Do końca miał nadzieję, że Angelina zmieni plany. Jeszcze w przeddzień Wigilii Brad dzwonił do rodziców i obiecywał, że pojawią się u nich w Missouri. Nic jednak z tego nie wyszło. „Dopięła swego. Długo kłócili się, gdzie spędzą święta, a kilka dni przed Gwiazdką Angelina dała mu jasno do zrozumienia, że nie zamierza jechać do posiadłości Pittów” – opowiadał znajomy pary.

Dlaczego więc Brad wciąż wierzył, że uda mu się ją przekonać? „Marzył o tym wyjeździe. Chciał pokazać dzieciom, jak spędza się święta w jego rodzinnym domu. Jane i Bill Pittowie mają mnóstwo zdjęć i nagrań z czasów, kiedy ich syn był mały. Mają też swoje ulubione tradycje, jak wspólne kolędowanie po okolicy czy pieczenie ciastek według starych przepisów. To oczywiste, że teraz Brad chce wprowadzić w ten świat swoje pociechy” – dodawał.

Problem w tym, że Angelina, która od zawsze prowadziła dość niezależne życie, nie ma potrzeby zacieśniać relacji ze swoimi „teściami”. Jeszcze na początku związku z Bradem w 2005 roku starała się, by przynajmniej nie były one wrogie. Teraz, po kilkunastu wypowiedziach, w których Jane Pitt dała do zrozumienia, że wciąż tęskni za byłą żoną syna Jennifer Aniston, aktorka przestała kryć się z niechęcią. „Panie są w stanie wojny. Ale jak to zwykle bywa, ich wzajemne złośliwości najbardziej dotykają osoby postronne” – komentował magazyn „In Touch”. Według dziennikarzy gazety Brad jest już na skraju depresji przez ciągłą wojnę dwóch kobiet, które najbardziej kocha.

DOBRE ZŁEGO POCZĄTKI
Aktor długo zwlekał z przedstawieniem nowej partnerki rodzinie. Wszystko dlatego, że Jane nie mogła znieść nagonki medialnej po jego rozwodzie z Jennifer. Mimo że syn starał się jej wytłumaczyć, że Angelina nie miała nic wspólnego z ich rozstaniem, matka wiedziała swoje. „Nie tylko ona zresztą. Cały świat stanął po stronie zranionej Jen. Nikt nie próbował zrozumieć, dlaczego naprawdę rozpadło się idealne małżeństwo Hollywood. Przecież winny mógł być tylko jeden, a raczej winna. Angelina Jolie” – pisała Cindy Adams, felietonistka Page- Six, kolumny towarzyskiej „New York Post”. Nowej partnerce Brada na pewno nie pomagała też reputacja rozbijaczki związków i otwartego na nowe seksualne doznania wampa. „Nie o takiej żonie dla swojego synka marzy mamusia” – zakończyła felieton Adams.

Jeszcze przed pierwszym rodzinnym obiadem prasa doniosła o spotkaniu Jane i siostry aktora Julie z Jennifer Aniston na planie jej filmu „Sztuka zrywania”. „Spędziły razem ponad trzy godziny. Wspierały zapłakaną Jen, długo coś jej tłumaczyły. Może zawarły wtedy jakiś pakt?” – zastanawiali się dziennikarze magazynu „Star”. Pech chciał, że materiał ukazał się w przeddzień wizyty Pittów w domu Angie i Brada w Los Angeles. „Posiłek zjedli w milczeniu. Od czasu do czasu ktoś rzucił uprzejmą uwagę, w stylu „wyśmienita zupa” lub „pyszny kurczak” – relacjonowała brukowcom wynajęta specjalnie na tę okazję kelnerka. Mimo to Brad był zadowolony ze spotkania. Może dlatego, że jeszcze nie wiedział, co go będzie czekało w przyszłości...

RODZINNE AWANTURY
Angelina nie straciła zimnej krwi także podczas kolejnych wizyt rodziców aktora. Dopiero na początku 2006 roku, kiedy matka Brada skrytykowała jej pomysł urządzenia domu, a dokładniej kolekcję noży rozwieszoną na tkaninie w salonie, wybuchnęła. Ostro dała Jane do zrozumienia, żeby się nie wtrącała. Później spakowała się i resztę weekendu spędziła z Maddoksem i Zaharą w hotelu Chateau Marmont. Brad próbował interweniować, ale jego ukochana nie chciała nawet słyszeć o powrocie do domu, kiedy będzie tam Jane. To wtedy brukowce pisały, że po kilku godzinach dyskusji z matką kazał jej wybierać – albo zaakceptuje jego związek z Angeliną, albo on zerwie kontakty z rodzicami.

Kiedy w maju 2006 roku na świat przyszła Shiloh, pierwsze biologiczne dziecko pary, wszyscy myśleli, że ich relacje w końcu się polepszą. Jane i Bill zostali dziadkami, a marzyli o tym od lat. Niestety niewiele to zmieniło. Może tylko to, że wcześniej przewaga w złośliwościach była po stronie Jane. Z chwilą narodzin Shiloh to Angie wyszła na prowadzenie. Miała swojego asa w rękawie.

