Piękna, czerwona suknia z metką Marc Bouwer podkreślała wszystkie atuty jej urody: smukłe, długie nogi, krągłą pupę, o której mówi cały świat, i gładką, połyskliwą skórę. Beyoncé chyba nigdy dotąd nie wyglądała tak pięknie jak tego dnia, gdy spotkałyśmy się w apartamentach przy nowojorskim Union Square. To był jej dzień. Na rynek amerykański właśnie weszły opracowane przez nią perfumy HEAT. Zapach już po pierwszym dniu bił rekordy popularności. I nic dziwnego. Niepokojący, intensywny, ale nie przytłaczający. Taki, którego nie można zapomnieć. Zupełnie jak jego twórczyni. Beyoncé była uśmiechnięta. Dziękowała, kiedy gratulowałam jej zdobytych w lutym sześciu statuetek Grammy za jej ostatnią płytę. To nie zdarzyło się dotąd żadnej artystce. „Mam nadzieję, że to nie moje ostatnie nagrody” – odpowiedziała z uśmiechem, kiedy powiedziałam jej, że w swoim zawodzie osiągnęła już chyba wszystko.

GALA: Jaki jest Twój ulubiony zapach?

BEYONCÉ KNOWLES: Jako mała dziewczynka uwielbiałam chwile, kiedy moja mama krzątała się w kuchni. Zapach przygotowywanych przez nią potraw wypełniał cały dom. A kiedy wychodziła z kuchni i przechodziła przez nasze pokoje, wszędzie unosiła się woń miodu i wanilii. Te właśnie zapachy kojarzą mi się z miłością i opieką mojej mamy. Dają mi niesamowite poczucie bezpieczeństwa.

GALA: Twoje perfumy też tak pachną?

BEYONCÉ KNOWLES: Tak. Zapach miodu i wanilii połączyłam z nutami kwiatowymi i owocowymi.

GALA: Dlaczego swoje perfumy nazwałaś HEAT?

BEYONCÉ KNOWLES: Często po moich koncertach fani przychodzili do mnie, by mi powiedzieć, że nigdy jeszcze nie byli na tak elektryzującym i emocjonującym show jak mój. To dodawało mi skrzydeł, było dla mnie niezwykle inspirujące. Kiedyś jedna kobieta powiedziała, że jestem jak ogień. I to porównanie zapadło mi w serce. Swój pierwszy własny zapach opracowywałam przez blisko dwa lata. Niesamowite było to, że kiedy był już gotowy, często sama go używałam. Ludzie, którzy byli blisko mnie, nieraz pytali, czym pachnę, a ja odpowiadałam po prostu „To HEAT”. Wtedy oni mówili z uznaniem: „Piękne”. I tak to już zostało.

GALA: Radziłaś się kogoś, komponując swój zapach?

BEYONCÉ KNOWLES: Zawsze radzę się swojego męża. I nie dotyczy to tylko tworzenia perfum, ale wszystkich dziedzin mojego życia. Najbardziej lubię, kiedy wieczorem spotykamy się w domu. Wtedy idę pod prysznic. Najpiękniejsza czuję się wtedy, gdy wychodzę z wody, wypoczęta, zrelaksowana i świeża. Któregoś dnia postanowiłam właśnie wtedy użyć swego zapachu. A potem podeszłam do męża, przytuliłam się, a on szepnął mi do ucha: „Niesamowicie pachniesz. Co to takiego? Pasuje do ciebie”. Uśmiechnęłam się i powiedziałam: „Moje nowe perfumy, kochanie”. I potem nie musiałam już pytać o nic więcej (śmiech).

GALA: Podobno sama zaprojektowałaś też flakon. Czym się inspirowałaś?

BEYONCÉ KNOWLES: Gdy byłam mała, mama miała zbiór starodawnych flakonów z zapachami. Uwielbiałam je dotykać i patrzeć na nie. W ogóle lubię rzeczy vintage. Zawsze dbam o to, aby w mojej szafi e oprócz nowoczesnych ubrań znajdowały się takie jakby z poprzedniej epoki. Chciałam także, aby flakon z moim zapachem nawiązywał do pięknych butelek z dawnych lat.

GALA: A kolory?

BEYONCÉ KNOWLES: Czerwień i złoto to moje barwy. Kojarzą się z miłością, pasją, szlachetnością i siłą, tym, co dla mnie najważniejsze.

GALA: Uważasz się za silną kobietę?

BEYONCÉ KNOWLES: Jestem silna i zdecydowana. Wiem, czego chcę. Zawsze tak było. Ale zdarza się, że jestem niepewna. Tak się dzieje choćby przed każdym koncertem. Zawsze mam wielką tremę. Denerwuję się, czy wszystko wyjdzie tak, jak sobie zaplanowałam. Teraz, kiedy mam już duże doświadczenie, potrafię pokonać swój strach.

GALA: Kiedyś powiedziałaś w wywiadzie, że każdy może spełnić swoje marzenia, jeśli tylko pragnie tego wystarczająco mocno. Co miałaś na myśli?

