Pamela Anderson wyszła za mąż, żeby spłacić swoje długi - tak przynajmniej twierdzi jej już były partner, Jon Peters. 74-letni producent filmowy, odpowiedzialny za sukces takich kinowych hitów jak "Batman" i "Narodziny gwiazdy", opowiedział właśnie o kulisach swojego trwającego zaledwie jedenaście dni małżeństwa ze słynną seksbombą lat 90.

- Rzuciłem wszystko dla Pam. Miała rachunki na 200 tysięcy dolarów, których nie była w stanie zapłacić, więc zrobiłem to za nią i oto, co dostałem w zamian. Stary, a głupi - cytuje go Page 6.

Co ciekawe, w rozmowie z brytyjskim serwisem plotkarskim Peters zdradził również, że Anderson oświadczyła mu się przez SMS-a.

Nie muszę dodawać, że gdy napisała do mnie wiadomość, że chce się pobrać, czułem, że spełnia się moje marzenie. Pomimo tego, że byłem wtedy zaręczony z inną kobietą, która właśnie się do mnie wprowadzała - dodał filmowiec.

Jon Peters przed ślubem spłacił długi Pameli Anderson?

Jak na rewelacje o tym, że Jon Peters przed ślubem z Pamelą Anderson spłacił jej wielotysięczne zobowiązania finansowe zareagowała sama zainteresowana? 

Rzecznik gwiazdy serialu "Słoneczny patrol" w oświadczeniu dla amerykańskiego magazynu "People" stanowczo zaprzeczył tym szokującym doniesieniom.

- Te stwierdzenia są nie tylko kompletnie nieprawdziwe, ale też absurdalne. Pomimo bezczelnych i ciągłych starań pana Petersa w celu uzyskania odpowiedzi od pani Anderson, nie oma ona dla niego żadnego komentarza. Ma tylko nadzieję, że ma się on dobrze - czytamy w komunikacie.

Dodajmy, że Pamela Anderson i Jon Peters znają się już od ponad 30 lat. Zanim jednak 20 stycznia pobrali się w tajemnicy przed mediami, nigdy wcześniej nie mieszkali razem. Aktorka była wcześniej zamężna trzykrotnie. Dla producenta było to już piąte małżeństwo.

ZOBACZ TEŻ: Mąż Pameli Anderson rozstał się z nią przez SMS po 11 dniach od ślubu! Wiemy, jak brzmiała jego treść