Boże Narodzenie to czas, w którym gwiazdy szczególnie chętnie pokazują fanom swoją prywatną, bardziej "ludzką" stronę. Okazuje się jednak, że nie wszyscy celebryci uwielbiają ten wyjątkowy czas.

Jedną z takich gwiazd, które niespecjalnie przepadają za świętami, jest Beata Tadla. Dziennikarka wyznała w swoim felietonie w "Fakcie", że jej niechęć do Bożego Narodzenia sięga jeszcze czasów jej dzieciństwa!

"Nie przypominam sobie choinki, na której nie wisiałby łańcuch z kolorowego papieru. W przedszkolu i szkole co roku tworzyliśmy taką ozdobę. O dekoracjach i prezentach myślało się na samym końcu. Przygotowanie świątecznego stołu w czasach totalnego deficytu było wyzwaniem. W PRL-u kupowanie czegokolwiek z wyprzedzeniem graniczyło z cudem. Wszystko znikało ze sklepów na bieżąco. Druga połowa grudnia kojarzy mi się głównie z kolejkami - dużo dłuższymi niż te na co dzień. Ścisk bywał tak potężny, że czasem pękały szyby i zdarzały się interwencje milicji" - napisała Beata Tadla.

Gwiazda telewizyjnych "Wiadomości" przyznała też, że nigdy nie dostawała prezentów i nadal ma do tej tradycji bardzo praktyczne podejście.

"Nie jadłam pomarańczy. Nie miałam prezentów. I niemiło wspominam Boże Narodzenie z dzieciństwa. Święta mogłyby dla mnie nie istnieć. Nie lubię dostawać, ani dawać prezentów. Jeśli czegoś potrzebuję, to po prostu to kupuję" - podsumowała Tadla.

Doceniacie jej szczerość?

» PRZECZYTAJ TAKŻE: Beata Tadla - Jak dba o figurę?