Od kilku dni w Polsce toczy się gorąca dyskusja na temat społeczności LGBT i ich praw. Wszystko zaczęło się od podpisania przez Andrzeja Dudy Karty Rodziny - deklaracji ideowej, która zakazuje m.in. adopcji dzieci przez pary homoseksualne, czy propagowania ideologii LGBT w instytucjach publicznych. Następnie na kampanijnym spotkaniu w Brzegu prezydent potwierdził swoje poglądy odnosząc się do słów Jacka Żalka, który w TVN24 powiedział, że "LGBT to nie ludzie, tylko ideologia".

Andrzej Duda porównał "idelogię LGBT" do ideologizowania dzieci w czasach komunizmu - To był bolszewizm. Dzisiaj też nam i naszym dzieciom próbuje się wciskać ideologię, ale inną. Zupełnie nową, ale to jest neobolszewizm. Jego wypowiedź obiegła media na całym świecie, a oburzające słowa prezydenta RP cytowały m.in. "New York Times", "The Guardian", "Reuters", "Bloomberg" i "Financial Times". Brytyjski "Guardian" porównał nawet słowa Andrzeja Dudy do języka, jakim komunikowana jest rosyjska ustawa przeciw "gejowskiej propagandzie".

Anna Kalczyńska o LGBT na Twitterze

Do dyskusji postanowiła włączyć się również Anna Kalczyńska, która tematowi LGBT poświęciła wpis na Twitterze: - A może błędem jest SPOSÓB opowiadania o ludziach LGBT? Zamiast agresywnych seksualnych parad na ulicach i wojujących polityków potrzeba empatii i spokoju w przedstawianiu historii ludzi wokół nas?

Jej słowa podzieliły fanów - część z nich zgodziła się z opinią dziennikarki, a reszta skrytykowała podejście do tematu. Burza wśród komentujących zmusiła ją do rozwinięcia wypowiedzi: - Ten twitt nikogo nie obraża. Nawiązuje do stylu berlińskich parad LGBT, które są niekompatybilne z mentalnością środowisk konserwatywnych w Pl. A to, że nie chodzę na warszawskie parady równości (wiem, są inne) nie oznacza, że jestem faszystką i ze stoję obok Putina. Sorry.

A Wy zgadzacie się z jej opinią?