Ten tydzień zapisze się w historii światowego show-biznesu jako jeden z najsmutniejszych. W poniedziałek dowiedzieliśmy się o śmierci Davida Bowiego, a dzisiaj odszedł także aktor Alan Rickman.

To jednak nie koniec smutnych wieści. Jak donosi bowiem magazyn "People", po długiej chorobie nowotworowej zmarł mąż Céline Dion, René Angélil.

NIE ŻYJE MĄŻ CÉLINE DION. RENÉ ANGÉLIL MIAŁ 73 LATA.

Mąż diwy od lat zmagał się z rakiem - wcześniej dwukrotnie udawało mu się pokonać okrutną chorobę. Dion zadbała, by w ostatnich miesiącach życia jej ukochanemu niczego nie zabrakło.

Gwiazda zrezygnowała nawet na jakiś czas z występów w Las Vegas, gdzie od wielu lat ma swoje stałe show. Na prośbę Angélila Céline Dion wznowiła jednak niedawno koncerty.

W udzielonym w sierpniu zeszłego roku wywiadzie wokalistka zdradziła, jakie jest ostatnie życzenie jej męża.

- Powiedziałam mu, że to normalne, że czuje strach i zawsze może mi o tym powiedzieć - wyznała Céline Dion. - On poprosił mnie jednak tylko, bym obiecała mu, że umrze w moich ramionach. Powiedziałam mu, że to oczywiste, że będę przy nim.

47-letnia Dion i starszy od niej o 23 lat Angélil byli małżeństwem od ponad 21 lat. Para doczekała się trójki synów - 15-letniego René-Charles i 5-letnich bliźniaków Eddy'ego i Nelsona.

 

» PRZECZYTAJ TAKŻE: Céline Dion - Ostatnia wola męża [TYLKO U NAS!]