Anna Wendzikowska została samotną matką. Popularna prezenterka telewizyjna, znana z przeprowadzania wywiadów z hollywoodzkimi gwiazdami dla "Dzień Dobry TVN", sama ujawniła informację o ponownym rozstaniu ze swoim dotychczasowym partnerem, Janem Bazylem. O zakończeniu związku z ojcem swojej półtorarocznej córki Antosi dziennikarka opowiedziała w czwartek 28 maja w serii filmików na Instagram Story.

Wendzikowska o drugim rozstaniu z Janem Bazylem

Chcę wam coś powiedzieć, co wiele z was i tak już zauważyło. Wiele z was do mnie pisało, że widać, że jestem smutna, że coś się dzieje złego. (...) Stało się tak, że już jakiś czas temu zostałam sama z dziewczynkami. W sumie tyle. Nie chcę tak naprawdę wchodzić w szczegóły i nie chcę więcej komentować i ujawniać, bo wiadomo, że to są takie raz, że prywatne sprawy, a dwa bardzo dla mnie trudne i bolesne i rzeczywiście nie przychodzę teraz najłatwiejszego momentu w życiu - powiedziała.

Ania Wendzikowska nie ukrywa, że z powodu rozstania z ojcem swojego drugiego dziecka przeżywa obecnie trudne chwile.

- Teraz jest ciężko, bo bardzo kochałam i mam poczucie, że zrobiłam wszystko, co w mojej mocy, żeby zachować moją rodzinę w całości, ale nie zawsze wszystko się da zrobić i nie zawsze wszystko jest w naszej mocy - wyznała.

Wendzikowska nawiązała także do pierwszego rozstania z Bazylem, do którego doszło zaraz po narodzinach ich wspólnej córeczki jesienią 2018 roku.

- Niestety to była taka sytuacja i wiecie też o tym, że trzy tygodnie po tym jak Tosia - moja młodsza córeczka - się urodziła, też zostałam na kilka miesięcy sama. W sumie tamta sytuacja dała mi mocno odczuć i powinnam wtedy wiedzieć, że takim problematycznym sytuacjom będę musiała stawiać czoła sama, ale gdzieś zawsze chce się mieć tę nadzieję i wiarę w drugiego człowieka i happy end - zwierzyła się swoim obserwatorom na Instagramie.

Prezenterka powiedziała również, że nie miała oparcia w swoim partnerze w trudnych czasach pandemii COVID-19.

- To, co się działo ostatnio, czyli koronawirus, zweryfikował, że znowu muszę sobie poradzić z tym wszystkim sama. Nie do końca sama, bo oczywiście są wokół mnie przyjaciele i staram się być w tym wszystkim silna i przetrwam - dodała..

38-latka wyjaśniła, że zdecydowała się przekazać tę przykrą wiadomość w takiej formie, ponieważ obawiała się, że szczegóły z jej życia prywatnego i tak prędzej czy później wyciekną do mediów.

- Nie nagrywam tego, żeby się nad sobą użalać, tylko żeby być szczerą w stosunku do was i żeby się po prostu nie bać. Nie chcę się zastanawiać, kto mnie wygada i gdzie o tym przeczytam - wytłumaczyła na koniec.

Miejmy nadzieję, że Anna Wendzikowska znajdzie jeszcze kiedyś szczęście w miłości.

ZOBACZ TEŻ: Ania Wendzikowska wystartowała z marką odzieżową. "Testowałam odzew przez wiele miesięcy"