GALA: Jak zatytułowałbyś film, który opowiadałby o tym, co ostatnio zdarzyło się w Twoim życiu?

ANTONI KRÓLIKOWSKI: Może „Koszmar wiosennej nocy”?...

GALA: „Niezasłużony koszmar wiosennej nocy”?

ANTONI KRÓLIKOWSKI: W pewnym sensie na pewno zasłużony. Zachowałem się źle, wręcz idiotycznie, a za głupotę się płaci. Koszmarem niezasłużonym można nazwać to, co stało się potem, czyli histerię mediów wokół tego tematu.

GALA: Jak myślisz, dlaczego ludzi tak bardzo wkurzyła ta historia?

ANTONI KRÓLIKOWSKI: Domyślam się, że ludzie, których naprawdę wkurzyła ta historia, to osoby bez skazy, którym nigdy nie zdarzyło się przesadzić z alkoholem, nie mieli problemów z policją i nigdy w życiu nie zrobili nic złego. Podejrzewam, że są zbulwersowani faktem, że ktoś, kto czasem pojawia się w ich „okienku na świat”, zachował się tak niepoprawnie i inaczej od nich samych. Rozsierdziły ich dodatkowo fałszywe informacje dotyczące moich zarobków.

GALA: To jest cena, którą się płaci za bycie znanym. Teraz już to wiesz.

ANTONI KRÓLIKOWSKI: Oczywiście, ale nie rozumiem, dlaczego na przykład „Gazeta Wyborcza”, która nie dla mnie, ale może dla wielu jest gazetą poważną, napisała o mnie i o kolegach, że „trójka aktorów postanowiła zdobyć sławę, bijąc policjanta”. Wypisywanie tego typu tabloidowych teorii wygląda raczej niepoważnie na stronach opiniotwórczego dziennika. Nie rozumiem też, w jakim celu brukowce w kolejnych artykułach na mój temat zakrywają mi oczy, skoro obok podpisują, czyim jestem synem i w jakim grałem filmie czy serialu.

GALA: W internecie napisano, że jesteś rozkapryszony i znudzony, i dlatego rozrabiasz...

ANTONI KRÓLIKOWSKI: Ciekawa opinia... Znudzony to ja na pewno nie jestem.

GALA: Scena pojmania była jak w filmie?

ANTONI KRÓLIKOWSKI: Jakby to powiedzieć... Jest duża różnica między życiem a kinem...

GALA: Jakie jest życie? Mniej spektakularne?

ANTONI KRÓLIKOWSKI: W życiu, niestety, nie ma dubli.

GALA: A jak jest w celi?

ANTONI KRÓLIKOWSKI: Byłem zamknięty na 14 godzin, na Kolskiej...

GALA: To jest słynna na całą Warszawę izba wytrzeźwień.

ANTONI KRÓLIKOWSKI: Tak. Doświadczenie niepowtarzalne, mam nadzieję. Życie zaskakuje – przed chwilą Kolska, dziś elegancka knajpa.

GALA: A gdzie Ty jesteś w tym wszystkim, Antku?

ANTONI KRÓLIKOWSKI: Trudno powiedzieć... Ja tu jestem raczej po to, by powiedzieć o filmie, w którym zagrałem.

GALA: Zaraz do tego przejdziemy, ale powiedz jeszcze o tej sytuacji. Bałeś się?

ANTONI KRÓLIKOWSKI: Pierwszy raz przestraszyłem się, kiedy sanitariusz powiedział mi: „Nie patrz w okno", a ja spojrzałem i zobaczyłem masę fotoreporterów z wycelowanymi w nas obiektywami. Wtedy zrozumiałem, że wszyscy o wszystkim wiedzą i wybuchnie afera. I wybuchła.

GALA: Masz poczucie winy?

ANTONI KRÓLIKOWSKI: Mam. Zachowałem się źle. Poczucie winy mam wobec dwóch kolegów, którzy przeze mnie zostali w to wciągnięci.

