Anna Puślecka walczy z nowotworem piersi. O swojej chorobie dziennikarka i producentka eventów modowych poinformowała w maju. Następnie na jej Instagramie zaczęły pojawiać się zdjęcia w kapeluszach, turbanach i chustach. Puślecka poddała się chemioterapii, wyjechała też do kliniki w Szwajcarii. Okazało się, że istnieje lek, który może znacząco wpłynąć na jakość i długość jej życia - to rybocyklib, refundowany w całej Europie... poza Polską. W związku z tym dziennikarka zaapelowała do Ministra Zdrowia, Łukasza Szumowskiego, prosząc, by dopisał tę kosztowny lek na listę refundowanych terapii. Dziennikarka dostała wymijającą odpowiedź. Jaką? Sprawdź PONIŻEJ.

Ministerstwo Zdrowia odpowiada Annie Puśleckiej

Anna Puślecka w wywiadzie udzielonym tygodnikowi "Newsweek" zdradziła, co przekazało Ministerstwo Zdrowia w odpowiedzi na jej poruszający apel, jaki zamieściła na Instagramie.

Ministerstwo wydało jedynie komunikat, że prace nad wprowadzeniem leku trwają.  Ponoć we wrześniu ma trafić na listę refundowanych, ale - jak słyszałam - byłby dostępny tylko w pierwszym rzucie leczenia. (...) Kobiety, które wcześniej dostały chemię, automatycznie zostaną odcięte od możliwości otrzymania tego leku w ramach refundacji. W tej grupie jestem też ja - wyjaśnia Puślecka.

Dziennikarka jest zdecydowana na podjęcie radykalnych kroków, jeśli ministerstwo nie zmieni swojej polityki. Choć Puślecka jest dumna z bycia Polką, kocha i szanuje swój kraj, to jest gotowa zrzec się polskiego obywatelstwa, aby przyjąć obywatelstwo innego europejskiego kraju, w którym rybocyklib jest refundowany dla wszystkich chorych.

Czas nie jest moim sprzymierzeńcem - mówi. - Jeśli odmówi mi się dostępu do leku, rozważam rozpoczęcie starań o zmianę obywatelstwa. W Polsce się urodziłam, wychowałam i wykształciłam, tu pracuję, kocham Polskę. Ale jeśli mój kraj nie daje mi szansy na życie, to będę zmuszona to zrobić.