Anna Maria Sieklucka i Michele Morrone to aktorzy, którzy dali poznać się szerszej publiczności dzięki rolom w ekranizacji książki "365 dni" Blanki Lipińskiej. Nieoczekiwanie film stał się hitem na skalę światową, a na Netflixie obejrzały go miliony widzów. Główni bohaterowi zyskali wielu nowych obserwatorów w mediach społecznościowych i mieli otworzyć sobie drzwi do międzynarodowej kariery.

Michele Morrone wydaje się świetnie wykorzystywać daną mu szansę - wystąpił już m.in. w kampanii domu mody Dolce&Gabbana, podpisał kontrakt z marką Guess i tworzy własną muzykę. Nieco inaczej wygląda jednak sprawa zagranicznej kariery Anny Marii Siekluckiej. Po premierze "365 dni" aktorka pojawiła się na kilku okładkach magazynów, ale później zniknęła z mediów. Teraz zdradza, dlaczego według niej jej szansa na zagraniczny sukces jest mniejsza, niż w przypadku przystojnego Włocha. 

Anna Maria Sieklucka o międzynarodowej karierze po "365 dni"

- Jak najbardziej mam agenta w Los Angeles. Tutaj są podejmowane różne działania, aby to wszystko szło do przodu. Ale chciałabym zwrócić uwagę na to, że mój partner filmowy na przykład przez to, że jest obcokrajowcem i mężczyzną, ma trochę łatwiej, prościej. U nas zawsze będzie bariera językowa. Chodzi o akcent brytyjski, amerykański. Bardzo mocno jest zwracana uwaga na to, jak te castingi mają się odbywać i z jaką akcentacją. Jest to bardzo trudne, aczkolwiek cały czas próbuję. Ale tych osób, które się starają, jest bardzo, ale to bardzo dużo - wyznała w rozmowie z "Jastrząb Post".

Chociaż Anna Maria Sieklucka podkreśla, że ciężko jest jej zdobyć rolę w zagranicznej produkcji, ma w zanadrzu kilka projektów, o których jeszcze nie może opowiadać. 

- Jestem bardzo spragniona wyjścia poza granice Polski i wiem, że to się wydarzy. Już w pewnym sensie się dzieje. Ale żebym powiedziała tak - słuchaj, zobaczysz mnie tutaj i tutaj - to jeszcze tego nie powiem. Ja się uzbrajam w cierpliwość. I jestem osobą, która odzywa się wtedy, kiedy trzeba się odzywać. Nie będę tutaj tworzyć otoczki na swój temat. Jak już będę miała coś do powiedzenia, to wtedy zagram w otwarte karty i powiem, gdzie będzie można mnie zobaczyć.

Trzymamy kciuki!