GALA: Kim jest prawdziwa Angelina Jolie?
 


ANGELINA JOLIE: To może nieco tajemnicza kobieta, która jest również ciągle zabawna, ciepła, normalna i lubi żartować, przede wszystkim ze swoimi dziećmi. To również kobieta, która odnalazła pewną równowagę w życiu, ale nie utraciła rockowej duszy.

GALA: Czy zdarzyło się Pani przebierać, żeby uciec od paparazzi?

ANGELINA JOLIE: Uważam, że ich obecność jest częścią mojego zawodu. Nie jest to coś, za czym szczególnie przepadam, ale muszę to zaakceptować. Trzeba nauczyć się z tym żyć każdego dnia, chociaż czasami jest to trudne. To właśnie dlatego, Brad i ja, często zostajemy w domu.

GALA: Z kim chciałaby Pani utknąć w windzie?

ANGELINA JOLIE: Myślę, że z taką gwiazdą jaką była Audrey Hepburn. Pracując na planie filmowym „Turysty”, dużo o niej myślałam. Nosząc piękne i eleganckie stroje przez cały film, miałam wrażenie, że jestem trochę jak ona. 
 


GALA: Jeżeli byśmy zajrzeli do Pani garderoby, co tam znajdziemy?

ANGELINA JOLIE: Czerń! Swetry, spódnice, buty…, ale wszystko w jednym kolorze czarnym! To bardziej z praktycznych powodów i mogę zapewnić, że moja szafa jest o wiele mniej interesująca niż Brada (wybucha śmiechem).

GALA: Kiedy przestała Pani wierzyć w świętego Mikołaja?

ANGELINA JOLIE: Kiedy zmarła moja mama. Boże Narodzenie zawsze mi ją przypomina, bo to ona, przygotowywała zawsze wszystkie prezenty i wkładała je w tradycyjne skarpety. Przejęłam od niej tę tradycję i Brad śmieje się ze mnie, kiedy godzinami przygotowuję ten zwyczaj. Dzień przed Bożym Narodzeniem opakowujemy wszystkie prezenty i wkładamy je do wielkich skarpet.

GALA: Co myśli Pani patrząc rano w lustro?

ANGELINA JOLIE: Myślę o moich dzieciach. To moja pierwsza myśl po przebudzeniu. Mówię sobie, że mam tyle szczęścia, bo moje dzieci są takie wspaniałe i zdrowe. Mówię sobie również, że najważniejsze dla mnie jest dać im dobre wychowanie.

GALA: Jaki jest Pani sposób na stres? 


ANGELINA JOLIE: Podróże! Moja mama zaraziła mnie tym wirusem i w najbardziej szalonym okresie mojego życia podróże pozwoliły mi odzyskać równowagę. Zaczęłam podróżować bardzo wcześnie. Przemierzałam świat już w wieku dwudziestu lat, bo chciałam w ten sposób zapomnieć o stresie dnia codziennego.

GALA: Czy jest coś, co Pani lubi, ale nie potrafi tego robić?

ANGELINA JOLIE: Taniec. Uwielbiam tańczyć, ale nie czuję się w tym komfortowo. Tańczę więc często, ale głównie, kiedy jestem sama w domu. 


GALA: Jak się nazywają wasze domowe zwierzęta?

ANGELINA JOLIE: Kiedy byłam dzieckiem, miałam w domu iguanę i węża, ale już nie pamiętam jak się nazywały. Znając siebie, nie dałam im żadnych zaskakujących imion. Moje dzieci mają buldoga, który wabi się Jacques. Pies urodził się we Francji i chociaż nie pachnie zbyt ładnie, wszędzie nam towarzyszy.

GALA: Jaka jest Pani definicja miłości? 


ANGELINA JOLIE: Dla mnie miłość jest kiedy dwie osoby dzielą te same wartości i mają wspólne plany na przyszłość. To pomaga być razem i spędzać przyjemne chwile. Myślę, że ja i Brad jesteśmy sobie tak bliscy, właśnie dlatego, że mamy tę samą koncepcję rodziny, wychowania dzieci, a przede wszystkim, tak samo patrzymy na świat. 


GALA: Czy zdarza się, że myli się Panią z kimś innym?

ANGELINA JOLIE: Czasami, ludzie lubią mnie porównywać do Księżnej Diany. Jestem tym porównaniem zaszczycona. Ostatnio, powiedziano mi na przykład, że tak jak ona, mam moc hipnotyzowania ludzi. Brzmi to nieco zabawnie, ale bycie porównywaną z tak wspaniałą osobą jest bardzo miłe.

GALA: Czy boi się Pani podróżować samolotem? 


ANGELINA JOLIE: Mam patent pilota, więc lepiej, żebym się nie bała latania (uśmiecha się).

GALA: O czym Pani myśli w momencie startu?

ANGELINA JOLIE: O niczym. Absolutnie o niczym. To doskonała okazja, żeby się zrelaksować. Trudniej jest wylądować i wrócić na ziemię.

GALA: Co Panią najbardziej denerwuje?

ANGELINA JOLIE: Nie znoszę słyszeć, że muszę robić wszystko z rozmachem. To, że chciałam zostać mamą i mam szybko sześcioro dzieci, chciałam pomagać i została od razu ambasadorką ONZ… jestem po prostu kobietą ciekawą świata, która chce żyć pełnią życia!