Blanka Lipińska po raz kolejny boleśnie przekonuje się, z czym wiąże się spektakularna kariera w show-biznesie. Na drugi dzień po emisji głośnego filmu "Nic się nie stało" w reżyserii Sylwestra Latkowskiego autorka erotycznych bestsellerów postanowiła odnieść się do zarzutów o rzekome powiązania z seksaferą wokół sopockiej Zatoki Sztuki. Twórczyni powieści z serii "365 dni", która w przeszłości pracowała jako menedżerka klubów nocnych w Trójmieście, stanowczo zaprzeczyła, jakoby posiadała jakąkolwiek wiedzę na temat omawianej w filmie Latkowskiego działalności kryminalnej Krystiana W. ps. Krystek.

- Wszystkie rzeczy, o których była mowa w tym reportażu, samobójstwo tej dziewczynki miało miejsce w marcu 2015 roku, a ja przeprowadziłam się do Sopotu w lipcu 2015 roku - oznajmiła na swoim profilu na Instagramie.

Blanka Lipińska dziękuje fanom za wsparcie po wybuchu afery z filmem "Nic się nie stało"

Mimo, że Blanka Lipińska po emisji filmu Latkowskiego ponownie znalazła się pod ostrzałem dziennikarzy i internautów, to i tak stara się nie tracić dobrego humoru. Ogromna w tym zasługa licznego grona jej wiernych fanów, którzy w ciągu ostatniej doby starali się podnieść ją duchu, przesyłając jej mnóstwo życzliwych wiadomości ze słowami wsparcia.

- Kochani, chciałabym wam serdecznie podziękować za wszystkie ciepłe słowa, które znajdują się w mojej skrzynce na Instagramie. To bardzo miłe mieć tylu fanów - powiedziała na InstaStory.

- Bardzo wam dziękuję, że was mam, bo w takich chwilach naprawdę dajecie mi ogromną siłę, energię i duże wsparcie. Bardzo, bardzo wam dziękuję, że mogę na was liczyć w takich sytuacjach - dodała z uśmiechem na ustach.

Blanka Lipińska przypomniała także swoim nowym obserwatorom, że możliwość komentowania zdjęć na jej profilu na Instagramie została ograniczona już wiele miesięcy temu i nie miało to żadnego związku z zarzutami o powiązaniami z brutalną aferą kryminalną wokół Zatoki Sztuki.

ZOBACZ TEŻ: Blanka Lipińska komentuje film Sylwestra Latkowskiego: "Nigdy nie miałam nic do ukrycia"