DRUGA RUNDA
Jane zobaczyła wnuczkę dopiero po kilku miesiącach. Wcześniej Angelina skutecznie unikała spotkań. Odrzucała zaproszenia, w ostatniej chwili zmieniała plany, kiedy dowiadywała się, że państwo Pitt chcą przylecieć do Los Angeles. „Teściowa” nie zrozumiała jednak aluzji. Gdy w 2007 roku aktorka przyznała, że w swoim życiu spróbowała wszystkich narkotyków, zaraz po publikacji materiału odebrała telefon od bardzo wzburzonej Jane. „Powiedziała, że takie zwierzenia nie wnoszą nic nowego. Nawet jeśli Angie poczuła ulgę, że zrzuciła z siebie to brzemię, to przede wszystkim powinna pomyśleć, jaki to będzie miało wpływ na jej rodzinę, dzieci. Nazwała ją egoistką bez klasy” – opowiadała znajoma Pittów. W pierwszej chwili zaskoczona aktorka przeprosiła matkę partnera za zamieszanie. Później jednak emocje wzięły górę. Angelina wymusiła na ukochanym, by zadzwonił do Jane i poprosił ją, by nie wtrącała się w jej sprawy. W rozmowie Brad przyznał, że wywiad Angie był niefortunny, ale ostrzegł też matkę, by nie traktowała jej tak surowo.

 

„Miała w swoim życiu gorsze chwile, ale teraz jest idealną matką. Jane powinna zacząć to doceniać” – komentowali przyjaciele aktorki. Czy zaczęła? Nawet jeśli tak, to tylko przez chwilę, później szybko wróciły do starych relacji.

ZASŁUGUJE NA LEPSZE ŻYCIE
Jane na każdym kroku skarżyła się na ukochaną syna. Dopóki robiła to podczas spotkań z sąsiadkami, Angie nie zaprzątała sobie tym głowy. W prawdziwą furię wpadła, gdy matka Brada wymknęła się z przyjęcia, które aktor zorganizował z okazji dnia ojca, i pojechała do... Jennifer. „Później tłumaczyła, że zawsze, kiedy są z Billem w Los Angeles, odwiedza ukochaną córeczkę, jak pieszczotliwie mówi o Jen” – donosił magazyn „People”. Wtedy jednak nawet Brad był wzburzony zachowaniem matki. Jak opowiadali brukowcom pracownicy ich domu, Angelina wykrzyczała ukochanemu, żeby w końcu zajął się tą wredną staruchą. „Powiedziała, że jeśli Jane nie zmieni nastawienia, już nigdy nie zobaczy wnuków”.

Niezręczna atmosfera utrzymywała się przez długie miesiące. Rodzice Brada wysyłali kurtuazyjne zaproszenia na kolejne Święta Dziękczynienia czy Bożego Narodzenia, gwiazdy zawsze jednak uprzejmie odmawiały. Sytuacja zmieniła się dzięki mediacjom Brada. Aktor dwoił się i troił, by choć trochę poprawić rodzinne nastroje. Rozmawiał z Angeliną i Jane, prosił nawet Billa, swojego ojca, by ten powstrzymywał matkę. Powoli zaczęło to dawać rezultaty. W 2008 roku aktorka dała się nawet namówić na weekend w domu Pittów. Prawdziwy przełom nastąpił dopiero przed premierą filmu Brada „Ciekawy przypadek Benjamina Buttona”. Na czerwonym dywanie w Los Angeles gwiazdorowi towarzyszyła ukochana, ale także Jane i Bill. Media oszalały. Brukowce, kolorowe magazyny, portale internetowe, wszyscy odnotowali to wydarzenie. Tytuły zapowiadały rozejm między aktorką a matką Brada. I po raz kolejny zbyt pospiesznie.

JAK PIES Z KOTEM
Szybko się okazało, że było to tylko zagranie wizerunkowe. Tak naprawdę Angelina i Jane chyba nigdy się nie polubią. Nie zmieniły tego też narodziny bliźniąt Vivienne i Knoksa. Panie pod koniec 2009 roku nie oszczędzały sobie złośliwości. Najpierw aktorka odrzuciła zaproszenie na Święto Dziękczynienia, ale obiecała rodzicom Brada, że na pewno przyjadą na święta Bożego Narodzenia. Przed świętami oznajmiła, że jednak pojadą do Kambodży, do ojczyzny adoptowanego Maddoksa. Ostatecznie z tych planów nic nie wyszło. Gwiazdkę spędzili w Nowym Jorku, a Brad musiał przepraszać ojca za zepsucie im tych wyjątkowych dni. Amerykańskie media już spekulują, kiedy aktor powie w końcu „dość!”. Ponoć Jane od dawna namawia go na rozstanie z Angeliną. „Nie jest wielką fanką rozwodów, ale w tym przypadku na pierwszym miejscu stawia dobro syna” – tłumaczą bliscy rodziny Pittów. Ale czy Brad rzeczywiście potrzebuje aż takiej troskliwej opieki? Gwiazdor niedawno skończył 46 lat i chyba czas najwyższy, żeby raz na zawsze uporządkował rodzinne sprawy. Nawet jeżeli będzie się to wiązało z odseparowaniem od siebie dwóch najbliższych mu kobiet.