GALA: Jaki honorowy...

ANTONI KRÓLIKOWSKI: Wstawili się za mną. Oni okazali się bardziej honorowi niż ja. Ja zachowałem się po prostu głupio. Największe poczucie winy mam z tego powodu, że dałem mediom wspaniałą okazję do szkalowania mnie i mojej rodziny... Dorobiono mi „gębę”, wkładając mi w usta słowa, o których istnieniu nie miałem nawet pojęcia! Przyjaciel zadzwonił do mnie i spytał: „Stary, czy ty naprawdę powiedziałeś: »Moja papuga was zje?!«”. Odpowiedziałem, że przecież dobrze wie, że nie mam żadnej papugi. Potem dowiedziałem się, że papuga w slangu oznacza adwokata… To jest przykre i tego żałuję najbardziej, że po prostu dałem pretekst głodnym skandali pismakom do zrobienia ze mnie kogoś, kim nie jestem.

GALA: Można też w sumie tę historię potraktować z pobłażliwym uśmiechem. „Młodość musi się wyszumieć”?

ANTONI KRÓLIKOWSKI: Są normalni ludzie, którzy powiedzą: „młodzieńczy wybryk”, ale jeśli chodzi o mnie, to za daleko to poszło, zbyt wielu ludzi zostało skrzywdzonych przez ten „młodzieńczy wybryk”, żebym sam mógł to tak nazywać.

GALA: Czego Cię ta historia nauczyła?

ANTONI KRÓLIKOWSKI: Dostałem „żółtą kartkę” od życia. Może to lepiej, że teraz, a nie kiedy będę miał dzieci, rodzinę. Wierzę w to, że pomoże mi to przestawić coś w głowie, pozwoli mi zmienić się na lepsze. Ostatnio za dużo pracowałem, to wiązało się z różnymi napięciami. Za bardzo wszedłem w jakieś wyimaginowane historie, tracąc powoli grunt pod nogami. Teraz zostałem postawiony do pionu.

GALA: Antek, czy ty jesteś niegrzecznym chłopcem?

ANTONI KRÓLIKOWSKI: Nie jestem grzecznym chłopcem, o czym się wszyscy dowiedzieliście... Ale ta sytuacja to był incydent. Gdybym jednak powiedział, że jestem grzecznym chłopcem, to moi przyjaciele popukaliby się w głowę. Jeśli chodzi o schematy szkolne, to nigdy nie siedziałem w pierwszej ławce.

GALA: W jednym z seriali nazywasz się „Zielu”...

 

ANTONI KRÓLIKOWSKI: Często jestem tak obsadzany. Jako „Zielu” w „39 i pół”, w „Och, Karol 2” jako chłopak z marihuaną, w „Lejdis” też paliłem... Nie wiem, dlaczego tak jest, bo prywatnie jointów nie palę!

GALA: Twoja etiuda „Noc życia” opowiada o nocnej Warszawie, większość scen dzieje się w półświatku... W scenie na balu maturalnym dziewczyna grana przez Olgę Frycz bierze kokainę w toalecie... Przychodzi do nas to, co nosimy w sobie?

ANTONI KRÓLIKOWSKI: Ja nic takiego w sobie nie noszę. Jedyne, co przyszło, to pomysł na taki film, takich bohaterów i taką historię. Film to kreacja. Opowiadałem o młodych ludziach i starałem się być szczery.

GALA: Bohater Twojego filmu w swojej nocnej tułaczce spotyka demonicznego kusiciela, którego gra Wojciech Mecwaldowski.

ANTONI KRÓLIKOWSKI: Tak, ale zauważ, że mój bohater, wędrując przez to „inferno” pozostaje czysty, wierny sobie, mimo że zło czyha na każdym kroku i trochę go fascynuje... Z drugiej strony interesuje mnie obalanie pewnych schematów. Czasem trafiamy na zapijaczonego faceta spod sklepu, który okazuje się fantastycznym człowiekiem, wystarczy tylko nie poddawać się pozorom.

