Anna Lewandowska udzieliła jednego z najbardziej szczerych wywiadów w swojej karierze oraz wzięła udział w odważnej sesji zdjęciowej. Trenerka w rozmowie z "Twoim Stylem" po raz pierwszy wyznała, że w przeszłości cierpiała na ciężką chorobę. Żona Roberta Lewandowskiego jeszcze zanim została mamą, miała problemy z zajściem w ciążę. Chociaż para bardzo pragnęła mieć dziecko, swoje marzenia musiała przełożyć na później - leki, które przyjmowała, robiły spustoszenie w jej organizmie. Anna Lewandowska mimo że nie opowiadała o chorobie w mediach, przeżywała najgorszy czas w swoim życiu, a jej stan odbijał się również na dyspozycji Roberta Lewandowskiego. 

Anna Lewandowska była ciężko chora

"Gdy przenieśliśmy się z Robertem do Monachium, bardzo pragnęliśmy mieć dziecko. Życie napisało inny scenariusz, poważnie zachorowałam. Leki które brałam, robiły spustoszenie w organizmie. Lekarze mówili, że plany posiadania malucha musimy odłożyć. [...] To był najtrudniejszy moment w życiu" - wyznała Lewandowska.

Choroba Anny Lewandowskiej wywarła też duży wpływ na jej męża. Robert starał się wspierać trenerkę w trudnym okresie, ale ciężko było mu zapomnieć o dolegliwościach żony, co skutkowało jego słabszą dyspozycją na boisku.

"Robert to czuł, wiedział, co przeżywam. Mówił: „Ania, nie uciekaj”. Nie mógł się skupić na boisku. Ukrywaliśmy przyczyny, a media go wtedy nie oszczędzały. W końcu wyszłam z choroby. To był czas, gdy bardzo zwolniłam, analizowałam wszystko, myślałam o tacie."

Anna Lewandowska o kontaktach z ojcem

Ojciec Anny Lewandowskiej opuścił rodzinę, gdy trenerka miała 12 lat. Bogdan Stachurski nie został zaproszony na ślub pary, a jeszcze do niedawna nie widział też swojej wnuczki. Lewandowska spotkała się z ojcem dopiero w ubiegłym roku, bo jak przyznaje, chciała żeby Klara poznała dziadka. Wychowywanie się w niepełnej rodzinie mocno wpłynęło na ukształtowanie osobowości trenerki. Bardziej docenia ona teraz to, jakim ojcem jest Robert Lewandowski dla córki oraz jakim jest dla niej mężem:

"Gdy ma się doświadczenie niepełnej rodziny, to potem ta twoja staje się największą wartością. Dlatego ja dla męża mogę zrobić dużo. Gdyby mi dzisiaj powiedział, żebym zrezygnowała z kariery, zrobiłabym to. [...] Przychodzę, a dom jest cały w kwiatach i wszędzie poprzyklejane są karteczki z sentencjami dla mnie. Często też (Robert) bierze Klarę na ręce i mówi: "Chodź, pójdziemy do mamusi i powiemy, jak ją kochamy".