Ma 18 lat. Za jednym zamachem zgarnęła 5 nagród Grammy, jest multiplatynową artystką, a ostatnio wystąpiła na Oscarach. Zdaje się, że nieprędko zobaczymy ją w wieczorowej kreacji i na szpilkach, choć imprezy, na które chodzi, zawsze należą do niej. Teraz dokonała kolejnej wielkiej rzeczy dla swojej kariery: zaśpiewała utwór przewodni nowej części filmów o Bondzie.

"No Time To Die"

O tym, że to Billie dostąpi zaszczytu bycia "głosem" nowego Bonda dowiedzieliśmy się miesiąc temu. W walentynki w serwisie YouTube pojawił się utwór "No Time To Die" i w zaledwie kilka godzin zdobył prawie 4 miliony wyświetleń. Media zalała fala artykułów na temat nowej piosenki Billie Eilish, a sama zainteresowana z ekscytacją podzieliła się tym faktem na Instagramie.

Miarą opinii fanów można uznać reakcje pod zamieszczonym w YouTube utworem. Ponad pół miliona "łapek w górę" świadczy o tym, że młoda artystka "dała radę". A zadanie miała podwójnie trudne, bowiem nie dość, że przyszło jej zmierzyć się z promocją kultowej marki jaką jest Bond, musiała - a raczej chciała zapewne - zachować swój styl w piosence kierowanej nie tylko do jej fanów. Wystarczy dodać też, że miliony wielbicieli Billie Eilish to nastolatki, dla których James Bond nie stanowi już tak legendarnego symbolu.

Billie Eilish jako "muzyczna dziewczyna Bonda"

Billie jako wokalistka i kompozytorka hołduje zasadzie minimalizmu. Zaznaczmy, że może sobie na to pozwolić - jej głos umiejętnie "maluje" muzyczne wizje zarówno w niższych jak i wyższych rejestrach, a Eilish wie, że czasem ciszej znaczy głębiej. Tak jest w "No Time To Die" - utworze dość prostym w swojej konstrukcji acz zaśpiewanym tak, że sam w sobie, bez dodatku w postaci teledysku, tworzy osobną historię.

Finneas - cichy bohater

Choć media często pomijają rolę brata Billie w jej karierze, niesprawiedliwym byłoby nie wspomnieć o Finneasie. Starszy brat artystki jest również współautorem utworu do Bonda, podobnie zresztą jak innych dzieł w dorobku swojej siostry. 23-latek to nie tylko zdolny kompozytor i producent, ale także gitarzysta oraz aktor.

Zawsze chcieliśmy napisać piosenkę do Bonda - mówił w podcaście Billboardu. To legendarna marka, więc mieliśmy trudne zadanie przekonania słuchaczy, że wybranie nas było dobrym pomysłem - dodał.

Czy rodzeństwu udało się unieść ten ciężar? Mam poczucie, że Billie Eilish nie zawiodła. Ani fanów Bonda, ani swoich. I udowodniła, że "dziewczyna w piżamie" jak mówią o niej niektórzy ma jeszcze wiele do pokazania światu. Niekoniecznie w "brokatowym" wydaniu.