GALA: W filmie Macieja Ślesickiego „Trzy minuty” też pozornie źli okazują się dobrzy. I odwrotnie. Twój ojciec Paweł Królikowski zagrał tam człowieka, który żyje na granicy prawa i samotnie wychowuje syna. Lubisz tę rolę ojca?

ANTONI KRÓLIKOWSKI: Moim zdaniem zagrał świetnie. Stworzył tam bardzo ciekawą kreację, zaczynając od wyglądu, tatuaży, zgolenia włosów – po emocje. Bardzo lubię ten film i ten wątek.

GALA: Jednocześnie kluczem zrozumienia tego filmu jest Jan Paweł II. W podtytule jest godzina 21.37 – godzina Jego śmierci.

ANTONI KRÓLIKOWSKI: Tak, jest w tym filmie coś niezwykłego. Maćkowi Ślesickiemu udało się opowiedzieć o dewaluacji pewnych wartości współczesnego świata, naszej małości, zakłamaniu i zawiści, o takiej Polsce, o której nie lubimy mówić na co dzień. Jest w tym filmie gorzka, smutna prawda o nas. Ale jest też nadzieja.

GALA: Film Ślesickiego opowiada o pewnego rodzaju cudzie. Czy cuda się zdarzają?

ANTONI KRÓLIKOWSKI: Ja wierzę w Boga i wiem, że cuda się zdarzają. W mojej rodzinie, w moim życiu też się przydarzyły. A nawet jeśli ktoś ich nie doznał, to warto w nie wierzyć. W moim życiu cudem jest moja rodzina, dziewczyna, są przyjaciele.

GALA: Twój najcudowniejszy okres w życiu?

ANTONI KRÓLIKOWSKI: Wtedy, kiedy poznałem moją dziewczynę. Czyli ponad trzy lata temu. Było to bardzo długie, gorące i cudowne lato. Chciałbym, żeby trwało ono cały czas...

GALA: Twoja dziewczyna dała Ci wsparcie, kiedy Cię zatrzymano?

ANTONI KRÓLIKOWSKI: Tak. Sprawdziła się bardzo.

GALA: A jak w tej sytuacji zachował się tata?

ANTONI KRÓLIKOWSKI: Powiem szczerze, że on zawsze mi powtarzał: „Nie popełniaj moich błędów”. A ja oczywiście odpowiadałem: „Daj mi to przeżyć samemu, daj mi to przeżyć, jak ja chcę. Sam chcę spróbować”. Zachowałem się jak Simba, bohater „Króla Lwa”, który pomimo zakazu Mufasy odwiedził cmentarzysko słoni, a jak to się skończyło, każdy wie... No i dzisiaj, z podkulonym ogonem sam muszę przyznać, że rodziców słuchać warto!

GALA: Co Ci imponuje w ojcu?

ANTONI KRÓLIKOWSKI: Jeśli chodzi o ojca to najbardziej imponuje mi moja matka. A ojciec imponuje mi przede wszystkim tym, że potrafił pogodzić swą naturę człowieka, który jest artystą – co wiąże się z wieloma kłopotami natury duchowo-myślowej – z życiem rodzinnym. Postawił bardzo wysoko poprzeczkę. Jest moim ojcem i ojcem czwórki wspaniałych dzieci. Ma wspaniałą żonę, dom. To jest po prostu gość. Mam do niego ogromny szacunek za to, kim jest. Obserwuję go od 22 lat i widzę, że udaje mu się być wiernym swoim ideałom, mimo że jego droga życiowa nie była prosta, a wręcz wyboista. Podziwiam jego siłę i odwagę, bo uważam, że w dzisiejszych czasach trzeba mieć odwagę, żeby założyć taką dużą rodzinę.

GALA: Jesteś blisko z ojcem?

