Filmik Lewandowskiej spotkał się z bardzo negatywnym odbiorem. Skrytykowała go m.in. Maja Staśko. Autorka głośnej książki "Gwałt to przecież komplement. Czym jest kultura gwałtu?" uważa, że wideo Anny Lewandowskiej jest "wyrazem totalnego braku empatii". Staśko po opublikowaniu postu, w którym krytykuje żonę kapitana piłkarskiej reprezentacji Polski, otrzymała od prawników trenerki pozew z żądaniem usunięcia wpisu. Ich zdaniem aktywistka uderza w dobre imię Anny Lewandowskiej.

Prawnik Anny Lewandowskiej zagroził mi pozwem i karą w wysokości 50 000 zł, jeśli nie usunę posta, w którym krytykuję przebranie się celebrytki w strój grubej osoby. W poście wskazuję, że trenerce fitness zabrakło empatii, a to, co zrobiła, to szydzenie z grubych osób. I tyle - zdradziła Maja Staśko za pośrednictwem Instagrama. 

Podobny pozew miała otrzymać Ewa Zakrzewska. Jak jednak donoszą serwisy plotkarskie, modelka plus size ostatecznie porozumiała się z prawnikami autorki bloga "Healthy plan by Ann".

O komentarz w tej sprawie poproszony został management trenerki. Zdaniem bliskich współpracowników 31-latki "nikt nie zapytał Anny Lewandowskiej o intencje filmu", dlatego nie wykluczone, że jeżeli rozpowszechnione w internecie pomówienia nie znikną to sprawa zostanie skierowana na drogę sądową. 

- Wydany został wyrok, że to żart z otyłych osób. A gdyby prześledzono posty Anny Lewandowskiej, gdyby zadano sobie choć odrobinę trudu to łatwo można zweryfikować fakt, że Anna od lat wspiera osoby mierzące się z problemem otyłości. Prowadzi m.in. zajęcia w Centrum Praw Dziecka, przedstawia zalety zdrowego odżywiania, zdrowych nawyków. Gdyby prześledzono uważnie te fakty, może nie doszłoby do takiej eskalacji i podziału. Mamy tu do czynienia z pewną niezrozumiałą narracją i przeinaczaniem faktów, insynuacjami nie mającymi odzwierciedlania w rzeczywistości, dlaczego? - słyszymy w rozmowie z Onetem. 

Anna Lewandowska skomentowała filmik, na którym tańczy w stroju otyłej kobiety

Kilka godzin wcześniej na Instagramie Lewandowska zamieściła oświadczenie, w którym odniosła się do całej sytuacji. 

- Kochani, kto mnie zna, ten wie, że nigdy, przenigdy nie miałam złych intencji. (...) Nie oceniam ludzi, a tym bardziej się z nich nie śmieję. Pracuję z kobietami i z ich problemami od wielu lat i to jest całe moje życie. Chciałabym przeprosić raz jeszcze osoby, które poczuły się dotknięte moim filmikiem. Nie to było moim zamiarem - oznajmiła sportsmenka. 

Poniżej znajdziecie całą treść pisma, które otrzymała Maja Staśko od prawników Anny Lewandowskiej.