Anita Sokołowska (42), aktorka filmowa i teatralna oraz mama pięcioletniego Antoniego, formę zawdzięcza pracy, a urodę systematycznej pielęgnacji. Poznaj patenty gwiazdy "Przyjaciółek" na piękno, zdrowie i szczęście.

Dzień z Anitą Sokołowską

NA DZIEŃ DOBRY: Chciałabym mieć czas na poranne rytuały, ale prawda jest taka, że żyję w biegu już od poranka. Zrywam się, kiedy dzwoni budzik (stawiam go specjalnie daleko, żeby zmusić się do wstania). Pobudka o 5.20 to niestety norma w dniu, w którym jadę na plan. Po drodze do łazienki włączam ekspres do kawy, bo bez niej nie dałabym rady zacząć dnia.

ŚNIADANIE: Najczęściej to kanapka w biegu. Na celebrowanie śniadania pozostaje mi niedziela i wtedy staje się to prawdziwym rodzinnym rytuałem. Mamy czas wyłącznie dla siebie i najczęściej wszyscy zostajemy w piżamach. Starannie nakrywamy stół, zapalamy nawet świeczki dla wyjątkowego klimatu.

Niedzielna jajecznica zrobiona przez mojego synka to najpyszniejszy posiłek z całego tygodnia - mówi Anita Sokołowska.

PROSTA PIELĘGNACJA: Moja cera nie lubi nadmiaru kosmetyków i źle reaguje, jeśli zanadto ją „dokarmiam”. W pielęgnacji stawiam na minimalizm: rano oczyszczam twarz tonikiem (lubię ten organicznej marki Rau na bazie białej herbaty), nakładam serum z witaminą C Neauvia i lekki krem nawilżający. Jeśli wiem, że czeka mnie dzień na słońcu, sięgam po fi ltr SPF 50, bo moja jasna skóra ma tendencję do przebarwień.

LEKKO I NATURALNIE: Nie lubię mocnego makijażu. Wyrównuję tylko koloryt skóry kremem BB i sięgam po maskarę. Rzęsy maluję zawsze! To trwa tylko 30 sekund, a podkreślone oko od razu wygląda inaczej. Do tego na policzki nakładam róż (mój sprawdzony to ten marki MAC) – i gotowe!

WŁOSY POD OPIEKĄ: Od dłuższego czasu o kolor i kondycję moich włosów dba Marta Zawiślańska z salonu Stylissimo w Warszawie. Mam do niej pełne zaufanie.

MOJA DIETA: Nie stosuję konkretnej diety.

Jedzenie jest dla mnie przyjemnością. Lubię mieszać smaki różnych kuchni. Moje ulubione to włoska (kocham pizzę!) i azjatycka - wyznaje Sokołowska w "Gali".

Za ciężką kuchnią polską nie przepadam, ale po długim dniu na planie klasyczny kotlet schabowy bywa prawdziwą nagrodą.

CIAŁO W FORMIE: Żyję aktywnie, ale nie mam czasu regularnie uprawiać sportu. Śmieję się, że teatr jest moim fi tnessem – role, które gram, często są bardziej wyczerpujące niż niejeden zestaw ćwiczeń na siłowni. Poza tym 12 godzin w szpilkach na planie „Przyjaciółek” świetnie wyrabia mięśnie łydek.

WIECZORNE RYTUAŁY: Jestem nocnym markiem i późno kładę się spać. Cenię sobie te dwie godziny wieczorem, kiedy mój syn już śpi i mam czas tylko dla siebie. Resetują mnie dwie rzeczy: długa kąpiel z dodatkiem aromatycznej soli i rozmowa na balkonie z moim partnerem przy świeczce i kieliszku dobrego wina. Przed snem robię demakijaż trzyfazowym preparatem TimeWise Mary Kay i nakładam odżywczy krem Rebalancing Cream Rich marki Neauvia.

URODOWY HIT: Raz na jakiś czas korzystam z profesjonalnych zabiegów, by poprawić kondycję skóry. Moim urodowym hitem jest Zaffiro, całkowicie nieinwazyjny termolifting, po którym wyglądam i czuję się, jakbym wróciła z długich wakacji!

Anity Sokołowskiej wysłuchała Justyna Moraczewska ("Gala")