telewizja Polska zorganizowała specjalny koncert ku pamięci legendarnego artysty. Niezapomniane przeboje piosenkarza w orkiestrowej aranżacji Tomasza Szymusia zaśpiewali m.in. Ryszard Rynkowski, Sylwia Grzeszczak, Kasia Stankiewicz, Maryla Rodowicz, Natalia Kukulska i Edyta Górniak.

Wypadek na koncercie ku czci Krawczyka. Kosmala trafił do szpitala

Andrzej Kosmala, który przez kilkadziesiąt lat pełnił funkcję osobistego menedżera Krzysztofa Krawczyka, został na początku koncertu powitany przez prowadzącego koncert Tomasza Kammela jako jedna z osób blisko związanych ze zmarłym wokalistą. Jego zdaniem koncert udał się wspaniale.

Że będzie to piękny, cudowny koncert wiedziałem, bo od miesiąca pracowałem nad nim z TVP, World Media i jako niezależna strona, czyli menedżer Krzysztofa i kustosz jego pamięci. Oraz z K&K właścicielem ścieżek nagraniowych Krawczyka. Pracowaliśmy wszyscy w niezwykłym napięciu i zaangażowaniu, przy częstych twórczych sprzeczkach. Nad muzyką pracował Tomasz Szymuś. I koncert się zaczął i realizowaliśmy konsekwentnie nasz plan: tam gdzie można zbliżamy się jak najbardziej do oryginał a w innych wypadkach artysta ma prawo przedstawić swoje spojrzenie. To nie był tak popularny w Las Vegas konkurs na Elvisa. Tutaj założyliśmy pełną dowolność w interpretacji. Krawczyk był jeden jedyny i niepowtarzalny. Parodie sprawdzają się w programach "Twoja Twarz Brzmi Znajomo" - napisał Kosmala na drugi dzień na swoim profilu na Facebooku.

W trakcie widowiska w opolskim amfiteatrze doszło niestety do przykrego zdarzenia. Wieloletni przyjaciel i współpracownik wykonawcy hitu "Parostatek" miał groźny wypadek za kulisami. Mężczyzna potknął się i spadł ze schodów.

Na zapleczu poszedłem pobrać dla żony i córki herbatę. Dumny niosę 2 kubełki gorącego naporu, a tutaj nagle wywracam się na schodach i lecę na bruk prosto czołowym płatem. Rozbita głowa zatoki, z tylu ból w szyli.

Po menedżera Krzysztofa Krawczyka przyjechała karetka i zabrała go do szpitala. Lekarz na szczęście nie stwierdzili u niego poważniejszych obrażeń.

Komputer wykazał stłuczenia, ale nie było wstrząsu w takim stanie wróciłem do hotelu. Bardzo starannie zostałem zaopatrzony w Szpitalu Uniwersyteckim w Opolu. Głowa jeszcze boli pobili. Najważniejsze, że nie ma uszkodzeń wewnętrznych - zrelacjonował w poniedziałek rano.

Kosmala z góry uprzedził pytania o to, czy w trakcie zdarzenia był pod wpływem alkoholu.

Naprawdę niosłem herbatę a nie żadne inne napoje z sugestią oczywistą... - czytamy.

ZOBACZ TEŻ: Syn Krzysztofa Krawczyka dostał wcześniej inny spadek. Jego sytuacja materialna jest lepsza niż twierdzi?