Ryszard Adamus zmarł 15 maja w wieku 67 lat. Z powodu epidemii koronawirusa pogrzeb producenta muzycznego, na którym pojawiło się wiele znanych gwiazd polskiego show-biznesu, odbył się dopiero 4 czerwca na zabytkowym Cmentarzu Bródnowskim w Warszawie. Niespełna miesiąc od tych tragicznych wydarzeń głos zabrała 16-letnia córka didżeja, Anna Adamus. Młoda aktorka zdecydowała się opowiedzieć o okolicznościach śmierci swojego taty. 

Anna Adamus o śmierci ojca 

Anna Adamus, którą widzowie mogą kojarzyć z roli Zuzi z serialu "Barwy szczęścia", ujawniła, że podczas, gdy ona odrabiała lekcje online, jej tata odwiedzał gospodarstwo sąsiadów, gdzie opiekował się stadem kóz. W pewnej chwili ojciec zniknął jej z pola widzenia.

- Leżał na ziemi, zimny, z otwartymi oczami. Przeraziłam się i zadzwoniłam pod numer 112, tam usłyszałam, że mam reanimować tatę i robiłam to. Słyszałam, jak pękają mu żebra, i płakałam do słuchawki, w której słyszałam mam - mówi w rozmowie z "Super Expressem". 

Niestety, szybka reanimacja nie pomogła. Przybyły na miejsce lekarz stwierdził zgon 67-latka.

- Nagle skończyło się moje dzieciństwo i zrozumiałam, że nic nie jest na zawsze i niczego nie warto odkładać na potem. Mam nadzieję, że tata patrzy na mnie z nieba i będzie tam nade mną czuwał. Cieszył się, że chcę zostać aktorką.

ZOBACZ TAKŻE: POGRZEB RYSZARDA ADAMUSA. Majdan, Maserak, Piaseczny i inne gwiazdy pożegnały króla dyskotek