Rola prowadzących telewizje śniadaniowe bywa niewdzięczna. Przekonała się o tym Anna Kalczyńska, której słynna już wypowiedź dotycząca urody koreańskiego artysty odbiła się tak szerokim echem w mediach, że dziennikarka wydała wraz ze swoim telewizyjnym partnerem oświadczenie, w którym przeprosiła widzów za niefortunną wypowiedź. Chodziło o Jungkooka - członka koreańskiego boysbandu BTS, którego urodę komentowano na wizji. Kalczyńska określiła ją wtedy mianem "mało męskiej", czym rozpętała burzę w internecie.

Anna Kalczyńska o wpadce z Jungkookiem

Kalczyńska pojawiła się na prezentacji wiosennej ramówki TVN. W rozmowie ze mną zdradziła, jak wyglądały kulisy zaprezentowanego na antenie kontrowersyjnego materiału:

Cały ten segment był źle wymyślony, był niepotrzebny. Wjechaliśmy na skrzyżowanie na czerwonym świetle - mówi Anna Kalczyńska. Nie mieliśmy informacji ani kto wygrał ranking, ani kto to jest (...) nic, zupełnie.

Nie zamierzam się już więcej tłumaczyć, już raz przeprosiliśmy. Stoję na stanowisku, że przeprasza się raz - dodała. Nie mieliśmy świadomości, o kim mówimy. Uraziliśmy rzeszę ludzi. (...) Przypisano mi cechy i intencje, które zupełnie nie były moim udziałem. Wychowałam się w międzynarodowym środowisku. (...) To bardzo boli, przypisano mi cechy, które się trudno odklejają od człowieka.

Anna Kalczyńska o Andrzeju Sołtysiku

Prezenterka opowiedziała też o pracy z Andrzejem Sołtysikiem. Okazuje się, że para świetnie się ze sobą dogaduje - również poza ekranem.

Jest kapitalnym partnerem. Bardzo się rozśmieszamy wzajemnie. Ostatnio miałam wrażenie, że wypuszczam Andrzeja na większą autonomię, miałam tendencję, żeby zagarniać to pole dla siebie.