Blanka Lipińska opublikowała na Instagramie emocjonującą relację, w której wyjaśniła, dlaczego pozbyła się jednego z prezentów, który dostała od Barona. Były partner podarował autorce "365 dni" specjalną metamorfozę samochodu, dzięki której mogła ona jeździć autem ozdobionym różowym, metalicznym lakierem. Kiedy tylko media plotkarskie zobaczyły, że po rozstaniu auto Lipińskiej wróciło do normalnego koloru, od razu wysnuły wnioski, iż w taki sposób pozbywa się ona "pamiątek" po byłym ukochanym. Jak się jednak okazuje, prawda jest zupełnie inna.

Blanka Lipińska dementuje plotki na temat metamorfozy samochodu

Blanka Lipińska wyjaśniła, dlaczego tak naprawdę pozbyła się rzucającego się w oczy lakieru. Zaprzeczyła historiom tworzonym przez tabloidy, jakoby pragnęła całkowicie odciąć się od Barona. Powód okazał się być o wiele bardziej poważny.

- Pewnego dnia, kiedy wróciłam z Egiptu, jechałam z Centrum do domu. Nagle zwróciłam uwagę, że jedzie za mną samochód - był czarny i miał ciemne szyby. Myślałam, że mi się wydaje. Zaczęłam więc jeździć po drodze po wszystkich rondach, ale samochód trzymał się mnie cały czas. Jechał za mną aż do Wilanowa. Ja się po prostu wystraszyłam. Zgubiłam w końcu ten samochód, serce mi waliło, weszłam do domu i zamknęłam się na cztery spusty. Z płaczem zadzwoniłam do mojego przyjaciela, a potem do menedżerki. Tak wyglądał początek historii.

Zapamiętałam tablice rejestracyjne tego samochodu, poprosiłam kumpli z policji, żeby go sprawdzili. Okazało się, że to był paparazzi. I wtedy podjęłam decyzję o rozklejeniu samochodu. Nie było tak, jak piszą media plotkarskie, że pozbywam się prezentów od Alka Barona. Nie, ja się po prostu bałam. Bo ja jestem tylko człowiekiem.

Napisałam trzy powieści erotyczne i zdają sobie sprawę z tego, że na świecie jest masa wariatów. I to jest bardzo niesprawiedliwe, że musiałam się pozbyć prezentu, który mi się podobał, tylko dlatego, żeby czuć się bezpiecznie - wyznała ze łzami w oczach.