Blanka Lipińska i Baron wrócili do siebie? - zastanawiali się fani, którzy kilka dni temu przeczytali na portalach plotkarskich, że autorka "365 dni" dostała imieninowy prezent od byłego partnera. Według medialnych doniesień, muzyk miał przyjechać z ogromnym bukietem białych kwiatów aż do Puław, aby osobiście wręczyć je Lipńskiej. - Oni nadal się spotykają. 1 grudnia Baron specjalnie przyjechał dla niej do Puław i wręczył jej bukiet. Widziało go kilka osób, bo zastawił samochód kuriera. Dostała od niego kwiaty, a później nawet pokazała je w relacjach na Instagramie - donosiło źródło "Pudelka".

Blanka Lipińska dostała kwiaty od Barona?

Okazuje się jednak, że w doniesieniach serwisu nie było zbyt dużo prawdy. Jak wyznała Blanka na swoim Instagramie, kwiatów nie otrzymała w Puławach, ale w Warszawie i ironicznie dodała, że redaktorzy chyba bardziej "ogarniają" jej życie, niż ona sama- Ciekawa jest historia tych kwiatów, bo czytałam dziś, że dostałam je w Puławach, a mi się wydawało, że to było w Warszawie... Niesamowite jak nie ogarniam własnego życia.

Co ciekawe, Blanka nie zaprzeczyła jednak, że piękny bukiet otrzymała od Barona. Istnieje prawdopodobieństwo, że kwiaty rzeczywiście były prezentem od muzyka, z którym autorka nadal utrzymuje dobre relacje. Kwiaty nie muszą jednak wcale oznaczać, że para postanowiła do siebie wrócić.

- "Niestety" nie ma tu żadnej dramy, wciąż jesteśmy dla siebie wsparciem i mądrością. Robienie ze mnie ofiary wykorzystanej przez "bawidamka". Ludzie, serio? Przecież to ja go sobie wymyśliłam i uwiodłam, nie on mnie. Tak, mamy ze sobą doskonały kontakt. Tak, rozmawiamy i szanujemy siebie, a nawet WIDUJEMY - pisała ostatnio na Instagramie Lipińska.