ANTONI KRÓLIKOWSKI: Ja od jakiegoś czasu nie mieszkam w domu, ale jesteśmy na tyle blisko, że przy każdej podbramkowej sytuacji...

GALA: Pierwszy numer, który wywinąłeś rodzicom jako dziecko?

ANTONI KRÓLIKOWSKI: Przyszedłem na świat. A tak serio to rodzice nie mieli ze mną poważnych kłopotów. Nigdy nie dostałem wprawdzie wzorowego zachowania na świadectwie szkolnym, ale też nigdy nie powtarzałem klasy, nie byłem trudnym dzieckiem z problemami, które wymaga jakiejś terapii – o czym zdążyły w ostatnich dniach nakłamać tabloidy.

GALA: Tata twardą ręką Was wychowuje?

ANTONI KRÓLIKOWSKI: Ojciec nigdy nas nie zbił. Ale zawsze budził respekt. Nigdy nie było jakiegoś spartańskiego wychowania, ale lekko nie było.

GALA: Co lubicie razem robić?

 

ANTONI KRÓLIKOWSKI: Odpoczywać, rozmawiać. Wiesz co, w naszej dużej rodzinie wszyscy jesteśmy razem. Nie jest tak, że zamykam się z ojcem w pokoju i składam model statku. Nigdy czegoś takiego nie było. Jak już coś się dzieje, to biorą w tym udział wszyscy. A jest to bardzo solidna i kochana ekipa.

GALA: Na ekrany wchodzi bardzo piękny, mądry film Janusza Majewskiego „Mała matura”, w którym grasz zadziornego chłopaka, herszta bandy licealistów. To opowieść o czasach powojennych. Czy aktor grający w tym filmie musi sobie odpowiedzieć na pytanie: czym jest patriotyzm?

ANTONI KRÓLIKOWSKI: Dla mnie patriotyzm to jest to, co zrobił pan Janusz Majewski, czyli napisanie dobrego scenariusza i zrobienie takiego filmu. Opowiadanie o wartościach, o historii w sposób wiarygodny – to jest nie lada wyzwanie. Pan Janusz nakręcił ten film na podstawie własnych doświadczeń. 

GALA: A Ty jesteś patriotą?

ANTONI KRÓLIKOWSKI: W kontekście ostatniego wydarzenia, jeśli powiem, że jestem patriotą, to wszyscy mnie wyśmieją. Ale niezależnie od tych zdarzeń, kocham mój kraj i jestem w stanie bić się za niego. I mimo wszystkich złych rzeczy, które się tu ostatnio dzieją, to jestem Polakiem i jestem z tego dumny. Nie zamierzam emigrować, chcę pracować i żyć tutaj, a to też w pewnym sensie patriotyzm.

GALA: Bohater, którego grasz w filmie Majewskiego – Romek Szrama – jest takim cwaniakiem, który wie, że w nic nie należy się angażować, bo cena za wybory jest zbyt wysoka.

ANTONI KRÓLIKOWSKI: Jest dwóch chłopców. Ten mój Romek, przyznaję, trzyma się z daleka, jest obserwatorem, może trochę, wbrew pozorom, tchórzem większym niż Ludwik, grany przez Adama Wróblewskiego. Ale ten film moim zdaniem opowiada też o tym, jak ciężko było w tamtych czasach się opowiedzieć po którejś stronie, i jakie koszty można było ponosić za jedno zdanie, spotkanie czy głupi wybryk. To wszystko miało ogromną cenę.

GALA: Ciebie interesuje historia? Interesują Cię czasy „Małej matury 1947”?

ANTONI KRÓLIKOWSKI: Historia ma na nas ogromny wpływ. Powinniśmy o niej opowiadać nie zacierając żadnych faktów. Nie mogę uwierzyć, że na przykład do dziś na świecie mówi się o „polskich obozach zagłady”... Po wojnie w naszym kraju działo się wiele złych rzeczy, których piętno odczuwamy do teraz. Reżim był wobec Polaków całkowicie bezwzględny. Życie w tamtych czasach w zgodzie z własnymi ideałami wymagało niewiarygodnej odwagi! Trzeba się tym interesować, żeby znać własną tożsamość.