BEYONCÉ KNOWLES: Zawsze marzyłam o tym, żeby śpiewać. Czułam, że to jest moja droga. Wcale jednak nie było mi łatwo. Pamiętam, jak ojciec tłumaczył mi, że bycie muzykiem to ciężka praca. Ja i tak powtarzałam, że chcę występować, że tylko wtedy będę szczęśliwa. Mój ojciec powiedział wówczas: „Dobrze, a więc musimy zacząć pracować nad twoim głosem”. I zaczęły się mordercze próby. Zamiast bawić się jak inne dzieci, ja pracowałam, żeby zrealizować swoje marzenia. Kiedyś, w momencie gdy zaczynaliśmy próbę, mój ojciec kazał wszystkim osobom zebranym w studiu wyłączyć muzykę. Staliśmy chwilę w ciszy i wtedy on powiedział: „Moi drodzy, marnujemy tu tylko nasz czas. Beyoncé nie jest dziś w stanie czysto zaśpiewać. Mówi przez nos, ponieważ wczoraj była na basenie, mimo że prosiłem, aby tego nie robiła. Nie posłuchała mnie. Nie szanuje więc naszego czasu i poświęcenia. To bardzo smutne. Spotkamy się jutro, dziś nic nie osiągniemy”. To było dla mnie straszne. Byłam zawstydzona i zła na siebie. Wtedy zrozumiałam, że aby osiągnąć coś naprawdę wielkiego, trzeba być szalenie skoncentrowanym i myśleć tylko o celu. Nie można rozpraszać się niczym innym. Uważam, że ci, którym naprawdę na czymś zależy, muszą po prostu bardzo ciężko pracować.

GALA: Zdajesz sobie sprawę, że jesteś wzorem dla kobiet na całym świecie?

 

BEYONCÉ KNOWLES: Jeśli tak jest, to bardzo się z tego cieszę. Wiesz, że nic nie przysparza mi takiej radości, jak spotkania z fanami. Być może brzmi to banalnie, ale naprawdę tak jest. Koncerty to dla mnie wspaniała nagroda za te godziny spędzone w studiu, za całe dni ślęczenia nad kartką papieru i układania słów piosenki. Moi fani często mówią mi, że chcieliby osiągnąć tyle co ja. Uśmiecham się wtedy i mówię im: „Wasze życie jest w waszych rękach. Możecie z nim zrobić wszystko”.

GALA: Mówi się o Tobie, że jesteś bardzo niezależną kobietą, że nie potrzebujesz w pracy nikogo.

BEYONCÉ KNOWLES: To nieprawda. Byłoby mi szalenie trudno, gdyby nie moi bliscy. Prawdą jednak jest to, że dla mnie zawsze najważniejsze było to, co czuję w sercu. Dotyczy to i mojego życia osobistego, i zawodowego. Nauczyłam się, że muszę kierować się własną intuicją. Teraz przypomina mi się na przykład, kiedy do wytwórni, która wydawało się, że jest ze mną zaprzyjaźniona i wierzy we mnie, przyniosłam swoją pierwszą solową płytę. Wiedzieli dokładnie, co potrafię, bo wcześniej przecież odnosiłyśmy wielkie sukcesy z Destiny’s Child. Kiedy przyniosłam własny materiał, usłyszałam, że na krążku nie ma żadnego przeboju, i że rzeczy, które nagrałam, nie staną się przebojami. Wiesz, jakie to były piosenki?

GALA: Nie mam pojęcia.

BEYONCÉ KNOWLES: Na przykład „Crazy in love”. Usłyszałam w wytwórni, że to się nie sprzeda. Mogłam się wtedy załamać i cały materiał włożyć do szuflady. Czułam jednak, że te kawałki są dobre, że się obronią. Powiedziałam w wytwórni, że od nich odchodzę. Niebawem płytę wydałam i co się okazało? Stała się wielkim przełomem w mojej karierze. A moje piosenki pobiły rekordy sprzedaży na całym świecie. Warto czasem być niezależną i upartą (śmiech).

GALA: Nie zrezygnowałaś ze swej niezależności, nawet kiedy związałaś się z Jayem-Z?

BEYONCÉ KNOWLES: Mój mąż wiele mnie nauczył. Jest wspaniałym artystą. Podziwiam go i szanuję. W naszym związku najważniejsze jest to, że wspieramy się, ale dajemy sobie też dużo artystycznej swobody. Jestem typem perfekcjonistki. Decyduję się podejmować wyzwania zawodowe tylko wówczas, kiedy wiem, że jestem w stanie im sprostać. Mój mąż wie o tym i pewnie dlatego nie denerwuje go to, że stale mam nowe pomysły (śmiech).

GALA: Jak sobie wyobrażasz swoje życie za 10 lat?

BEYONCÉ KNOWLES: Chciałabym pracować też jako aktorka. Uwielbiam świat filmu i świetnie wspominam pracę nad rolami, które miałam już okazję zagrać. To jest naprawdę pasjonujące i mam nadzieję, że będę mogła poświęcić się temu bardziej niż dotychczas. Ale to nie wszystko. Chciałabym pomagać w karierze młodym, zdolnym ludziom. Ciągle pamiętam siebie z tych czasów, kiedy stawiałam pierwsze kroki w przemyśle muzycznym. Wiem, jakie to ważne, żeby znaleźć kogoś, kto pomoże i doradzi. I mam też nadzieję, że za 10 lat będziemy z Jayem-Z mieli już dzieci. Nie pytaj mnie ile. Tego nie wiem. Mam jednak nadzieję, że nasza rodzina się powiększy. Popracuję nad tym (śmiech).