O Blance z całą pewnością można powiedzieć, że nie lubi się nudzić. Autorka książek, które wywróciły do góry nogami statystyki sprzedażowe nie ochłonęła jeszcze po premierze filmu opartego na kanwie "365 dni", a już zajęła się nagraniami do jej nowego programu. Jak znosi takie tempo pracy? O tym oraz drodze, jaką przeszła ze swoją córką zanim obie znalazły się na okładce "Gali" opowiedziała Annie Zejdler mama Blanki, Małgorzata.

Blanka Lipińska o swojej mamie

W rozmowie z redaktor naczelną "Gali" Blanka Lipińska zwierzyła się z trudów okresu dojrzewania i początkowo niełatwych relacjach z mamą:

Mama zawsze była dla mnie jak schron atomowy. Podobnie jak bohaterka mojej książki uciekam do mamy zawsze, kiedy życie mi się wali. Jestem bardzo konser­watywnie wychowana. (...) Wpoiła mi zasady. Zacznę od tego, co najbardziej oddala mnie od XXI wieku, czyli seksu. Mówiła mi, że najpierw trzeba kogoś pokochać, a seks jest wyrazem mi­łości. (...) Przez ostatnie trzy, cztery lata życie na­uczyło mnie pokory. Wcześniej jednak „na złość babci odmrażałam sobie uszy”. Byłam okropna. Fatalnie odzywałam do rodziców. Chętnie cofnęłabym się w czasie i sprzedała sobie siarczystego liścia. Pamiętam, jak się brzydko do ma­my odezwałam i dostałam za to w twarz. Ile mogłam mieć wtedy lat? Piętnaście?

Dziś 35-latka ułożyła sobie relacje z rodzicami i jest ich powodem do dumy:

Czy ro­dzice są dumni ze mnie? No, osiągnęłam sukces, więc się cieszą. Widzę nieraz, jak tatusiowi się oczka szklą. Ale ja tak tego nie odczuwam. Gdybym wynalazła lek na raka, to rozumiem, że można być ze mnie dumnym, a ja napisałam tylko trzy powieści i zrobiłam film.

Małgorzata Lipińska o miłości do swojej córki

Mama Blanki zrobiła prawdziwą furorę podczas premiery filmu "365 dni". Na imprezie Małgorzata z dumą pozowała na ściance u boku córki, a media zachwycały się jej urodą. W wywiadzie dla "Gali" Małgorzata Lipińska przyznaje, że jest zwolenniczką mniej dziś popularnego modelu wychowania:

Może nie powinnam tego mówić, dzisiaj obowiązuje inny model wy­chowania. Chociaż czasami wydaje mi się, że rodzice mylą bezstresowe wychowanie z brakiem wychowania. Ale to jest wyłącz­nie moje odczucie.

Mama Blanki zdradziła też, jaka była jej metoda na zbudowanie tak dojrzałej i pięknej relacji z córką, jaką ma dziś:

Niektóre matki tego nie rozu­mieją, ale przychodzi moment, kiedy trze­ba przestać wychowywać dziecko i zacząć być dla niego partnerem. Myślę, że Blanka miała wtedy 17 lat. Koleżanki mówiły mi, że to za wcześnie. Ja uważałam, że nie. Ro­biłam wszystko, żeby dzieci jak najszybciej się usamodzielniły i wyszły z domu. (...) W domu nie było tematów tabu. Ale nie było tak, że siadałam z mężem i z dziećmi i rozma­wialiśmy, co się u nas w sypialni dzieje. Nigdy jednak się nie kryliśmy, jeśli chodzi o nagość. Kiedy dzieci były małe, nie cho­wałam się, żeby zmienić bieliznę. Jeśli dzieci o coś pytały, to nie próbowaliśmy czarować rzeczywistości. Książki były w domu. „Sztuka kochania” Michaliny Wisłockiej stała na półce i był czas, że Blanka i Kuba po nią sięgali. Tematów tabu do dzisiejszego dnia u nas nie ma.

Cały wywiad będzie można przeczytać w najnowszym numerze "Gali" dostępnym w sprzedaży już od poniedziałku, 16 marca. Numer w sprzedaży dostępny będzie również z dodatkami: książeczką kulinarną z przepisami z książki ,"Jak zaczarować stół", z krzyżówkami lub w wariancie z powieścią romantyczną autorstwa Ewy Madeyjskiej.