Avicii zawsze był szczery wobec swoich fanów i nie ukrywał, że zmaga się z poważnymi dolegliwościami zdrowotnymi. Operacja wycięcia woreczka żółciowego i wyrostka robaczkowego w 2014 roku był m.in. efektem nadmiernego spożycia alkoholu przez didżeja. Okazuje się jednak, że muzyk sięgał po niego niemal przed każdym koncertem głównie ze względu na zespół lęku uogólnionego. Wypowiedź didżeja z filmu dokumentalnego "Avicii: True Stories" również rzuca zupełnie nowe światło na ostatnie wydarzenia.

Avicii o swojej śmierci

Avicii zakończył swoją karierę koncertową w 2016 roku, ale gdyby nie silna presja menedżerów i wytwórni, prawdopodobnie zrobiłby to już parę lat wcześniej, aby nie narażać się na ataki paniki i sięganie po alkohol.

- Mówiłem im, że nie będę już w stanie występować. Powtarzałem wiele razy, że jeśli nie przestanę, to w końcu umrę. Kiedy podjąłem decyzję o zakończeniu koncertowej kariery, oczekiwałem zupełnie innej reakcji. Liczyłem na wsparcie, biorąc pod uwagę wszystko to, przez co wcześniej przechodziłem. Byłem niezwykle szczery z każdym, z kim współpracowałem. Wszyscy mnie znali. Wiedzieli, że występowałem, mimo moich napadów lęku. Nie spodziewałem się jednak, że ludzie będą próbowali wywierać na mnie presję, abym dalej występował - mówił Avicii w 2017 roku.

Avicii, właściwie Tim Bergling, zmarł 20 kwietnia 2018 roku w Maskacie, stolicy Omanu, w wieku zaledwie 28 lat. Zdjęcia zmarłego didżeja znajdziecie w GALERII >>

ZOBACZ: AVICII Rodzina didżeja zabiera głos pierwszy raz po jego śmierci