Od święta zdarzało się, że sygnał się wzmacniał i wtedy mogliśmy oglądać program na żywo. Najczęściej to któryś z władców Mongolii coś mówił albo puszczano stare odcinki polskiego serialu „W labiryncie”.

To była niesamowita magia, kiedy widzi się ludzi w telewizorze, bo wtedy każdy człowiek sobie myśli, że oni tam są naprawdę w tym momencie. A nie są! To sprytna telewizyjna sztuczka! Wiem, że niektórych z Was to zdumieje i może runąć Wasz światopogląd, ale taka jest prawda. Też mnie to zszokowało, kiedy okazało się, że Kevin nie jest co roku zapominany sam w domu, tylko jest to nakręcony i puszczany film, a ten Kevin robi w tym momencie coś zupełnie innego, i to gdzie indziej.

Wtedy właśnie odkryłem, jakie możliwości daje telewizja. Potem się trochę zmieszałem na nowo, kiedy zobaczyłem program pod tytułem „Wielki Brat”. Nauczony doświadczeniem byłem przekonany, że to film, który następnego dnia będzie taki sam. Okazało się, że co prawda jest superpodobnie, ale jednak nie tak samo, bo cały czas działo się coś nowego. Babcia, jak tutaj była, to nagrała mi wszystko na kasety, więc czasem sobie oglądam na wyrywki. Doszło do mnie jednak wtedy, że telewizja może wszystko zrobić. Że to, co myślimy, że jest naprawdę, to naprawdę nie jest i bracia Mroczek nie mieszkają codziennie w telewizorze, a Roman z „Na Wspólnej” tak naprawdę w tym momencie nie pije!

Od kiedy pracuję w telewizji, to nauczyłem się wielu niezłych sztuczek. Na przykład jeżeli się nie chce, żeby nasz rozmówca coś powiedział, to można go ściszyć i podłożyć pod niego swój głos – i to jest śmieszne. Można też pozamieniać kolejnościami różne wypowiedzi ludzi. Lub jak nie chcemy kogoś pokazywać, to prosi się Marka albo Ulę i oni gumują jej twarz, tej osobie.

Zauważyłem też, że ludzie, którzy są ekstrafajni w telewizji, prywatnie potrafią być bardzo niemili. To dosyć dziwne, że kiedy gaśnie czerwona lampka w kamerze, to uśmiech im ucieka z twarzy i stają się jacyś tacy zborsuczeni. Zdarza się też, że ta telewizja działa na odwrót i ktoś bardzo pewny siebie nagle przed kamerą oblewa się potem, tak jakby miał walczyć z panterą albo czupakabrą, i nie potrafi  wydusić z siebie żadnego słowa. Tak na przykład ma Kuba Wojewódzki, który jest bardzo ekstra, ale jak przyszedłem do niego z moją kamerą, to uciekł i nic nie powiedział. Wstydzioszek.

Telewizja potrafi nieźle człowieka zaskoczyć. Kiedyś myślałem, że Szymon jest na żywo, ale prawda jest taka, że był on nagrywany wcześniej na kamery i kasety, a mi zdarzało się po kilka godzin siedzieć w studiu i powtarzać różne rzeczy. Było mi trochę smutno z tego powodu, bo ja lubię, jak coś się cały czas dzieje. Teraz świat się zmienił i Szymon naprawdę będzie na żywo, chociaż w studio! Nie wiem, czy to się uda, bo jak to śpiewała taka jedna poetka, która żyje: „Wszystko się może zdarzyć”. Dlatego w każdy poniedziałek, począwszy od dzisiaj, włączajcie TVN o 21:30 i możecie być pewni, że to, co się dzieje w Waszych telewizorach, dzieje się w tym samym czasie gdzie indziej tak samo! Magia!