Blanka Lipińska zalicza się do grona gwiazd show-biznesu, które mają własny pogląd na pandemię koronawirusa. Choć autorce powieści z cyklu "365 dni" bardzo daleko do na przykład Edyty Górniak czy Violi Kołakowskiej, które negują COVID-19 i dzielą się z fanami kontrowersyjnymi teoriami spiskowymi, to jednak ciężko jest jej zrozumieć sens niektórych obostrzeń, które polski rząd wprowadza ostatnio w naszym kraju. Twórczyni erotycznych bestsellerów jest szczególnie zaintrygowana zasadami, które od soboty, 7 listopada, obowiązują w handlu.

Blanka Lipińska o nowych restrykcjach w sklepach

Swoimi osobistymi przemyśleniami i obserwacjami Blanka Lipińska nie omieszkała podzielić się ze swoją stale powiększającą się widownią na Instagramie.

- Powiem tak: no jakbym się starała, to nie rozumiem najnowszych obostrzeń. Dobrze, że zjadłam dzisiaj więcej kurkuminy niż zwykle, to poprawiła mi humor już awansem na to, co miało mnie spotkać dziś - powiedziała w poniedziałek na InstaStory.

Celebrytka nie ukrywa, że nie dostrzega logiki stojącej za nowymi restrykcjami odnośnie funkcjonowania sklepów.

- Wolno stojące Smyki są zamknięte, ale dlaczego? Przecież to są wolno stojące sklepy, one nie są w galeriach. Dobra, ale kij. Jadę do galerii i w tej oto galerii na przykład Carrefour jest otwarty - to jest logiczne - ale dlaczego otwarta jest biżuteria, a Smyk jest zamknięty? Dlaczego otwarte jest Leroy Merlin i na przykład sklep z okularami, a już sklep z ubraniami jest zamknięty? To jest, słuchajcie, zagadka - zastanawia się gwiazda.

Część wątpliwości związanych z możliwością funkcjonowania niektórych sklepów może wynikać z faktu, że zamknięcie placówek obejmuje jedynie punkty w centrach i parkach handlowych o powierzchni sprzedaży i świadczenia usług powyżej 2 tysięcy metrów kwadratowych. Wolnostojące sklepy mogą cały czas działać jeśli mają mniej niż 2 tysiące metrów kwadratowych powierzchni sprzedaży.

ZOBACZ: Edyta Górniak szokuje teoriami spiskowymi: "Bill Gates chce zdepopulizować ludzkość, a w szpitalach są statyści"