Od czasów Gabrielle Chanel i jej kultowego zapachu Chanel N°5 opracowanego w maju 1921 roku, wszystkie wielkie domy mody ulegają pokusie opracowywania własnych perfum, które reprezentują je lepiej niż cokolwiek innego. Zapachy delikatne i te cięższe mogą być doskonałą odą do stylu poszczególnych kreatorów mody, czymś w rodzaju znaku rozpoznawczego. Tom Ford, Stella Cadente, Matthew Williamson, a ostatnio również Jimmy Choo potwierdzają tylko swoimi wyborami tę wszechobecną tendencję. Zmysłowy zapach to coś, czym się otulimy częściej niż markowym ubraniem i libański projektant okrzyknięty ostatnio królem czerwonego dywanu doskonale to rozumie.

Elie Saab to uosobienie luksusu, to idealne sylwetki godne diwy, długie suknie ze zwiewnego muślinu, delikatne i kosztowne materie, które tworzą nieporównywalną aurę kreacji. Pozostając w tej atmosferze bardzo glamour, libański stylista zaprezentował światu swój pierwszy zapach, który opracował wraz z perfumiarzem Francisem Kurkdjianem, geniuszem takich mieszanek jak „For Her” Narciso Rodrigueza, czy „Le Mâle” Jean-Paula Gaultier…

Nuty kwiatowe, ale również drzewne (cedr), kwiat pomarańczy i paczula przywołują „styl jego ubrań: pełen inspiracji orientalnych, z wyważoną dozą wyszukania i okazałości”. Opisowi perfum odpowiada również kampania reklamowa, w której zobaczymy polską modelkę Anję Rubik przechadzającą się po ulicach Nowego Jorku w zachwycającej cielistej sukni projektu Eliego Saaba. Całości dopełnia również flakonik, który nawiązuje do estetyki bliskiej projektantowi.  

Perfumy na miarę dzieła sztuki Eliego Saaba będziemy mogli kupić już w lipcu.