Zgodnie z przesłaniem tytułu najnowszego albumu gwiazdy, czyli „Run the Word (Girls)”, Beyoncé kończąc współpracę z ojcem zrobiła pierwszy krok na drodze do samodzielności. Tata Knowles i córka wyjaśnili wówczas, że kariera piosenkarki wymaga zwrotu i wspólnie doszli do wniosku, że ta zmiana będzie korzystna. Oboje zaprzeczali jakoby zaistniały między nimi jakiekolwiek nieporozumienia.

Na dzień dzisiejszy wydaje się jednak, że powody były dosyć niskie, bo całość sprowadza się do pieniędzy. Jak podaje amerykański portal TMZ, młoda kobieta nawiązała kontakt z Live Nation, agencją organizującą koncerty największych gwiazd, która chętnie widziałaby na stałe wśród swoich klientów właśnie Beyoncé. Starając się przekonać do siebie gwiazdę, Live Nation dostarczyła nawet dokumenty, z których wynika, że Mathew Knowles „ukradł pieniądze córki z ostatniego tournée i przywłaszczył sobie fundusze, do których nie miał żadnego prawa”. Ażeby sprawdzić całą sprawę, wykonawczyni przeboju „Crazy in love” zleciła swojej kancelarii adwokackiej audyt. Wyniki analizy potwierdzają, że Beyoncé podjęła dobrą decyzję kończąc współpracę z ojcem.

Mathew Knowles wszystkiemu zaprzecza i domaga się, żeby sąd przeanalizował z kolei metody działania pracowników Live Nation, które pozwoliły im wyciągnąć tak krzywdzące dla niego wnioski.