Chłopak Justyny Żak przerywa milczenie w sprawie wielkanocnych życzeń. Z okazji świąt, uczestnicy programu "Big Brother" otrzymali od swoich bliskich nagrania, na których mogli usłyszeć od nich ciepłe słowa. Justyna miała nadzieję zobaczyć na wideo swojego chłopaka, niestety przykro się rozczarowała - Paweł nie nagrał jej krótkiego filmiku. Internauci zaczęli na temat sytuacji snuć własne teorie. Najpopularniejsza z nich mówiła o tym, że chłopak zwyczajnie zostawił Justynę po tym, jak wyznała w programie, że "sika w nocy po pijaku" i "musi spłacać za niego długi". Dodatkowo w poniedziałkowym odcinku programu "Big Brother Nocą", Filip Chajzer zaznaczył, że Paweł z własnej woli zrezygnował z nagrania życzeń dla Justyny. „Paweł otrzymał od produkcji zaproszenie do nagrania filmiku z życzeniami dla swojej dziewczyny, ale odmówił” – dowiedział się „Fakt” od osoby z produkcji. Teraz chłopak Justyny postanowił osobiście skomentować zamieszanie.

Chłopak Justyny Żak komentuje sprawę życzeń

Paweł, czyli chłopak Justyny Żak z „Big Brothera”, postanowił przerwać milczenie i skomentować sytuację, o której ostatnio zrobiło się głośno w internecie. Powiedział m.in. że ma żal do produkcji programu i zaapelował, aby nie wierzyć we wszystko, co jest pokazywane na wizji:

„To, co ludzie oglądają w głównych odcinkach, jest tylko zlepkiem małych prawd, które zlepione w całość mogą stworzyć nieprawdę lub półprawdę. A o tym, co tam się dzieje i co i jak jest pokazywane, decydują anonimowi ludzie z produkcji. Jedenaście dni temu opublikowałem na Instagramie zdjęcie z pytaniem: „Gdzie mój prezent dla Juszes?” Wtedy też wstawiłem zdjęcie na InstaStories z tym prezentem. Był to fotoalbum z dedykacją. Czy Justyna otrzymała ode mnie jakiś fotoalbum z dedykacją? Nie” – powiedział w rozmowie z Faktem.

Chłopak Justyny zdementował również, jakoby przejął się wypowiedziami uczestniczki na jego temat. Okazuje się, że wcale nie odebrał ich jako kompromitujące: 

„Mnie to nie rusza, a wszystkim pokazuje, jak podli potrafią być ludzie. Jak Justyna już do mnie wróci i będę mógł mówić więcej, to inaczej będziemy rozmawiać” – napisał.

Jak myślicie, czy ta afera to rzeczywiście jedynie sprytna manipulacja producentów, aby podgrzać atmosferę wokół programu "Big Brother"?