Anita Lipnicka to niewątpliwie jedna z najbardziej rozpoznawalnych polskich wokalistek. Swoją karierę rozpoczynała z grupą Varius Manx. Z nimi wylansowała wiele przebojów, w tym nieśmiertelną Piosenkę księżycową, po dziś dzień uznawaną za jedną z najpiękniejszych polskich ballad, które powstały w latach 90. XX wieku. 

Po odejściu z zespołu z powodzeniem kontynuowała karierę solową. Do jej najbardziej znanych utworów należą I wszystko się może zdarzyć, Moje oczy są zieloneMosty czy Piękna i rycerz.

Później przyszedł czas na współpracę z Johnem Porterem. Przez 12 lat tworzyli także parę w życiu prywatnym. Rok temu muzyk potwierdził za pośrednictwem Facebooka, że podjęli decyzję o rozstaniu.

Rok temu Anita Lipnicka zwierzyła się również w jednym z wywiadów, że cztery lata temu zdiagnozowano u niej guza śliniaki przyusznej. Na szczęście nie okazał się złośliwy, jednak wokalista musiała przejść zabieg usunięcia go. Problem wrócił rok temu, jednak ponownie wszystko skończyło się dobrze. Po tych przejściach artystka podkreśliła, że przewartościowała w życiu wiele rzeczy i jest gotowa umrzeć w każdej chwili.

Była wokalistka Varius Manx i John Porter wychowują wspólnie 10-letnią córkę Polę. Jej dobro jest dla nich najważniejsze. Jaką matką jest Anita Lipnicka?

- Na pewno nie typem kumpelki. Staram się być mamą, jakiej sama zawsze potrzebowałam, czyli dającą Poli wielkie oparcie. Wiem, jakie to ważne. Ja często musiałam być zbyt dorosła jak na swój wiek. Nie chcę, aby moja córka musiała się o mnie martwić, dlatego teraz mam misję: zawalczyć o swoje szczęście. Dla siebie i dla niej. Czuję, że jestem na dobrej drodze - zdradziła w wywiadzie dla magazynu Pani.

Przyznaje także, że rozpad związku z Johnem Porterem nie był efektem chwilowego kryzysu, a po prostu przemyślaną decyzją dwojga dorosłych ludzi.

- Nadal chętnie i często sobie doradzamy, wysyłamy nowe piosenki, fragmenty utworów. To działa w obie strony, bo John teraz nagrywa nową płytę z Nergalem. Cieszę się, że możemy na sobie polegać, bo trudno dziś o tak dobre przyjaźnie muzyczne.
- Tak, zatoczyliśmy z Johnem koło, bo zanim zostaliśmy parą, byliśmy przyjaciółmi. Jesteśmy nimi znowu, także dla Poli, która nas bardzo potrzebuje. Oboje bardzo długo walczyliśmy o nasz związek, lecz nagle okazało się, że już nie możemy nic zrobić, po prostu. Jesteśmy teraz na takim etapie, że potrafimy po przyjacielsku rozmawiać nawet o dylematach sercowych. Życzę każdemu, aby udało mu się w ten sposób rozwiązywać problemy związane z rozstaniem. 

Artystka zwierzyła się również,ze rok temu zakończyła terapię. Dzięki temu patrzy dzisiaj zupełnie inaczej na życie, czuje się silniejsza. 

- Kiedyś bałam się przekroczenia czterdziestki, ale teraz widzę, jak wiele nowych drzwi się przede mną otwiera. Ja ich poszukiwałam już długo, a te poszukiwania zaprowadziły mnie na terapię. "A teraz leć, żyj!" - rok temu usłyszała od terapeuty. - On uznał, że pozamykałam pewne etapy i zakończyłam terapię z sukcesem. No więc lecę i żyję, tak jak mi poradził. Dosłownie, bo ostatnio dużo latam samolotami. 
- Choć nadal jest to okupione poczuciem winy, którego jeszcze się nie pozbyłam. Miewam myśli, że nie zasługuję na poświęcanie sobie zbyt wielu chwil. Ciągle staram się mobilizować do pracy, to moja obsesja - podkreśla. 

20 lipca miał premierę jej singiel Ptasiek. Jak się okazuje, to utwór szczególny, bo poświęcony nieżyjącemu już przyjacielowi Nickowi Talbotowi, którego poznała, gdy nagrywała w Londynie płytę Hard Land of Wonder (krążek ukazał się w 2009 r.).

- Nick, mimo że młodszy ode mnie, był moim mentorem. Uwielbiałam jego twórczość, działał pod pseudonimem Gravenhurst na niezależnej scenie brytyjskiej. Zmarł nagle, miał 37 lat. To mnie bardzo dotknęło. Postanowiłam nagrać piosenkę, nad którą zaczęliśmy wcześniej razem pracować. Napisałam do niej polski tekst i tak powstał "Ptasiek" - relacjonuje Anita Lipnicka.

I dodaje, że utwór ma bardzo uniwersalne przesłanie, które dla każdego może być inne. 

- O ludziach takich jak Nick, wrażliwcach bez skóry, marzycielach nieprzystosowanych do życia, którzy odciskają na nas piętno prawdy, a my je niesiemy ze sobą i przekazujemy dalej. Ciekawe bywają te interpretacje: Pola uznała, że napisałam tekst o jej dziadku, czyli moim ojcu, którego niestety nie poznała. Zmarł nagle, gdy byłam w ciąży. Ale Ptasiek to mógł być ojciec, przyjaciel, brat, nauczyciel lub ktoś spotkany przypadkiem w podróży, kto odmienił nas na trwałe. Każdy ma swojego Ptaśka - mówi.

Ptasiek jest zapowiedzią nowego materiału, który światło dzienne ujrzy w przyszłym roku. Póki co, wybrzmi na żywo podczas jesiennej trasy koncertowej Na osi czasu, w trakcie której Anita Lipnicka zaśpiewa również swoje największe przeboje, które stworzyła na przestrzeni ponad dwudziestoletniej kariery artystycznej, jak również premierowy materiał, którego zapowiedzią jest właśnie Ptasiek.