GALA: Nauczyłeś się czegoś na planie „Małej matury”?

ANTONI KRÓLIKOWSKI: Scenariusz, który dostałem, był kompletnie inny od tego, co robię w serialach. Janusz Majewski to jest człowiek, który ma dużo mądrości życiowej. Praca z nim to dla mnie ogromna nobilitacja. Ta rola wymaga ode mnie wiele, nie wiem, czy sprostałem. Widzowie ocenią.

GALA: Dla kogo to będzie film? Dla starszych, dla młodych?

ANTONI KRÓLIKOWSKI: To przede wszystkim historia o dojrzewaniu młodych chłopaków w trudnych czasach. Dla młodych widzów będzie to całkiem rozrywkowa lekcja historii, a dla widzów starszych – sentymentalna podróż w czasie. Ale generalnie jest to film dla ludzi, którzy po prostu lubią kino. A moim zdaniem jest to kino wysmakowane i szlachetne, jest piękna muzyka Tomasza Stańki, klasyczne zdjęcia Adama Bajerskiego i niesamowita scenografia Andrzeja Halińskiego. Ponadto naprawdę warto zobaczyć ten film ze względu na kunszt wspaniałych aktorów. Zagrali między innymi Wiktor Zborowski, Olgierd Łukaszewicz, Artur Żmijewski, Wojciech Pszoniak, Sonia Bohosiewicz i Marek Kondrat, który już nie grywa w filmach, ale dla Janusza Majewskiego zrobił wyjątek. A do tego parunastu bardzo zdolnych debiutantów.

GALA: „Mała matura” i Twój film, to są opowieści o dojrzewaniu. Co jest najtrudniejsze w dojrzewaniu?

ANTONI KRÓLIKOWSKI: Ciekawe, że rzeczywiście coś łączy te filmy. Przede wszystkim to najpiękniejszy okres w życiu dla wielu z nas. Dojrzewanie jest trudne, skomplikowane, dlatego też ciekawe. Widać, że zarówno teraz jak i wtedy... Bohater „Małej matury" zostaje na noc w celi, więc to też dziwnie się splata z wydarzeniami z mojego realnego życia... W czasie dojrzewania bardzo ciężko jest człowiekowi być samemu ze sobą.

GALA: Marek Kondrat, który gra profesora łaciny, w jednej ze scen mówi: „Sam szukaj swojej drogi życia. Tylko wtedy będziesz szczęśliwy i wolny”.

ANTONI KRÓLIKOWSKI: W kontekście tego, że główny bohater to alter ego samego twórcy, wynika, że to zdanie miało głęboki sens...

GALA: Ty szukasz swojej własnej drogi?

ANTONI KRÓLIKOWSKI: Wydaje mi się, że znalazłem własną drogę. Jest to dosyć trudna i kręta trasa, ale jak spadać, to z wysokiej góry.

GALA: Czujesz się dorosły?

 

ANTONI KRÓLIKOWSKI: Nie. Wciąż, jak ktoś mi mówi, że mam 22 lata, to jestem zdziwiony. Ja nadal czuję się jak mały Antoś z boiska we Wrocławiu. Sam nie mogę uwierzyć, że mam te 22 lata... Kiedyś bardzo mądry nauczyciel matematyki powiedział nam na lekcji, że człowiek staje się dorosłym dopiero wtedy, kiedy zabraknie mu rodziców. Chciałbym jak najdłużej pozostać dzieckiem.

GALA: Antoni, po co się robi filmy?

ANTONI KRÓLIKOWSKI: Umówmy się w tym miejscu za 40 lat, może wtedy udzielę jakiejś mądrej odpowiedzi.