Anna Starmach zalicza się do wąskiego grona znanych osobistości medialnych, które nie mają problemu z tym, aby pokazać się na Instagramie w naturalnym wydaniu. Jurorka "MasterChef" i "MasterChef Junior" nie ukrywa jednak, że kiedyś miała na ten temat zupełnie inne zdanie. 33-latka przyznaje, że ulegała presji idealnego wyglądu.

- Dziesięć lat temu, jak zaczynałam moją przygodę z mediami, to wydawało mi się, że obowiązkiem osoby publicznej jest dobrze wyglądać. Wtedy myślałam, że dobry wygląd to jest pełen makijaż i szpilki. No ale bardzo szybko okazało się, że dobrze wygląda się wtedy, gdy jest się sobą - mówi w rozmowie z Gala.pl.

Anna Starmach o promowaniu naturalnego wyglądu

Anna Starmach jest dziś zdecydowaną zwolenniczką prezentowania się w mediach społecznościowych w swobodnym i niezakłamanym upiększającymi filtrami wydaniu.

- Już od wielu lat pokazuję się po prostu bez makijażu, w dresach, jak wychodzę z córką na spacer, jak gotuję w poplamionym T-shircie. Chcę ten naturalny wizerunek promować, bo tak wygląda życia - tłumaczy.

- Oczywiście czasami wyglądamy pięknie, jak na sesji do "Gali" i ja też bardzo lubię pięknie wyglądać, ale tak nie wygląda życie - tak wyglądają sesje do "Gali" - dodaje.

Zapytaliśmy więc Anię Starmach, czy ma jakieś rady dla osób, które wciąż wstydzą się pokazać bez makijażu czy bez upiększającego filtra. Popularna kucharka przyznaje, że w jej przypadku pewność siebie i zmiana przyzwyczajeń zwyczajnie pojawiła się z wiekiem.

- Nie jestem psychologiem czy psychoterapeutą, żeby tutaj komukolwiek doradzać. Myślę, że cały proces samoakceptacji bywa długotrwały. Moje obserwacje wskazują na to, że z wiekiem jakoś człowiek mądrzeje. Ja patrząc na siebie z liceum, to rzeczywiście widzę Anię z zawsze wymalowanym okiem, a teraz nie pamiętam nawet kiedy sama wymalowałam sobie oko. U mnie więc to jakoś tak przyszło z wiekiem - wyjaśnia.

Myślicie, że wkrótce więcej gwiazd polskiego show-biznesu pójdzie w jej ślady?

ZOBACZ TEŻ: Anna Starmach na pierwszym spacerze z córką. Jagna dostała wózek za 15 tys. zł