Sir Elton John nie kryje anonimowych alkoholików. Piosenkarz, który wraz ze swoim partnerem Davidem Furnishem, od niedawna cieszy się rolą ojca, zdradził problemy z alkoholem Billy`ego Joela, swojego kolegi po fachu. Nie wiemy jeszcze, czy ta informacja wpłynie na długoletnią przyjaźń, ale reputacja wykonawcy „Honesty” prawdopodobnie ucierpi. Bo o ile każda prawda jest dobra, to zależy przez kogo i jak została ona ujawniona.

Elton John oświadczył publicznie, że aby „zrobić coś ze swoim życiem”, Billy Joel musi poddać się poważnej terapii odwykowej. Taka informacja, która pojawiła się w lutowym numerze magazynu Rolling Stone, nie stawia piosenkarza w zbyt dobrym świetle.

Sir John opowiedział w wywiadzie dla magazynu szczegóły przerwania ich wspólnej trasy koncertowej z powodu stanu zdrowia i alkoholizmu Billy`ego Joela. Koncerty anulowane przez pijaństwo to już szczyt wszystkiego. Elton John jako były uczestnik terapii odwykowej, podczas której pacjenci nie siedzieli na kanapie przed telewizorem, ale musieli sprzątać, uważa, że ma prawo do mówienia o takich doświadczeniach.

Elton John przyznał, że zdaje sobie sprawę, że Billy Joel może go znienawidzić za to, co powiedział, ale uważa, że jego 61 letni przyjaciel tego potrzebuje wstrząsu… Nie jest to być może zbyt delikatne, ale wokół leczenia wątroby Billy`ego Joela krążyły już różne plotki. Około dziesięć lat temu, laureat sześciu nagród Grammy posunął się zbyt daleko i wylądował samochodem na drzewie, co zaprowadziło go na kurację odwykową w Silver Hill Hospital. W 2003, Billy Joel zderzył się z kolejnym drzewem na Long Island, po czym został przewieziony do Stony Brook University Hospital. Rok później miało miejsce kolejne zderzenie i w marcu 2005 roku, powrót na odwyk Betty Ford, gdzie pacjent Joel, Billy (JB) wytrzymał bez alkoholu cały miesiąc.

„That's my life”, śpiewał piosenkarz. Zgadzamy się, ale wygląda na to, że aby jeszcze trochę potrwało, musi się zdecydowanie zmienić.