Kornelia, córka Anny Wendzikowskiej, urodziła się w styczniu 2015 roku. Niedawno skończyła cztery latka. W lipcu ubiegłego roku Kornelka przeszła operację oczu. Otóż starsza córka Wendzikowskiej, ze związku z Patrykiem Ignaczakiem, cierpi na niedorozwój nerwów wzrokowych. To dlatego zawsze nosi okulary i często ma zasłonięte jedno oczko. Wendzikowska w komentarzach na Instagramie opowiedziała swoim fanom, jak walczy o zdrowie córeczki. Wyznała, że Kornelia przeszła już zabieg i obecnie ćwiczy poprawne widzenie. Już jakiś czas temu w "Gali" dziennikarka opowiadała, że robi, co w jej mocy, by Kornelia w przyszłości mogła cieszyć się pełnią zdrowia:

Mam za sobą jeżdżenie po całej Polsce, różnego rodzaju mniej lub bardziej inwazyjne badania, więc i nerwy... Najbardziej w życiu przejmuje mnie zdrowie Kornelki, jej samopoczucie. Chciałabym, aby była szczęśliwa, miała radosne dzieciństwo - mówiła Wendzikowska. - Ktoś kiedyś pięknie powiedział, że życie składa się gównie z problemów oraz z krótkich miłych chwil. Więc do tych problemów należy podchodzić jak do zadań, które trzeba rozwiązać. Świat się nie wali.

Teraz Anna Wendzikowska zdradziła, na co dokładnie cierpi Kornelka.

Kornelia ma niedorozwój nerwów wzrokowych. Jedno oko działa normalnie, drugie gorzej i przez tę różnicę w jakości widzenia robi się problem. Ćwiczymy cały czas to gorzej widzące oko.

Internauci dopytywali, czy dziewczynka bez problemu pozwala zasłaniać sobie oko. Dziennikarska odpowiedziała im szczerze:

Z tym zasłanianiem różnie bywa. Są lepsze i gorsze dni. Walczę czasami o każdą minutę.

Mimo choroby, Kornelka to radosna, rozkoszna dziewczynka. Widać, że z mamą łączy ją silna i bliska więź. Niedawno do Kornelii dołączyła Antonina - druga córka Anny Wendzikowskiej, ze związku z Janem Bazylem. Kornelia spełnia się jako starsza siostra, co można obserwować na InstaStories Wendzikowskiej. A tu zobaczycie urocze zdjęcia Ani i Kornelii z sesji do "Gali">>

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

moja miłość #kornelka #babygirl #mojeserce #motherhood #etatmama

Post udostępniony przez Ania Wendzikowska (@aniawendzikowska) Sty 16, 2019 o 7:37 PST